Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meksyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meksyk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 października 2020

Mint Field - Sentimiento Mundial (2020) PL


Mint Field to meksykański zespół, który pamiętamy z ekscytującego debiutu Pasar de las Luces sprzed dwóch lat. Tej jesieni zespół poszedł za ciosem i wydał solidną, wypełnioną dreampopowymi klimatami i shoegaze'ujacym noise'em kontynuację w Sentimiento Mundial.

Pierwszym, co rzuca się na płycie w uszy są niezwykłe wokale Estrelli del Sol, łączą one w sobie dreampopową tajemniczą eteryczność z niemal teatralnie podkręconymi emocjami. Sprawia to wrażenie hipnotyzującego snu pełnego ciepłych ale też smutnych uczuć, które trafiają do odbiorcy nawet jeśli nie mówi po hiszpańsku. Wybrzmiewają one na tłach, które na ogół nie zawłaszczają sobie głównej roli i są dreampopowymi dopełniaczami, natomiast od czasu do czasu potrafią przyciągnąć uwagę nieoczekiwanie surowymi noisem (jak w Natural czy Aterrizar).

Zespół przyznaje, że album "eksploruje nostalgię i melancholię codziennego życia za pomocą głośnych gitar i wokali, które rodzą unikalny i nadprzyrodzony shoegaze". To szukanie inspiracji i smutku w codzienności nadzwyczaj do mnie przemawia i czuję to całym sobą.

Sentimiento Mundial kosztuje 39 złotych (10 USD).


Sprawdź: Aterrizar
Kraj: Meksyk
Szufladka: noisy dream pop
Label: felte


wtorek, 7 kwietnia 2020

WatchCamp March with Alice Baldwin, Gant, Mighty Bear, Stygean, акульи слёзы (2020) PL



Alice Baldwin - Please Tell My Mum to Burn Me

Jeden z najnowszych singli wydanych przez niezastąpiony label Moderna Records. Tym razem neoklasyczna kompozytorka Alice Baldwin i ten wzruszający kawałek zagrany w całości na pianinie. Singiel kosztuje 5 złotych (1,5 CAD).




Gant - Tales of a Sacred Night

Zgoda, to bardziej EP-ka niż singiel, ale ze względu na długość pojawia się tutaj. Meksykański duet wykonujący mroczny post-punk czy też darkwave, trochę muzycznego minimalizmu, trochę pociągajacą niebezpiecznej atmosfery. Album kosztuje 18 złotych (6 CAD).




Mighty Bear - Álfaskeið

Moja zdecydowanie ulubiona drag queen - mroczne, gotycka, fantastyczna wizualnie, ale i muzycznie, bo po kilku avant-popowych kawałkach ten nowy singiel to zwrot w stronę atrakcyjnego, chociaż gęstego i nasyconego syntezatorami soundscape'u. Kosztuje on 4 złotych (1 USD).




Stygean - Not Blind

Lo-fi'owy i mroczny shoegaze artysty z Malezji z bardzo niewyraźnym wokalem, a w zamian niezwykle melodyjny. Bardzo obiecujący kawałek. Singiel kosztuje tyle, ile chcesz zapłacić. 



:bandcamp:

акульи слёзы - малостьt

Nowy singiel artystek z Rosji, fantastycznie nostalgiczny dream pop / shoegaze z melodią i głębią naraz. Singiel kosztuje 5 złotych (1 USD).

środa, 30 października 2019

The New Science - Ghosts in the City (2019) PL


The New Science, zespół z meksykańskiej Guadalajary, wydał jeszcze w sierpniu swoją debiutancką EP-kę. Warto się nad Ghost in the City chwilę pochylić bo to kawałek udanego, łagodnego shoegaze'u/indie rocka.

Płyta od razu zaczyna się tym, w czym Meksykanie wydają się być naprawdę dobrzy. Nieco monotonna muzyka gitarowa i niebywale klimatyczny wokal, które potrafią nagle i bez ostrzeżenia nieźle przyspieszyć zamieniając subtelny dream pop w interesujący shoegaze z pazurem. Tak jest w Waterfall Effect, później więcej nastrojowego, nie spieszącego się nigdzie dream popu. Relaksujące brzdąkanie gitary i bardzo delikatny wokal są niezwykle przyjemne dla ucha.

Ghosts in the City kosztuje tyle, ile zapłacisz.

Sprawdź: Waterfall Effect
Kraj: Meksyk
Szufladka: dreamy indie rock



środa, 28 sierpnia 2019

Fractal - El Reflejo de la Ausencia (2019) PL


Fractal to zespół z meksykańskiej Tijuany funkcjonujący na tamtejszej scenie już od siedmiu lat. Trio gra gitarowy post-rock ubarwiony elementami post-metalu. Niedawno wydał album El Reflejo de la Ausencia.

Płyta spod znaku wkurzonej hieny od początku przemawia do mnie doomowymi gitarami i post-metalowym wokalem w bardzo post-rockowych kompozycjach. Do tego dochodzi nastrojowe ale też ponure dźwięki sekcji smyczkowej w wykonaniu Cuarteto Viry w tłach kawałków Fragmentos i Lucrecia (chociaż moim zdaniem słychać je już wcześniej). Własnie te, najdłuższe zresztą kompozycje robią największe wrażenie. Są bardzo zróżnicowane, co i rusz następuje zmiana tempa i koncepcji, można powiedzieć, że kompozycje te są już bardziej jazzowo-klasyczne, a mniej post-rockowo poukładane. Tak czy inaczej, imponujące i ciekawe spojrzenie na gitarową muzykę.

El Reflejo de la Ausencia kosztuje tyle, ile będziesz chcieć zapłacić.

Sprawdź: Fragmentos
Kraj: Meksyk
Szufladka: doom post-rock



wtorek, 6 sierpnia 2019

Flodhäst - Unos días en la Tierra (2019) PL


Co prawda ich płyta na Spotify przynajmniej, ukazała się w zeszłym roku, na szczęście na Bandcampie debiutowała dopiero teraz więc może być zaliczona do nowości na naszym blogu. Na szczęście, bo meksykańskie Flodhäst prezentuje godny sprawdzenia, latynoski post-rock.

Wielowymiarowa muzyka instrumentalna, w której przeplatają się ekscytująco pomysłowe warstwy dźwięku inspirowana jest potęgą natury. Nie dziwi więc, że w Donde nacen los ríos ("Tam, gdzie rodzą się rzeki") zachwyca nas kompozycja oparta o rytmiczną i mocno wyczuwalną perkusję, La Edad de Las Plantas ("Wiek roślin") bardzo gitarowy i bardzo wciągający trans, a w Volcanes ("Wulkany") naturalnie wybuch gitarowej magmy. Niemniej, całego albumu słucha się jak koherentnej całości - dobrze napisanej i opatrzonej udanym cover artem.

Unos días en la Tierra kosztuje tyle, ile zapłacisz.

Sprawdź: Volcanes 
Kraj: Meksyk
Szufladka: guitar post-rock



sobota, 27 lipca 2019

Candleburn - The Slippery Surface (2019) PL


Candleburn to pseudonim artystyczny Alana Axla z meksykańsko-amerykańskiego pogranicza. Początkujący muzyk wydał właśnie króciutką płytkę The Slippery Surface.

I warto ją sprawdzić. Axl tworzy neoklasyczne kompozycje na klawisze syntezatorów zapętlające się wkoło i świetnie współgrające z wszechobecną na albumie elektroniką. Te loopy właśnie są tak charakterystyczne, ze wszywają się w mózg bardzo szybko i bardzo trwale (można tego doświadczyć np przy Write It Down). Artysta znakomicie porusza się również między kawałkami subtelniejszymi i tymi prezentującymi bardzo żwawą elektronikę (choćby The Sky Is Full of Androids), zresztą sam artysta zauważa, że projekt ten jest "stworzony by kanalizować uczucia, zarówno te mroczne jak i jasne."

The Slippery Surface kosztuje 4 złote (1 USD).

Sprawdź: Write It Down
Kraj: Meksyk
Szufladka: neoclassical electronic



wtorek, 3 kwietnia 2018

Mint Field - Pasar de las Luces (2018) PL


Totalnie wciągający i totalnie hipnotyzujący - taki jest debiutancki album Mint Field - dwóch młodziutkich dziewczyn z nadgranicznej meksykańskiej Tijuany. Chociaż są tylko dwie potrafią razem stworzyć niepowtarzalny i gęsty od miętowych oparów klimat atmosferycznego shoegaze'u. Na "Pasar de las Luces" zabierają nas w długą podróż, w której można zapomnieć samych siebie.

Powolna perkusja Amor Amezcuy i jedna gitara, a do tego przejmujący i nieziemski jak stąpanie aniołów głos Estrelli Sanchez wystarczą by oderwać człowieka od ziemi. Zaczynają już w singlowym "Ojos en el Carro", gdzie eteryczny wokal i psychodeliczne dźwięki gitary w oczywisty sposób przykuwają uwagę i zaczynają hipnozę. W niczym nie przeszkadza minimalizm instrumentarium. Tak jak dwuosobowe White Stripes potrafiło porwać nas do tańca, tak Mint Fields potrafi zagubić nas w swoim klimacie.

Ich piosenki rzadko są tradycyjnie napisane. Wystarczy spojrzeć na "Temporada De Jacarandas", który pokazuje jak napisać hitowy utwór używając jedynie dwóch słów. Albo niewiele ponad jedynie tytułu, jak w "Quiero Otoño De Nuevo" ("Pragnę jesieni od nowa"), gdzie na pierwszym planie postawiona jest zdecydowanie psychodelicznie brzmiąca gitara prowadząca nieuchronnie do fantastycznego finału. Piękny wokal jako jedynie dodatek do ambitnie skomponowanej muzyki jest na tej płycie zjawiskiem i częstym i bardzo dobrze wykonanym.

"Pasar de las Luces" kosztuje 35 złotych (9,99 USD).



wtorek, 7 listopada 2017

Sadfields - Homesick (2017) PL


Sadfields z Mexico City reklamują się jako "po prostu przewody potoczystego hałasu" i, jak można się było spodziewać, jest to reklama, która zachęca mnie jak mało co. Trio Daniel Espinoza, Miguel Flores i Erick Román faktycznie potrafią depnąć i przydusić ciężkim dźwiękiem jak mało kto.

Czuć to z zasadzie w ciągu całego albumu, najbardziej jednak uderzyło mnie w "Falling Apart", gdzie cichutka przygrywka jest typową pułapką, która po chwili zaskakuje nieostrożnego słuchacza ścianą dźwięków. I jak ulał pasuje do tytułowego rozpadania się człowieka, osobowości.  Tak jak pokazują to tytułem, zespół ma w sobie wiele melancholii, pociągu do smutku i śpiewa o tęsknocie, zagubieniu i bezradności. Doskonały wybór medium do tego typu przekazu - balansowanie między noise'em, blackgaze'em i coldwave'em.

W swoim kraju mają opinię szalejącego na scenie chaosu i instynktownie widzę to oczyma duszy.

"Homesick" kosztuje 16 złotych (80 MXN).



czwartek, 7 września 2017

Espejo Convexo - Ruina Circular (2017) PL


Ta nacja chyba coś w sobie ma bo po Stockhaussen na blogu pojawia się właśnie kolejny meksykański mariaż shoegaze'u z mrokiem i zimnem - Espejo Convexo.  Zespół ze stolicy kraju za wyzwanie wyznaczył sobie stworzenie muzyki mogącej uchodzić za "darkgaze pop" - tak chwytliwej jak i drażniącej. Jeśli dodać do tego uczucie zagrożenia i nadciągającego mroku, trzeba przyznać, że mieszanka jest intrygująca.

Zespół fenomenalnie radzi sobie z zadaniem niełatwego połączenia gatunków. Grube struny basu wytaczają szlak, a podąża nim mroczna atmosfera gitarowo-elektroniczna i niezwykle intrygujący shoegaze'owy wokal Azul Carazo (jej imię oznacza kolor niebieski, który jak wiemy w kulturze angielskiej oznacza smutek) - np w "Color del Cielo" lub chłodniejszy głos Daniela Arpa (w "El Miedo").

Całość przywodzi mi na myśl łagodniejszą i smutniejszą wersję the Horrors. Nazwa zespołu oznacza tyle co wypukłe zwierciadło - lustro uwypuklające uczucia, przeinaczające rzeczywistość, straszące deformacjami? Czemu nie.

"Ruina Circular" kosztuje 17 złotych (84 MXN).



czwartek, 20 lipca 2017

Imperfect Tree - Roots EP (2017) PL


Jeśli szukasz muzyki, która jednocześnie kusi nostalgicznością oraz zmusza do podrygiwania swoim wysokim tempem, nie mogłeś trafić lepiej. Meksykanie z Imperfect Tree pokazują, jak tworzyć kawałki wysublimowane i nienużące jednocześnie.

Super ciekawie brzmi otwierający płytę "Rhizome" ze znakomitą melodią nałożoną na szybkie tempo gitarowego grania. Podobnie w "Roots", gdzie zamiast słów pojawia się typowe mruczando, co jednak nie przeszkadza w jej przeżywaniu. Liryczna degradacja trwa do trzeciego utworu, "Overflow", gdzie tekstu nie ma w ogóle i muzyka Imperfect Tree zamienia się w duszny post-rock by w następnym utworze odrodzić się całkiem na rockowo-grunge'owo by wrócić do niemal dreampopowych klimatów w "Departure".

Może i drzewo doskonałe nie jest ale muzyka Meksykanów brzmi jakby była tego bliska.

EPka kosztuje 8 złotych (2 USD).




piątek, 25 listopada 2016

Stockhaussen - Cold Lines (2016) PL


Cold wave w mieście, w którym średnia roczna temperatura to ponad 17 stopni Celsjusza (w Warszawie osiem), w kraju kojarzonym przede wszystkim z sombrero, kaktusami i wymarzonymi wakacjami? Niewykonalne? Nie jeśli nazywasz się Angel Kauff i czarujesz syberyjsko zimną falą pod szyldem Stockhaussen.

Kauff pochodzi z ogromnego molocha, którym jest stolica Meksyku. I ta lokalizacja bardziej pasuje do muzyki, którą tworzy (Berlin, anyone?). Nazwa projektu może być hołdem dla Karlheinza Stockhausena, niemieckiego awangardzisty muzyki elektronicznej, znanego z nieoglądania się na innych i podążania własnymi muzycznymi ścieżkami. Ciężko o bardziej odpowiedniego patrona dla artysty. Muzyka, nazwa, a nawet nazwisko artysty kojarzy się z Niemcami, stąd już bardzo blisko do ideału zimnej fali. Rytmiczna i surowa perkusja, klawisze niczym ukłucia sopli na nagiej skórze i te wokale - jednocześnie namiętne i dalekie - jak wspomnienia dawnej miłości grane na kasecie magnetofonowej. A pochodzą one od trzech utalentowanych artystek: greczynki Kriistal Ann, gruzinki Karen Batok oraz Ditty Perditty z Argentyny. No i samego Kauffa - obdarzonego głosem ciemnym i głebokim. A więc gdy śpiewa “Esta noche puedo sentir olas frías dentro de mi Sin intentos, sin inventar cosas nuevas dentro de ti” (Tej nocy czuję w sobie zimne fale / Nie starając się, nie wymyślając nowych rzeczy w tobie) wiemy, że bez wątpienia śpiewa bez cienia fałszu. A klimat, który kreuje w “Perpetuum” jest nie do podrobienia.

Na swojej stronie artysta prezentuje też fotografie swojego autorstwa, na których, podobnie jak w muzyce, erotyka spotyka się z zimną prostotą formy. Gorące i zimne jednocześnie. Czyżby to był jednak prawdziwy obraz jego miasta o tej samej nazwie co cały kraj?
“Cold Lines” pobrać można z Bandcampa za nieco ponad 37 złotych (9$).



środa, 23 listopada 2016

Lunae Lumen - The Words Unsaid EP (2015) PL


Czy w Meksyku pada? Hmm, prawdę mówiąc to tak, przynajmniej w Zacatecas skąd pochodzi Marta Othero tworząca jako Lunae Lumen. Nawet sporo. Nie powinno mnie to dziwić bo muzyka Othero brzmi jakby to krople deszczu spadały na klawisze kryształowego pianina i same stworzyły “The Words Unsaid”. Woda odbita w pękniętym zwierciadle - taka jest dewiza pianistki.

Artystka pisze o tej płycie, że to dla niej “zakończenie pewnego rozdziału w życiu”, a utwory pisane były na jego różnych etapach. Deszczowa droga na okładce albumu nie jest więc przypadkiem, emocje zawarte w tych kompozycjach musiały trochę popodróżować by się tu znaleźć. Mamy więc niepowtarzalną okazję zajrzeć do historii pani z Meksyku zapisanej na pięciolinii. Trzeba.

"The Words Unsaid" można dostać za 17 złotych (4$).


poniedziałek, 21 listopada 2016

A Shelter In The Desert - Pequeñas Hiroshimas (2015) PL


W środku polskiego listopada, gdy oprócz deszczu pada również chęć do czegokolwiek, wybierzmy się w podróż do słonecznego Meksyku. Tak jak się to powinno robić. Sprawdźmy czy będąc otoczonym kwiatami, owocami i słonecznym światłem można tworzyć muzykę, która na takiej Islandii wylewa się z każdego elementu krajobrazu. Mały spoiler: da się.

A Shelter In The Desert to zespół, który gra muzykę ponieważ kocha to robić jak piszą na swoim bandcampowym koncie. Pochodzą ze stolicy Meksyku, trzeciej największej aglomeracji świata, a więc z miejsca tak dalekiego od mierzwionej wiatrem wyspy Ólafura Arnaldsa jak to tylko możliwe (Ólafura, którego, dodajmy, wymieniają wśród swoich inspiracji). Lecz ich muzyka jest jednakowo dobra. Choć głośniejsza. Bo ASITD grają post-rocka, w którym nie ma miejsca na melancholijne szumy w tle, a jest sporo dla szybkiego pulsu perkusji i wyraźnych, chwytliwych melodii. Albo też dla delikatnych klawiszy, które kradną uwagę niczym te meksykańskie kwiaty na okładce albumu.

Nie jest niespodzianką, że "Pequeñas Hiroshimas" (małe Hiroshimy) opowiada o codziennych eksplozjach, których jesteśmy ofiarami, gdy życie traktuje nas w mało uprzejmy sposób (i tutaj każdy przypomina sobie swojego własnego niedawnego Little Boya). Ale "todo podrá estallar, pero siempre habrá una adelfa que nacerá de entre los escombros" - wszystko może wybuchać jednak z ruin zawsze narodzi się oleander. Optymistyczny post-rock z krainy słońca.

Album "Pequeñas Hiroshimas" można mieć za 21 zł (6$).