piątek, 29 września 2017

Opollo - Of A Distorted Star (2017) EN


How would reality look if the Apollo Program the journey to the Silver Globe started not in USA but in the Polish town of Opole? It would sure be called Opollo, just like the project by the Opole based Jarek Leśkiewicz.

Leśkiewicz together with his trusted guests takes his audience for a long interstellar journey with the non-obvious and undiscovered ambient sounds from "Of A Distorted Star" album. It is, just like the space itself, super diverse. Together with delicate space noise backgrounds, it can also seduce with bombastic ambient in "Recluse", allure with delicate keys in "Magnitude"  intrigue with industrial pace in "Rapid Rotators".

It should now be stated that yes, Poland can into space.

"Of A Distorted Star" is available for pay what you want.



Opollo - Of A Distorted Star (2017) PL


Jak wyglądałaby rzeczywistość, gdyby program Apollo na Srebrny Glob wystartował nie z Ameryki a z Opola? Na pewno nazywałby się Opollo, tak jak projekt opolskiego artysty Jarka Leśkiewicza.

Leskiewicz wraz z zaufanymi gośćmi zabiera swoich słuchaczy w długą międzygwiezdną podróż dzięki niebanalnym i niezbadanym ambientowym dźwiękom na "Of A Distorted Star". Płyta, jak sam kosmos, jest niezwykle zróżnicowana. Poza łagodnymi tłami kosmicznego szumu lubi uwieść podniosłym ambientem jak w "Recluse", ująć delikatnymi klawiszami w "Magnitude" czy zafrapować industrialnym tempem w "Rapid Rotators".

Należy więc chyba stwierdzić, że Poland can into space.

"Of A Distorted Star" można mieć za płać ile chcesz.



czwartek, 28 września 2017

The Stargazer Lilies - Lost (2017) EN


First day of September, one day after great performance on the Gdańsk based Sondrive Festival, the Stargazer Lilies published their new full album. Coincidence? Kim Field and John Cep play traditional, equally melancholic and airy shoegaze and what's more, they are super nice people, I had a chance to have some words. Do we need anything more?

Traditional shoegaze, so overdrives, deafening guitars, noise forced to serve the melody. Completed with super delicate vocals and elusiveness of the composition. No track on the album is worse then others but also, as for me, no track is better than the fantastic "Golden Key" from the last album. Still tho, it's possible to pick up some favourites, perhaps the most interesting one would be "Let It Go" with surprisingly light chorus or absolutely airy "Ahhh" or maybe sung in duet (obviously) "Bonnie and Clyde". Really to many to choose from.

If it was not enough, there is a swell reference to the legendary "Twin Peaks" b David Lynch, that also returned this year. And "Enter the Black Lodge" sounds as if Kim and John played in the Roadhouse every night.

"Lost" costs 8 USD.




The Stargazer Lilies - Lost (2017) PL


Pierwszego września, dzień po świetnym występie na gdańskim Soundrive Festivalu, the Stargazer Lilies wydają nową długogrającą płytę. Przypadek? Kim Field i John Cep grają tradycyjny, równie melancholijny co eteryczny shoegaze, a do tego to przemili ludzie - miałem okazję zamienić z nimi, z Kim, kilka przesympatycznych zdań. Czego chcieć więcej?

Tradycyjny shoegaze czyli przesterowane, ogłuszające gitary, sprzężenia, hałas zaprzęgnięte do służby melodii, uzupełnione przedelikatnym wokalem i ulotnością kompozycji. Żaden utwór na płycie nie odstaje poziomem, żaden też, w moim odczuciu, nie dorównuje fenomenalnemu "Golden Key". Wciąż jednak można wybrać prawdziwe perełki. Najbardziej interesujący jest być może "Let It Go" z zaskakująco lekkim refrenem, a może zupełnie eteryczny "Ahhh" albo śpiewany w duecie (oczywiście) "Bonnie And Clyde"? To jednak kłopot bogactwa.

Jakby tego było mało, płyta zawiera wspaniałą aluzję do kultowego "Twin Peaks" Davida Lyncha, który przecież powróciło również w tym roku. "Enter the Black Lodge" brzmi jakby Kim i John grali na co dzień w barze na rozdrożu.

"Lost" kosztuje 30 złotych (8 USD).




środa, 27 września 2017

Kailess - KORA I (2017) EN


Kailess is a young Russian band that has just released their debut album. And it's of the kind we really like - heavy guitar sounds ready to do anything to leave a mark on the audience. No wonder they really liked someone comparing them to Neurosis and Isis, the comparison they are proud of on their FB page.

"KORA I" is opened with "Вечные Волны" and its extremely raw guitars sounding in my ears like a sawmill which is a perfect introduction to this coarse album. Although the sounds is soon soften with thick bass line and really well sorted riffs, the taste doesn't fade away.

The band doesn't stop even for a moment, not even one second of the monumental "В Сердце Мира" is not boring, not even one crushing riff doesn't make you want to be crushed with another one. Very well done debut, they have my like.

"KORA I" costs only 1 USD.



Kailess - KORA I (2017) PL


Kailess to młody rosyjski zespół, który wydał właśnie debiutancki krążeczek. I to taki, który bardzo lubimy - ciężkie gitarowe granie nie przebierające w środkach by zostawić na słuchaczach trwały ślad. Nic dziwnego, że zasmakowało im porównanie do Neurosis czy Isis, którym się chwalą na facebookowej stronie.

Otwierający "KORĘ I" "Вечные Волны" zaczyna się niezwykle surowymi gitarami przypominającymi w uszach śpiew tartacznej piły, co jest doskonałym wstępem do tej szorstkiej płyty. Mimo, że dźwięk złagodzony jest wkrótce grubym basem i bardzo poukładanymi riffami, posmak pozostaje. 

Zespół nie wyhamowuje nawet na chwilę, ani jeden moment monumentalnego "В Сердце Мира" nie nudzi słuchającego, ani jeden przygniatający riff nie sprawia, że nie chce się być zgniecionym kolejnym. Bardzo udany debiut, lajkujemy.

"KORA I" kosztuje jedynie 4 złote (1 USD).



wtorek, 26 września 2017

An Autumn For Crippled Children - morfine EP (2017) EN


There is never enough of the noise made by the Dutch band with the name borrowed from the metalheads of Ebonylake. So I was pretty excited when it turned out that An Autumn For Crippled Children, while preparing their next long play, released an enigmatic EP "morfine".

First of all, the EP is supposed to be a mini OST for a movie entitled, yes, probably "Morfine". Unfortunately I couldn't find anything more about this picture, judging by the choice of soundtrack though, it has to be... unique. The first thing that I noticed when listening to this EP however, was pretty DIY vibe here - there are three short songs ending pretty abruptly as if they were just demos of the Dutchmen's abilities.

Still one can't feel disappointed at all. Each of the tracks is intense and doesn't really wait for the audience just develops suddenly into noisy mesmerizing compositions. The ones that make your heart stop and your thoughts fade away. A healthy dose of post-metal noise that makes it easier to wait for the successor of the fantastic "Eternal".

"morfine" costs 3 EUR.



An Autumn For Crippled Children - morfine EP (2017) PL


Hałasu od holenderskiej grupy o nazwie pożyczonej z utworu metalowców z Ebonylake nigdy dość. Dlatego ucieszyłem się, gdy okazało się, że An Autumn For Crippled Children w oczekiwaniu na nowy długogrający krążek wydali enigmatyczną epkę "morfine".

Przede wszystkim epka ma być mini soundtrackiem do zatytułowanego tak samo filmu. Nie udało mi się niestety nic na jego temat dowiedzieć. Musi być jednak czymś wyjątkowym patrząc na ścieżkę dźwiękową. Poza tym, pierwsze co rzuca się w uszy to dość... chałupnicze nagranie epki - trzy niedługie utwory kończące się nagle jakby były demem, jedynie próbką możliwości Holendrów.

Mimo to absolutnie nie rozczarowują. Wszystkie trzy są intensywne i nie czekają na słuchacza, od razu rozwijają się w hałaśliwe i hipnotyzujące kompozycje. Takie, od których zatrzymuje się serce, a myśli spowija wata. Dawka nieprzyzwoitego post-metalowego hałasu w oczekiwaniu na kontynuatorkę fantastycznego "Eternal".

"morfine" kosztuje 13 złotych (3 EUR).



piątek, 22 września 2017

Spirit Mill - Abstract Figure (2017) EN


Satoshi Dáte - visual artist, film maker and musician, a person of various talents. His works can be admired on his website and Spirit Mill shows that his musical side is also intriguing and, yes, mesmerizing.

This short album is, as the title prepares us for, very abstract. Minimal backgrounds with a "broken" line of beats, broken because it disappears in very peculiar moments only to reemerge again, are accompanying the artist's vocal. And it is equally chaotic. Breaking up, defusing, ready to laugh or sigh in various places. It is far from "normal" music which is, however, not a place we want to go to with Dáte.

It is abstract until the very end. Actually, the more you get into it, the weirder the shapes are. Because the first three tracks are clearly experimental music but the last one, "letters in our cubes", is already a some sort of decomposition of music.

"Abstract Figure" costs 2.5 GBP.




Spirit Mill - Abstract Figure (2017) PL


Satoshi Dáte - artysta plastyk, filmowiec i muzyk, człowiek wszechstronnie uzdolniony. Jego prace oglądać można na stronie internetowej. A Spirit Mill pokazuje, że muzycznie jest także intrygujący i, tak, hipnotyzujący.

Krótka płyta jest, tak jak zapowiada to jej tytuł, mocno abstrakcyjna. Minimalistyczne podkłady z towarzyszącą im "dziurawą" sekcją rytmiczną - dziurawą bo pojawiającą się i znikającą jak jakaś efemeryczna istota w najdziwniejszych momentach, to towarzysze wokalu artysty. A ten jest równie chaotyczny. Załamujący się, zanikający, pozwalający sobie na śmiech czy westchnienie. Daleko jest stąd do "normalnej" muzyki. Ale wcale nie chcemy tam z Dáte iść.

Abstrakcyjnie jest do samego końca. A wręcz im dalej w las tym więcej dziwnie ukształtowanych drzew. Bo o ile pierwsze trzy utwory to muzyka eksperymentalna to "letters in our cubes" to już niemal muzyczna dekonstrukcja.

"Abstract Figure" kosztuje 12 złotych (2.5 GBP).




czwartek, 21 września 2017

Pie Are Squared - co(a)sts EP (2017) EN


"One of the loudest/quietest/happiest/darkest things you'll ever hear"! This is an advertisement of Pie Are Squared, a project by Egyptian based in Italy, Mohammed Ashraf.

His last album, just like the enigmatic title suggests, is a record of the artist's experiments with a Make Noise 0-Coast synthesizer which was to lead Ashraf in his own, dark directions wherever his electrical soul imagined. The effect of all of this is music that is both very experimental and super-intense and super-rich with emotions. It is quieter than louder and darker than happier, sounds fit for the long autumn that is upon us now.

"co(a)sts" costs whatever you pay.



Pie Are Squared - co(a)sts EP (2017) PL


Najgłośniejsza, najcichsza, najweselsza i najmroczniejsza muzyka, jaką kiedykolwiek usłyszycie! Tak reklamuje swój muzyczny projekt Pie Are Squared  pochodzący z Egiptu a tworzący we Włoszech Mohammed Ashraf.

Jego najnowsza płytka, tak jak zawoalowana nazwa wskazuje, to eksperymenty artysty z syntezatorem Make Noise 0-Coast, który miał zaprowadzić Ashrafa własnymi mrocznymi ścieżkami, gdzie tylko jego elektryczna dusza zapragnie. W efekcie otrzymujemy muzykę tak bardzo eksperymentalną jak i przeintensywną i przebogatą w uczucia. Jest ciszej niż głośniej i mroczniej niż weselej, dźwięki na długą jesień, która za pasem.

"co(a)sts" kosztuje tyle ile zapłacisz.



środa, 20 września 2017

MAGMA WAVES - ...and who will take care of you now (2017) EN


If you are keen on heavy, guitar post-rock that combines monumentality with uncanny atmosphere and is inspired by such brands as pg.lost, This Will Destroy You and, what is quite intriguing, our Polish Spoiwo, then the German Magma Waves is a must-listen-to for you.

Their first longplay is a playlist made of really epic compositions that keep you under impression from the beginning til the end. And the beginning here is absolutely splendid as "I am afraid of you" and everything that happens around the beginning of the 6th second, is my favourite part of the album.

The peak of the post-rock noise are reached also in "Scrt" or rapidly developing "Portals". It has to bbe stated that the musicians use mostly, almost exclusively, traditional guitar sounds without electronic additions or importing so popular pop-culture samples (the only one comes from Bioshock, the video game). The whole epicness is struck with guitar strings.

"...and who will take care of you now" is available for pay what you want.



MAGMA WAVES - ...and who will take care of you now (2017) PL


Jeśli jesteście fanami ciężkiego, gitarowego post-rocka, który monumentalność łączy z niezwykłą atmosferą, wzorującego się na pg.lost, This Will Destroy You oraz, co intrygując, naszym rodzimym Spoiwie to niemieckie Magma Waves jest dla was lekturą obowiązkową.

Ich pierwszy długogrający album to zbiór naprawdę epickich kompozycji trzymających w napięciu od początku do końca. A początek jest znakomity bo "I am afraid of you" i to, co dzieje się na początku szóstej minuty utworu, jest moim ulubionym momentem krążka.

Wyżyny post-rockowego hałasu osiągane są też w "Scrt" czy w gwałtownie rozwijającym się "Portals". Trzeba przyznać, że muzycy stawiają głównie, niemal jedynie, na tradycyjne gitarowe brzmienia bez elektroniki i ze śladową ilością pożyczonych z różnych źródeł sampli (a dokładniej z Bioschocka, gry komputerowej). Całą epickość krzesi gitarami.

"...and who will take care of you now" można mieć, co niezwykłe, za płać ile chcesz.



wtorek, 19 września 2017

Frankenstein Bolts - Aglow & Spark (2017) EN


The two Irishmen are known as Frankenstein Bolts and create, as they state it, "synthy folky melodies with noisey bits and some beep beep boops thrown in for good measure". How could we not like them from the very first moment? Especially that those melodies make a top shelf dreampop music.

"Aglow & Spark" is the second album by the duo Cullen-Comerford. It's opened by a genius "Land and Water". It's a very subtle track, if it wasn't for the mesmerizing drums, it would even be sleepy. But the outstanding and airy chorus is worth waiting for. Other pleasant track would be a ballad-like "Languages (I Know)". However, the album's pace gets higher and higher with next songs and sometimes ("The Lonely Hour", "Anatomic Major") it's already a fast but stil delicate pop. The finish of the album gets back to the baseline.

And the baseline means a music that is as delicate as a lotion for a newborn ass. But applied via ears.

The album is not cheap, it costs 10 EUR for digital version. But you can listen to it via Spotify too.



Frankenstein Bolts - Aglow & Spark (2017) PL


Dwóch Irlandczyków tworzących jako Frankenstein Bolts, a tworzą, jak sami mówią, "syntho folkowe melodie i głośnymi kawałkami i i kilkoma bip bip bupami wrzuconymi dla równowagi". I jak ich nie polubić od pierwszej chwili? Zwłaszcza, że te melodie to kawał dobrej, dreampopowej muzyki. 

"Aglow & Spark" to drugi krążek duetu Cullen-Comerford. Otwiera go genialny "Land and Water". To bardzo spokojny kawałek, gdyby nie hipnotyzująca perkusja, byłby nawet usypiający. Ale warto doczekać do fenomenalnego i ulotnego refrenu. Kolejnym przyjemnym kawałkiem jest ballada "Languages (I Know)". Z kolejnymi utworami zespół zdecydowanie zwiększa tempo i miejscami ("The Lonely Hour", "Anatomic Major") gra już szybki, choć wciąż bardzo łagodny pop. Dopiero pod koniec wraca do swojej normy.

A norma ta to muzyka łagodna jak balsam na pupę noworodka. Koi i łagodzi podrażnienia, te rzeczy. Tylko że aplikuje się przez uszy.

Płyta kosztuje sporo bo 43 złote (10 EUR) i to wersja cyfrowa tylko. Ale można jej posłuchać też na spotifaju.



poniedziałek, 18 września 2017

The Psalms - Monkey Puzzle Rocket Burst (2017) EN



The Psalms is a solo project of Noah Swinney from RSA and if anyone has ever wondered if there is something that could be called afro shoegaze, the Psalms is probably the closest to that label.

The afro part is present first of all in the uncanny rhythmicality of Swinney's music. Together with clearly audible drums, there are also maracas and other ways to distract your attention. Besides, this project is able to reach from time to time this weird trance that is so unique for African folk music (as in the first track, "Between Spiders"). Also the combination with general mood is interesting, as "Between..." is clearly rhythmical and energetic but it ends with particularly gloomy interlude in "Doom Is Darker...". 

However, the whole things sounds definitely like a mixture of experimental music (important tags being shoegaze/dreampop/trip-hop)  with African roots. And this combination sounds wonderful ("Between...", "Wedding Song") making the audience both dance and drown in thoughts.

"Monkey Puzzle Rocket Burst" can be yours for pay what you want.



The Psalms - Monkey Puzzle Rocket Burst (2017) PL



The Psalms to solowy projekt Noaha Swinneya z RPA i jeśli ktoś myślał kiedyś o tym, czy istnieje afro shoegaze to the Psalms jest chyba najbliżej.

Afro słuchać głównie w niezwykłej rytmiczności muzyki Swinneya. Oprócz wyraźnie akcentowanej perkusji są też marakasy i różnego rodzaju przeszkadzajki. A poza tym, projekt od czasu do czasu wkracza w ten dziwny trans, tak charakterystyczny dla rdzennie afrykańskiego folku (np w otwierającym płytę "Between Spiders"). Również majstrowanie klimatem muzyki jest ciekawą sprawą. "Between..." dzięki tej rytmiczności sprawia pogodne wrażenie ale kończy się bardzo ponuro krótkim interludium "Doom Is Darker...". 

Niemniej całość brzmi jak skrzyżowanie muzyki eksperymentalnej (shoegaze/dreampop/trip-hop) z afrykańskimi korzeniami. I ta mieszanka brzmi fenomenalnie ("Between...", "Wedding Song") i porywa jednocześnie do tańca i w zamyślenie.

"Monkey Puzzle Rocket Burst" mieć można za płać ile chcesz.




sobota, 16 września 2017

ŁŚ Magazine: Wywiad z See You At Home PL


ŁŚ Magazine powraca, a w pierwszym poście gości angielski See You At Home, których EP-ka "Be Happy" jest jedną z najlepszych depresyjnych dreampopowych kompozycji w tym roku. Muzycy opowiadają w czym lepsze są smutne piosenki od tych do tańczenia, jak bardzo życie przypomina imprezę i gdzie jest dom, w którym się spotkamy. Dzięki, SYAH!

ŁŚ: Piszecie, że tworzycie "smutne piosenki i takie tam". Czemu smutna muzyka? Myślicie, że jest warta więcej niż muzyka wesoła, muzyka do tańczenia?

SYAH: Wydaje mi się, że smutne piosenki zawsze bardziej do nas przemawiały i przez to naturalną koleją losu przyciągały nas do siebie, gdy tworzyliśmy naszą własną muzykę. Często zdarzało mi się tez gubić w myślach, gdy byłem młodszy, a smutne utwory pozwalały mi te myśli organizować.

Nie można jednak powiedzieć żebyśmy nie cenili wesołych utworów. Wydaje mi się, że smutna muzyka jest po prostu bliżej naszych prawdziwych ja. Nie wiedziałbym od czego zacząć gdybym chciał stworzyć wesoły utwór, pewnie okazałby się po prostu smutną piosenką z wesołymi akordami, haha.

ŁŚ: Tęsknota, samotność, wyobcowanie, kryzys egzystencjalny. Wszystko to są ważne tematy waszych utworów. Zastanawiam się, czy to są jednoznacznie negatywne stany/uczucia?

SYAH: Na EP-ce są one na ogół przedstawione ze szczyptą smutku ale nie uważam by te uczucia były negatywne. Samotność i wyobcowanie mogą prowadzić do zdrowych refleksji, są też pozytywy, które czerpać można z egzystencjalizmu. EP-ka jest pewną podróżą przez te emocje w kierunku poprawy.

"Be Happy"

ŁŚ: Zgodzicie się, że “Be Happy” to to, co określa się mianem muzyki lo-fi? Nagranie tej płyty w taki sposób był waszą świadomą decyzją, czy po nie było innej opcji?

SYAH: Tak naprawdę było i tak i tak. Z jednej strony uwielbiamy to szczere i ciepłe uczucie wywoływane przez wiele utworów lo-fi i chcieliśmy to powtórzyć, ale nasza decyzja wzięła się też z pewnych ograniczeń. Wszystkie nasze EP-ki nagrywaliśmy w mojej sypialni za pomocą jednego mikrofonu i laptopa w czasie wolnym po pracy albo w weekendy. Jesteśmy dość zajętymi ludźmi więc metoda zrób-to-sam przy tworzeniu płyty była dla nas najlepszą opcją.

ŁŚ:  Tytuł waszej nowej płyty (jak i waszej pierwszej EP-ki) wydaje się być dość ironiczny, prawda?

SYAH: W przypadku 'Be Happy' w tytule jest jakiś element ironii, rzeczywiście. Jednocześnie chciałem skupić się na samej tej frazie. W wielu aspektach szczęście nie powinno być celem samym w sobie, czymś co albo osiągniesz albo nie, a raczej podróżą, nieustającą ewolucją i samodoskonaleniem. Piosenki na płycie pokazują niejako negatywne myślenie powstający, gdy widzi się szczęście jako nieruchomy cel, co zaprzecza samej frazie.

Jeśli chodzi o 'Everything Is Okay' to było trochę inaczej, chciałem skupić się na powtarzającym się nadinterpretowaniu i rozkładaniu na czynniki pierwsze, a tytuł był tu niemal tym hasłem, którym narrator sam siebie uspokajał przez całą EP-kę.

"Everything Is Okay"

ŁŚ: Moim ulubionym kawałkiem zdecydowanie jest “Mid-Party Depression”. Zdecydowanie jest on bardziej o życiu niż o imprezie. A może między tymi dwoma nie ma różnicy?

SYAH: Dzięki! W pewien sposób ten utwór mówi o osiąganiu impasu w życiu i uczuciach, które mu towarzyszą; egzystencjalizmie i ludzkich celach i przeznaczeniu jak również o tym jak się z tym wszystkim radzi. Równocześnie jednak, te same uczucia pojawiają się w kontekście imprezy, jak jest ze ścianą, w którą uderzasz w połowie imprezy, gdy robi się późno, a ty zaczynasz za dużo myśleć, podczas gdy wszyscy inni najwyraźniej wspaniale się bawią, nieświadomi twoich uczuć.

ŁŚ: “Mid-Party Depression” bardzo dużo o was mówi, być może jest nawet ekshibicjonistyczna. Piszecie o waszych własnych przeżyciach, o waszych duszach? A może o depresji w bardziej generycznym sensie?

SYAH: Świadomie staraliśmy się stworzyć nieco bardziej szczere piosenki na tę EP-kę, 'Mid-Party Depression' jest prawdopodobnie najszczerszym utworem w naszej karierze, w którym czerpaliśmy z własnych doświadczeń by sportretować to, co chcieliśmy opisać. Podczas gdy staraliśmy się pozostawić ten kawałek wystarczająco niewyraźny by mówił o egzystencjalizmie i depresji w szerszym kontekście, z pewnością zostawiliśmy trochę z nas samych w tekście utworu.

ŁŚ: Na końcu o waszej nazwie. Gdzie jest dom?

SYAH: Hmm, ciężkie pytanie! Powiedziałbym, że dom to stan umysłu.

Więcej o "Be Happy" przeczytacie tutaj, sprawdźcie też zespół na Bandcampie i Facebooku!

ŁŚ Magazine: An interview with See You At Home EN


ŁŚ Magazine is back and the first guest comes from UK, ladies and gentlemen: See You At Home whose new EP, "Be Happy", is one of the best depressive dreampop compositions of this year. The artists talk about how sad songs are better than the danceable ones, as much is life like a party and where home is, thank you SYAH!

ŁŚ: You say you create “sad songs and stuff”. Why sad music? Would you value it more than “happy/dance music”? Or maybe it’s just closer to your selves? 

SYAH: I think sad songs always resonated with us more, and we naturally felt drawn to those themes when creating our own music. I also used to get lost in my head a lot when I was younger and sad songs usually helped me to organise those thoughts.

That's not to say we don't value happy music though. I think sad music is just a lot closer to our true selves. I'd have no idea where to begin if I were to try making a happy song - it would probably just be a sad song with happy chords haha.

ŁŚ: Longing, solitude, alienation, existential crisis. All of these topics are present in your songs. I wonder, are they unambiguously negative feelings/states? 

SYAH: Within the EP they are usually presented with a backdrop of sadness but I don't believe these feelings are all negative. Solitude and alienation can lead to healthy reflection, and there are positives that can be drawn from existentialism too. The EP is sort of a journey through these emotions to get better.

"Be Happy"

ŁŚ: Would you agree that “Be Happy” represents the, so-called, lo-fi music? Was it your conscious choice to record it this way or was it more of the only available way to do it?

SYAH: It was a bit of both really. On one hand we absolutely love the heartfelt, warm feeling that a lot of lo-fi music invokes, and wanted to emulate that, but the decision was also born out of limitation. All our EPs have been recorded in my bedroom, with 1 mic and a laptop, in any time that we could spare after work or on the weekends. We're quite busy people so creating the EP with a DIY attitude was the best for us.

ŁŚ: The title of your new album (and also the title of your first EP) seems to be a bit ironic, doesn’t it?

SYAH: With 'Be Happy' there's an element of that for sure, but at the same time I sort of wanted to reflect on the phrase itself. In many ways happiness shouldn't be a destination, something that you will achieve or not, but rather a journey of constant evolution and refinement of oneself. The songs somewhat explore the negative thought processes that can develop when you view happiness as a fixed point, which in turn contradicts the phrase.

'Everything Is Okay' was slightly different in that I wanted to explore cyclic overthinking thought patterns, and the title was almost a reassurance that the narrator would say to themselves throughout the EP.

"Everything Is Okay"

ŁŚ: My favourite track is definitely “Mid-Party Depression”.  It’s clearly more about life than a party. Or maybe there's not so many differences between the two?

SYAH: Thank you! In some ways the song is about reaching an impasse in life, and the feelings that come with that; existentialism and a person's purpose and goal, as well as how that person copes. At the same time though, those feelings can be applied to a party setting, and the wall that you hit in the middle of the party as it gets late and you start to think too much, while everyone else is seemingly having an amazing time, oblivious to those emotions.

ŁŚ: “Mid-Party Depression” is extremely self-expressing, I’d say it’s even exhibitionistic. Are those your own experiences, is it about your soul? Or maybe about depression in more generic sense?

SYAH: For this EP we did consciously try to make the songs a bit more honest, and 'Mid-Party Depression' is probably the most honest song we've written, with us drawing on our own experiences to help shape what we wanted to portray. While we tried to keep the song fairly vague in order to make it about existentialism and depression in a more generic sense, there are definitely parts of us that we've left behind in the lyrics.

ŁŚ: And finally, about your name. Where’s home?

SYAH: Hmm, that's a tough one! I'd definitely say home is a state of mind.

More about "Be Happy" here, check also out the band's Bandcamp and Facebook!

piątek, 15 września 2017

Horizonpath - Horizonpath (2017) EN


To finish this week let us get a little dose of beauty. It's hardly possible to call this Vermont based project with different words. Three short songs but all of them packed with atmosphere and affection. Sounding like an evening of sitting on a beach and gazing at the horizon getting darker and darker.

Horizonpath's music means lively sounds of guitar that can hardly be caught by your ears, just like summer fireflies, combined with rather heavy bass that is poured on the world like an incoming night. Delicate and sad.

The album for pay what you want.




Horizonpath - Horizonpath (2017) PL


Na zakończenie ciężkiego tygodnia mała dawka piękna. Bo inaczej nie da się określić tego projektu artysty z Vermont. Trzy krótkie utwory ale wszystkie wypełnione wzruszeniem i nastrojem. Brzmią jak wieczór na plaży i wpatrywanie się w ciemniejący horyzont.

Muzyka Horizonpath to żywe dźwięki gitar umykające uszom jak letnie świetliki połączone z dość ciężkimi basami zalewającymi świat jak nadchodząca noc. Łagodna i smutna.

Płyta do nabycia za płać ile chcesz.




poniedziałek, 11 września 2017

Hańba! - Będą Bić! (2017) EN


Writing here about so hot albums like the newest one by Hańba of Kraków is most probably not a very smart decision. Big names of Polish music journalism and journalism itself have noticed and commented on this punk noise from a Galician yard from a hundred years ago (that's how the band's style look like). Still, the album is available on Bandcamp and Hańba is currently my favourite Polish band so... it's me treat.

First thing is shock. Only after listening to the whole album for the first time, I came to terms with its audio quality. It sounds just like a vinyl found on an attic, that has to be really dusted off before trying to play it. Comparing to actually modern sounds of Hańba's debut, the change is visible. At first, my teeth hurt a little but then I realized that it is how it should be to be consistent. And I secretly want the debut album to be recorded once again.

What's more, the quality of the album music really encourages to see them live and their concerts are spectacular (they tour also outside of Poland). And the songs from "Będą bić!" (which translates to "They'll beat!") are at least as good as the ones on the previous one. Short, catchy punk songs played on tube, accordion, drum and banjo with lyrics by poets from before WW2. It's hard to state which one is the best. Probably one of the three: "Piosenka młodych faszystów" ("Young Fascists' Song"), "Polak zbrojny" ("Army Pole") i "Żyda bić" ("Hit the Jew"). We should listen to them while we can.

"Będą bić" is available for 5 EUR (21 PLN).



Hańba! - Będą Bić! (2017) PL



Pisanie tutaj o tak głośnych tytułach jak najnowszy album krakowskiej Hańby nie ma prawdopodobnie większego sensu. Nie takie tuzy dziennikarstwa muzycznego i dziennikarstwa w ogóle zauważyły punkowy hałas z galicyjskiego podwórka sprzed stu lat. Niemniej, płyta dostępna jest na Bandcampie, a Hańba to obecnie mój ulubiony polski zespół. Pofolguję więc sobie.

Na początku szok. Dopiero po przesłuchaniu całej płyty pogodziłem się z jakością dźwięku na tej płycie. Brzmi ona po prostu niemal jak znaleziony na strychu winyl, który zanim zostanie odtworzony musi być solidnie pozbawiony grubej warstwy kurzu. W porównaniu do zupełnie nowoczesnych dźwięków debiutu Hańby, przeskok jest duży. Na początku zgrzytały mi zęby, potem doszedłem do wniosku, że tak właśnie ma być by być konsekwentnym. Tak ma sens. I potajemnie domagam się nagrania debiutu raz jeszcze, tym razem w zgodzie z brzmieniem epoki.

Co więcej, taki dźwięk na albumie jeszcze bardziej zachęca do chodzenia na koncerty, które są, co tu kryć, fenomenalne. A repertuar na "Będą bić" jest co najmniej tak samo dobry jak na poprzednim albumie. Krótkie, wwiercające się w głowę punkowe interpretacje tekstów poetów z epoki. Ciężko powiedzieć, który kawałek najlepszy, pewnie coś z tria "Piosenka młodych faszystów", "Polak zbrojny" i "Żyda bić". Trzeba słuchać póki można.

"Będą bić" do kupienia jest za 21 złotych.



sobota, 9 września 2017

In The Absence of Words - I, II, III (2017) PL


In The Absence Of Words to projekt człowieka, który chociaż na co dzień para się pracą ze słowami, odkrył, że niektórych emocji nie da się nimi opisać. Zamiast tego, opisuje je dźwiękami. Jak sam przyznaje, chodzi o zachwyt naturą, miłość czy utrata kogoś szczególnego. Bardzo mądra taktyka. W lipcu wydał on trzy krótkie krążki, które zebrałem w tym poście do kupy.

Rozdział I został nagrany w najtrudniejszym etapie życia artysty. Trzeba przyznać, że jego wizje są bardzo mroczne. Mają w sobie dużo ze skandynawskiej surowości, która ukazana jest także w grafikach na okładkach płyt. Słychać dużo szelestów, delikatnego noise'u i ludzkich głosów, gdzieś na granicy słyszalności. 

Rozdział II to powrót po latach, zainspirowany myślą, że wraz z nowym, nadchodzi utrata starego. W końcu rozdział III pokazuje pogodzenie z tą myślą.

I kosztuje 25 złotych (56 SEK), II 14 złotych (30 SEK) a III 12 złotych (25 SEK).







In The Absence of Words - I, II, III (2017) EN


In The Absence Of Words is a project by an artist who on every day basis deals with words and who discovered that there are emotions that cannot be described in this way. So instead he began to express them as sounds. As he admits, it's mostly about the awe over nature, love or loss of someone special. Very smart decision. He published two mini albums in July and I put them together in this post.

Chapter I was recorded in the hardest, darkest part of the artist's life. And his visions really are dark here. There's a lot of the Scandinavian harshness that is shown also on the albums covers. There is a lot of rustlings, delicate noise and human voices somewhere on the border of being audible.

Chapter II is a come back that happened years after the first two parts, inspired by the thought that together with the new things coming, the old ones are bound to be lost. Chapter III shows coming to terms with this concept.

I costs 56 SEK, II  - 30 SEK and III - 25 SEK.







piątek, 8 września 2017

Hiroshi - 宏 (2017) EN


Hiroshi was born during a rainy March, this information only sounds extremely appealing to me. It's impossible to miss the obvious inspirations with the Far East, also in the usage of Japanese dialogs in the music. The most interesting part of Hiroshi though is their unorthodox approach to the electronic-instrumental combination.

"宏" - a sign describing a big size of something or greatness, includes four not very long tracks. They are however really diverse and you can hardly be prepared for what's to come, what mood is it going to get into soon. The graceful combination of guitars, keys and electronics with slightly lamenting vocal - no wonder, the project was originally an electronic duo that was later enriched by live instruments.

This combination of traditionally live instruments and innovating electronics is already visible in the cover in which a nature is "broken" by electronic distortions. It is also one of the most beautiful cover arts I've seen recently.

"宏" costs 5 EUR.



Hiroshi - 宏 (2017) PL


Hiroshi narodził się pewnego deszczowego marca, już samo to brzmi niezwykle zachęcająco. Nie da się nie zauważyć inspiracji kulturą dalekiego wschodu, także we wplatanych w muzykę japońskich dialogach. Jednak najciekawszą stroną Hiroshi jest niebanalne podejście do elektroniczno-instrumentalnej mieszanki.

"宏" - znak określający dużą wielkość, to cztery niedługie utwory. Niemniej są one zaskakująco zróżnicowane i ciężko jest przewidzieć jaki nastrój zaraz nimi zawładnie, co się w nich wydarzy. Łączą zgrabnie gitary i klawisze z elektroniką i nieco zawodzącym wokalem - nic dziwnego, projekt początkowo był elektronicznym duetem, żywe instrumenty wzbogaciły całość później.

Połączenie tradycyjnie żywych instrumentów z nowatorską elektroniką pokazane jest już na okładce, której naturalny krajobraz "zepsuty" jest przez elektroniczne zakłócenia. Jest też jedną z najpiękniejszych, jakie ostatnio widziałem.

"宏" kosztuje 22 złote (5 EUR).



czwartek, 7 września 2017

Espejo Convexo - Ruina Circular (2017) EN


This nation has this something in them because after Stockhaussen there is another project on our blog, that offers a combination of shoegaze, darkness and cold - Espejo Convexo.  The band from the Mexican capital city's goal is to create music they call a "darkgaze pop" - as catchy as jarring. If you add the feeling of an incoming danger and darkness, no wonder the combination is interesting.

The band is really good at the not easy task of combining genres. Thick bass strings set the course and lead the dark atmosphere of guitars and electronic sounds and really intriguing vocals: shoegazing by Azul Carazo (her name means "blue" in Spanish, the colour of sadness) as in "Color del Cielo" and a colder one by Daniel Arp (e.g. in "El Miedo").

Czemu nie. The whole thing sounds like a calmer and sadder version of the Horrors. The name of the band means a convex mirror - a mirror that exaggerates feelings, disfigures reality, scares with deformation? Why not.

"Ruina Circular" costs 84 MXN.



Espejo Convexo - Ruina Circular (2017) PL


Ta nacja chyba coś w sobie ma bo po Stockhaussen na blogu pojawia się właśnie kolejny meksykański mariaż shoegaze'u z mrokiem i zimnem - Espejo Convexo.  Zespół ze stolicy kraju za wyzwanie wyznaczył sobie stworzenie muzyki mogącej uchodzić za "darkgaze pop" - tak chwytliwej jak i drażniącej. Jeśli dodać do tego uczucie zagrożenia i nadciągającego mroku, trzeba przyznać, że mieszanka jest intrygująca.

Zespół fenomenalnie radzi sobie z zadaniem niełatwego połączenia gatunków. Grube struny basu wytaczają szlak, a podąża nim mroczna atmosfera gitarowo-elektroniczna i niezwykle intrygujący shoegaze'owy wokal Azul Carazo (jej imię oznacza kolor niebieski, który jak wiemy w kulturze angielskiej oznacza smutek) - np w "Color del Cielo" lub chłodniejszy głos Daniela Arpa (w "El Miedo").

Całość przywodzi mi na myśl łagodniejszą i smutniejszą wersję the Horrors. Nazwa zespołu oznacza tyle co wypukłe zwierciadło - lustro uwypuklające uczucia, przeinaczające rzeczywistość, straszące deformacjami? Czemu nie.

"Ruina Circular" kosztuje 17 złotych (84 MXN).



wtorek, 5 września 2017

The Trees Strip - Trip To Tibet (2017) EN


"Trip To Tibet" makes a quite deceiving title. According to it, there should be a fair dose of traditional Asian-Tibetan sounds on the album but in reality, it's no mystic, New Age folk. The Trees Strip recorded a really tough but well-balanced post-rock album.

As the post-rock music handbook says, the Indonesians succeed in combining delicate, filled with sadness fragments with those sounding like a guitar storm. The intro inspires awe with the aforementioned folk instruments, "Tibet; 1959" with stron drums creating a fast pace of the track, "Guts Will Take Your Hope" with beautiful keys. 

The band promises both, furious emotions with their view on post-rock music and some of the beauty of the Tibetan nature, culture and the country's dark history. You should really experience it on the trip to Tibet together with The Trees Strip.

"Trip To Tibet" costs 3.50 USD.



The Trees Strip - Trip To Tibet (2017) PL


"Trip To Tibet" to nieco zdradziecka nazwa. Zgodnie z tytułem, od czasu do czasu pojawiają się tradycyjno azjatyckie, tybetańskie brzmienia ale to żaden mistyczny, new age'owy folk. The Trees Strip nagrali bardzo mocną, odpowiednią wyważoną post-rockową płytę.

Tak jak w podręczniku, post-rock Indonezyjczyków umiejętnie łączy fragmenty łagodne i pełne smutku z prawdziwą nawałnicą gitar. W intrze zaskakują wspomniane tradycyjne instrumenty. W "Tibet; 1959" bardo mocna perkusja wygrywająca szybkie tętno utworu czy delikatne klawisze w "Guts Will Take Your Hope". 

Zespół obiecuje z jednej strony gwałtowne emocje w swojej interpretacji post-rocka, z drugiej tchnienie piękna tybetańskiej przyrody, kultury ale też mrocznej historii tego kraju. Należy to przeżyć wybierając się na wycieczkę do Tybetu z The Trees Strip.

"Trip To Tibet" kosztuje 14 złotych (3.50 USD).



poniedziałek, 4 września 2017

Endless Melancholy - Radiant (2017) EN


Endless Melancholy, or in other words Ukrainian artist Oleksyi Sakevych, has been mentioned on this blog so many times already, recently due to his collaboration with musicformessier, that needs no introduction anymore. What is needed though is to put his recent album on and listen deeply to this extraordinary music.

"Radiant" combines neoclassical music with incapacitating electronics. Sakevych has those unique skills to extract the heart-breaking, melancholic sound out of this concoction. It's best, as I hear it, in "We Were Born From The Shooting Star" (by the way, a title seemingly very poetical but also very probable scientifically), a track that gradually develops into the almost danceable "Satellites" and finally the cloudy and peaceful "Yet Another Reason To Be Still" that end the album.

"Radiant" is available for pay what you want.




Endless Melancholy - Radiant (2017) PL


Endless Melancholy, czyli ukraiński artysta Oleksyi Sakevych, gościł na łamach tego bloga już tak wiele razy, ostatnio przy współpracy z musicformessier, że nie trzeba już go przedstawiać. Trzeba za to odpalić jego najnowszą płytę i wsłuchać się w tę niezwykłą muzykę.

Na "Radiant" łączy się neoklasyka z obezwładniającą elektroniką. Sakevych jak nikt inny potrafi wydobyć z niej przejmujące, melancholijne brzmienie. Najlepiej, moim skromnym zdaniem, brzmi ono w "We Were Born From The Shooting Star" (swoją drogą, niby tytuł poetycki, a wielce prawdopodobne, że i naukowo prawdziwy), utwór, który przechodzi w niemal roztańczony "Satellites" czy zachmurzony i spokojny, kończący płytę "Yet Another Reason To Be Still".

"Radiant" jest do wzięcia za płać ile chcesz.