Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aurora Borealis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aurora Borealis. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 marca 2018

Aurora Borealis - Goodbye (2018) EN


Quite well known Belgian project Aurora Borealis on its first album, the eleven year-old "Aurora Borealis", presented this song about saying goodbyes. Now its creator, known as Déhà, comes back to this track with the remastered version and new songs inspired by the sound of the original track.

"Goodbye" is atmospheric post-rock driving much from ambient and neoclassical music, full of deep emotions with the dramatic moment of parting ways as the most important one. Sad like raindrops keys are juxtaposed with very loud guitars sounding as if they were usually accompany metal growling, not those soul-touching sounds. The almost 15-minutes-long part one and two is, simply speaking, beauty and drama together.

Next three parts are really kept in similar mood although are much calmer, at least before the finish in the fifth part. The level of sadness, melancholia and hopelessness is the same. I don't like that much the last two tracks that are, as the artist states, more progressive. But it's a matter of taste I presume.

"Goodbye" costs whatever you want to pay.




Aurora Borealis - Goodbye (2018) PL


Znany już szerokiej publiczności belgijski projekt Aurora Borealis na swojej pierwszej płycie, wydanej jedenaście lat temu "Aurora Borealis" zaprezentował utwór o rozstaniach. Teraz twórca projektu znany jako Déhà wraca do niego ze zremasterowaną wersją poszerzoną o kawałki zainspirowane tamtym brzmieniem.

"Goodbye" to klimatyczny post-rock czerpiący wiele z ambientu i muzyki neoklasycznej pełen głębokich emocji z dramatem rozstania na czele. Smutne jak krople deszczu klawisze przeciwstawione są w nim bardzo głośnym i bardzo dobitnym gitarom brzmiącym jakby na co dzień akompaniowały metalowym growlom a nie dotykającym duszy delikatnym dźwiękom. Brzmienie kilkunastominutowej części pierwszej i drugiej to po prostu piękno i rozmach naraz. 

Następne trzy części utrzymane są faktycznie w podobnej atmosferze choć są zdecydowanie spokojniejsze, przynajmniej do momentu, gdy rozkręcają się pod koniec części piątej. Prezentują jednak taki sam poziom smutku, melancholii i braku nadziei. Mniej do gustu przypadły mi kolejne dwa kawałki, jak sam artysta przyznaje, bardziej progresywne. Ale to pewnie kwestia gustu właśnie.

"Goodbye" kosztuje ile zechcesz.