piątek, 27 kwietnia 2018

Noche Oscura - Gate (2018) PL


Noche Oscura to wrocławski muzyk Wojciech Szachowski. To także pojęcie z mistyki oznaczające stan w życiu, w którym mrok sytuacji, w której znalazł się człowiek pozwala mu dostrzec światło. Polecam poczytać o tym na FB artysty. Tutaj najważniejsze jest, że termin ten zainspirował Szachowskiego do stworzenia muzyki mrocznej ale z zapowiedzią nadchodzącego światła.

"Gate" to muzyka pełna smutku i desperacji oddanej dzięki noise'owym tłom i gitarowym, czasem całkiem inwazyjnym dźwiękom. To także światło obecne w pięknych klawiszach, na których gra jeden z gości, Tomasz Wróblewski. To również pogrążające słuchaczy w sobie drony nawiedzające kompozycje od czasu do czasu ("Suspension") i połykające resztę dźwięków. To wreszcie smyczki Katarzyny Gronowskiej dodające całości bolesnego piękna.

A końcowych kilka minut płyty to już tylko emocje.

"Gate" kosztuje 10 złotych (3 USD).



Noche Oscura - Gate (2018) EN


Noche Oscura is brought to life by Wrocław-based musician Wojciech Szachowski. It is also a term from the mystical arts describing this situation in life when the darkness of the situation a person got himself into, helps him to ascends into the light. It is recommended to read about it on the FB page of the artist. The most important thing here is that this was the direct inspiration for Szachowski to create his dark music that promises light.

"Gate" is filled with music of sadness and desperation depicted with noise backgrounds and guitar, sometimes quite invasive, sounds. It is also filled with music of light present in the sounds of keys created by one of the guests on the album, Tomasz Wróblewski. It is also the drones that appear from time to time (Suspension") and devour all the other sounds and the audience as well. Finally, it's also strings by Katarzyna Gronowska adding up to the sum of the painful beauty.

And the few final minutes are pure emotions.

"Gate" costs 3 USD.



czwartek, 26 kwietnia 2018

Squid - Waves EP (2018) EN


Kuba Łakomy and Tomek Grządkowski began their project called Squid inspired by the soundtrack from Jim Jarmush's "Only Lovers Left Alive" (and it's so understandable). And so do the Wrocław based duet play their avant-garde rock drowned in a very dark atmosphere, bordering closely to post-rock music.

Their new EP, "Waves", confirms all of this. The tracks here are covered by delicate noise sometimes lined with fantastic keys and strings that make everything sound epic ("Suite in D minor"). From the second track, "Stranger", it gets more post-rock-like thanks to the not overwhelming presence of guitars. Unlike most of the music of the genre, the guitars not only don't deafen down the broad spectre of various sounds created by Squid but it even broadens it (as in the gracefully frolicking "Desert Sound").

"Waves" gies for 3 EUR (10 PLN).



Squid - Waves EP (2018) PL


Kuba Łakomy i Tomek Grządkowski zaczęli swój projekt Squid zafascynowani (i bardzo, bardzo słusznie) muzyką w filmie "Tylko kochankowie przeżyją" Jima Jarmusha. Duet z Wrocławia gra więc pogrążony w bardzo mrocznej atmosferze awangardowy rock bardzo ściśle graniczący z post-rockiem.

Ich nowa EP-ka, "Waves", wszystko to potwierdza. Utwory tutaj zanurzone są w delikatnym noise'ie gdzieniegdzie poprzetykanym fantastycznie brzmiącymi klawiszami i nadającymi podniosłego tonu smyczkami ("Suite in D minor"). Od drugiego na płycie "Stranger" jest już bardziej post-rockowo dzięki nienachalnej obecności gitar. Te nie tylko nie zagłuszają szerokiego spektrum różnych dźwięków kreowanych przez Squid ale wręcz je podkreślają (choćby tak jak w pląsającym "Desert Sound").

"Waves" to wydatek 10 złotych.



środa, 25 kwietnia 2018

Human Architecture - Dreaming in Black and White (2018) EN


Gene Priest of New York is known as Human Architecture and goes in the way his inspirations like William Basinski, Autechre and Jonny Greenwood went. He himself says that his occupation is to mix synths and automatic drums with live instruments. And then he adds "looping, sampling, splicing, droning" self-explanatory really.

On his new album, all of this is done in a really magical way. The particularly fantastic is how the delicatelly droning electronics is combined with clear drums adding up to the temper of the music. This is accompanied by the modulated sounds of classic instruments (or some synth forgeries of those) that bring a lot of beauty to Priest's works.

The magic is not lost even when "Drifting Out" introduces some of those very much electronic beats. Quite the opposite, everything fits well here.

"Dreaming in Black and White" costs 3 USD.



Human Architecture - Dreaming in Black and White (2018) PL


Gene Priest z Nowego Jorku tworzy jako Human Architecture i zmierza w stronę, w którą szli artyści, którymi się inspiruje, tacy jak William Basinski, Autechre czy Jonny Greenwood. Sam o sobie pisze, że zajmuje się miksowaniem syntezatorów i automatów perkusyjnych z żywymi instrumentami. Po czym dodaje "looping, sampling, splicing, droning", co nie wymaga specjalnie wyjaśnienia.

Na swojej nowej płycie robi to wszystko w iście magiczny sposób. Fantastycznie wypada zwłaszcza połączenie lekko dronującej elektroniki z wyraźną perkusją dodającą tej muzyce charakteru. Do tego modulowane instrumenty klasyczne (albo podrabiające je dźwięki syntezatorów) nadają twórczości Priesta niebywałego piękna.

Magia nie wytrąca się nawet kiedy "Drifting Out" wprowadza mocno elektroniczne beaty. Wręcz przeciwnie, wszystko do siebie absolutnie pasuje.

"Dreaming in Black and White" kosztuje 10 złotych (3 USD).



wtorek, 24 kwietnia 2018

DDENT - TORO (2018) EN


DDENT, the four-pieces band from Paris, playing post-rock so heavy that their name has to be written in capital letters to hold it, has released their new, incapacitating album (the title of which is, naturally, in capitals as well). Louis, Marc, Nico and Vinz threw a real feast involving massive guitar sounds and tons of unsettling atmosphere.

Honestly, each and every of their tracks makes a huge dose of smashing sounds, each and every one of them is a long, complex symphony of apocalyptic atmosphere (surprisingly, the best one here is the shortest track of the album, "Dis à la lune qu'elle vienne", that is finished in an epic, massive way). The compositions are diverse, some fragments are really unexpected like almost electronically set pace in the first part of "Torse de marbre", however it is mostly traditional, heavy, almost post-metal music.

The most important feature of the band is the way they build up their compositions, even their longest tracks don't get boring (even in the slower fragments, as in "Torse de marbre") and don't kill the audience with too much of noise. The listener just can't wait to find out what will happen in a moment.

"TORO" costs whatever you want to pay.



DDENT - TORO (2018) PL


DDENT, paryski kwartet grający post-rock tak ciężki, że nazwa zespołu musi być pisana wyłącznie wielkimi literami, wydał nową, obezwładniającą płytę (której tytuł, naturalnie, pisany jest tak samo). Louis, Marc, Nico i Vinz zorganizowali prawdziwą ucztę składającą się z masywnych gitarowych dźwięków i tony niepokojącej atmosfery. 

W zasadzie każdy ich utwór to pokaźna dawka wgniatających w ziemię dźwięków, każdy z nich jest długą, złożoną symfonią apokaliptycznego nastroju (o dziwo, przoduje tutaj najkrótszy na płycie "Dis à la lune qu'elle vienne" zakończone epicko wzniośle). Kompozycje są zróżnicowane, niektóre fragmenty naprawdę zaskakują jak niemal elektronicznie wybijane tempo w początkowej fazie "Torse de marbre" jednak większość to tradycyjne, ciężkie, prawie post-metalowe granie.

Najważniejszą umiejętnością, jaką posiada zespół jest takie budowanie nawet najdłuższych kawałków, że słuchacz ani się nie nudzi (nawet w spokojniejszych momentach, takich jak "Torse de marbre") ani nie jest przytłoczony hałasem. Wręcz przeciwnie, ciągle czeka co stanie się za chwilę.

"TORO" kosztuje ile zdecydujesz się zapłacić.



poniedziałek, 23 kwietnia 2018

:WatchCamp: Bad Faith, Distance, Dose, Tiny Fireflies, Adam Weikert (2018) PL

Bad Faith - Song for Afrin

Politycznie zaangażowany kawałek nowojorskiego projektu, można powiedzieć, że jest to niespieszny, elektroniczno-gitarowy post-rock zahaczająca o westernowe klimaty. Bardzo interesująca muzyka. Utwór dostępny za ile zechcesz zapłacić.




Distance - Radiance

Zapowiadający drugi album Rosjan kawałek robi wrażenie gitarami tam, gdzie mają być i nastrojowo wykorzystaną elektroniką. Utwór kosztuje 7 złotych (2 USD).




Dose - Furniture/Opaque

Singiel Anglików z Newcastle zapowiadający długogrający debiut. Intrygująca mieszanka noise'owych gitar i zimnofalowej atmosfery, czekam na cały album. Za 13 złotych (3 EUR) można zamówić całą nadchodzącą płytę.




Tiny Fireflies - Nothing/2040

Singiel fantastycznego dreampopowo-shoegaze'owego projektu z Chicago. "Nothing" to dla mnie już jeden z przebojów roku, nie mogę się doczekać całego albumu. Dwa utwory kosztują 7 złotych (2 USD).




Adam Weikert - A Constant Repose

I wreszcie neoklasyczny kawałek od angielskiego artysty Adama Weikerta w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Pianina. Dostępny za płać-ile-chcesz. 



:WatchCamp: Bad Faith, Distance, Dose, Tiny Fireflies, Adam Weikert (2018) EN

Bad Faith - Song for Afrin

Politically engaged track by the New York based project, safe to say that it's a slow, electronic/guitar post-rock bordering with western-like climate. Very interesting music. The track is available for pay-what-you-want.




Distance - Radiance

First look of the upcoming new album by the Russians makes great impression with the guitars as they should sound like and atmospheric electronics. The track goes for 2 USD.




Dose - Furniture/Opaque

A single by Englishmen fro Newcastle announces their full-time debut. Intriguing blend of noise guitars and cold-wave atmosphere, waiting for the album! You can pay 3 EUR and get the whole LP as soon as it is released.




Tiny Fireflies - Nothing/2040

The single by the fantastic dream pop/shoegaze project from Chicago. "Nothing" is already one of THE songs of the year for me, can't wait for more. These two tracks cost 2 USD.




Adam Weikert - A Constant Repose

And finally, a neoclassic track by the English artist, Adam Weikert, to celebrate the International Piano Day. Can be yours for anything you want to pay.



piątek, 20 kwietnia 2018

Crash Dept - Chiba City Love Songs (2018) EN


The Russian project from Yekaterinburg made of two people, loud shoegaze and ton of fanboyish references to William Gibson's "Sprawl" series. The latter are visible in the album title, the tracks titles (sweet play on words in "Cyberdrunk") and of course in the album description that reads tat the album consists of "three noise-laden romantique stories (obviously) set under a dead channel sky".

Another inspiration must be the My Bloody Valentine-esque shoegaze, it's not only about the album cover's colour but also more or less subtle references in the music backgrounds. Less shoegaze on the other hand is the vocal that seems more fitting to punk-coldwave kind of music that together with very much melodic and catchy compositions should attract a lot of people.

The best one here is probably "Visions", track set in slow pace and full of undoubted atmosphere. Whereas the physical album contains a 800% slowed down version of "Nothing Outside" that has to make for a really hardcore shoegaze experience indeed.

"Chiba City Love Songs" costs 3 USD.



Crash Dept - Chiba City Love Songs (2018) PL


Rosyjski projekt z Jekaterynburga na dwie osoby, głośny shoegaze i tonę fanbojowskich odniesień do trylogii Ciągu Williama Gibsona. Widać je od razu po tytule płyty, ścieżek ("Cyberdrunk" to świetna gra słów) i w końcu opisie płyty, która składa się z "trzech podszytych noise'em romantycznych opowieści (oczywiście) dziejących się pod niebem koloru ekranu telewizora nastawionego na nieistniejący kanał".

Inną inspiracją musi być też shoegaze spod znaku My Bloody Valentine, nie tylko jeśli chodzi o wygląd okładki bo co rusz w tłach utworów czają się subtelne odwołania do legendy gatunku. Mało shoegaze'owy jest za to wokal pasujący bardziej do punkowo-zimnofalowej muzyki, co w połączeniu z bardzo melodyjnymi i łatwo wpadającymi w ucho kompozycjami jest prawdziwym magnesem dla wielu.

Najlepszy jest chyba utrzymany w powolnym tempie ale pełen niezaprzeczalnego klimatu kawałek "Visions". Natomiast wersja fizyczna płyty jako bonus zawiera spowolnioną o 800% wersję "Nothing Outside" co musi być hardcorowym shoegaze'owym przeżyciem samo w sobie.

"Chiba City Love Songs" kosztuje 10 złotych (3 USD).



czwartek, 19 kwietnia 2018

Saturno Devorando - Still Life (2018) EN


How often do you get to listen to perfectly airy music from Costa Rica? I'd never done it before I discovered Saturno Devorando. The duet consisting of Ronald Bustamante and Fiamma Aleotti creates music from the borderlands between electronic and guitar music and has just released a new album.

The artists' main influences involve people like Francisco de Goya, Chris Marker, Lars von Trier, Albrecht Dürer. Painters, a photographer and a director. No wonder their music seems to be extremely plastic in the graphic sense with electronic backgrounds, strokes of airy backing vocals and sad, deep voice of Aleotti in the foreground. This combination of whispery noise and atmospheric trip-hop is a generic bullseye.

The tracks on this album are of the same high quality but still you can find some gems like "Sad Story" with crying chorus, rebellious "Fucker" and disturbingly slow "Ice Queen". The album is closed by over 8-minutes-long feast of tense atmosphere and seemingly sweet vocals.

"Still Life" costs 8 USD.



Saturno Devorando - Still Life (2018) PL


Jak często zdarza Wam się słuchać doskonale eterycznej muzyki z Kostaryki? Mi rzadko, a w zasadzie nigdy do momentu, gdy odkryłem Saturno Devorando. Duet składający się z Ronalda Bustamante i Fiammy Aleotti produkuje atmosferyczną muzykę z pogranicza elektroniki i gitarowego grania i właśnie wypuścił nowy krążek.

Kostarykańczycy za artystów mających na nich największy wpływ uznają Francisco de Goyę, Chris Marker, Larsa von Triera, Albrechta Dürera. Malarzy, fotografa i reżysera, nic dziwnego, że ich muzyka wydaje się być wyjątkowo plastyczna, z elektronicznymi podkładami, pociągnięciami eterycznych chórów i smutny, głęboki głos Aleotti na pierwszym planie. Takie połączenie szemrzącego noise'u i klimatycznego trip-hopu to genre'owy strzał w dziesiątkę.

Na tej równej płycie jest kilka wpadających w ucho perełek na czele z "Sad Story" i jej zawodzącym refrenem, niepokornym "Fucker" czy w końcu niepokojąco powolnym "Ice Queen". Album zamyka ponad ośmio-minutowa uczta napiętej atmosfery i słodkich z pozoru zaśpiewów wokalistki. 

"Still Life" kosztuje 27 złotych (8 USD).



środa, 18 kwietnia 2018

Skyglow - Skyglow (2018) EN


And so it happened, this is yet another truly great post-rock band from Germany appearing on Łabandzi Śpiew. Skyglow is a four-men collective from Göttingen formed by Kilian, Alex, Wilke i Falk, who released their debut album in March. And their "Skyglow" shows a stylish side of post-rock music.

It is an accomplishment when you are able to combine beautiful music with aggression and high pace. Skyglow do that in a range of tracks  the composition variety and ever changing pace of which won't let you get bored even for a second. And so we have storms of guitars ("Larnaca"!) and fragments of peace and surprising speeding ups ("City of Fools") and ear crushing steamrollers of aggressive sounds (greatly destructive "Going West").

The whole things sounds like high quality post-rock spiced up with some extra pugnacity and zest. The sounds generated by the Germans get right through the ears and throw their own eerie party inside your head.

"Skyglow" costs whatever you want to pay.



Skyglow - Skyglow (2018) PL


No i stało się, oto kolejny na Łabandzim Śpiewie post-rockowy zespół zza naszej zachodniej granicy, który daje prawdziwego czadu. Skyglow to kwartet Göttingen tworzony przez Kiliana, Aleksa, Wilke i Falka, który wydał w marcu debiutancką płytę. I "Skyglow" pokazuje stylowe oblicze gitarowej muzyki.

Sztuką jest połączyć piękną muzykę z szybkim tempem i agresją. Skyglow się to udaje w szeregu utworów, których zróżnicowane kompozycje i zmieniające się co chwile tempo nie pozwalają nudzić się ani przez chwilę. Mamy więc i nawałnice gitar ("Larnaca"!) i chwilę przestoju ku zaczerpnięciu tchu i zaskakujące przyspieszanie tempa ("City of Fools") i miażdżenie uszu walcem agresywnych dźwięków (znakomicie destrukcyjne "Going West").

Całość brzmi jak post-rock z wysokiej półki doprawiony szczyptą extra zadziorności i animuszu. Dźwięki generowane przez Niemców wbijają się w uszy i tworzą w nich swoje własne, pokrzywione party.

"Skyglow" można mieć za ile zdecydujesz się zapłacić.



wtorek, 17 kwietnia 2018

Noise Above The Ocean - Down To You ! Earth (2018) EN


Noise Above The Ocean was created by Aurélien Lebot channeling his inside through music. "Down To You ! Earth" is already the third album by the band whose line-up was finished with addition of Thomas Lebegue, David De Oliveira and Brice Thiroine, and I can't understand why they still are not one of Europe's biggest names in experimental music.

"Down To You ! Earth" makes a psychedelic melange of trip-hop electronics and beautiful noise. Sometimes, as in the opening "Silent Shape", they sound absolutely post-rockish, sometimes, as if they wanted to play the most atmospheric rock in the world. From the second track on the album, the single "Escape Lane", Lebot's vocals appear and they are delicate and also neurotic as if it was to break down any minute from too many emotions. This, together with airy backing vocals and guitar storms appearing out of nowhere, create what I love the most - emotional rock of the highest quality.

And so the album goes - changing from more conventional tracks (as for example "See You Through"), post-rock compositions ("Puy De Dôme" which is inspired by a fantastic lace in central France) to experiments sounding as if Jónsi and his band decided to move to the land on Seine ("Down To You ! Earth").

"Down To You ! Earth" can be yours for anything you want to pay



Noise Above The Ocean - Down To You ! Earth (2018) PL


Noise Above The Ocean powstał z inicjatywy Aurélien Lebot i jego przymusu do wyrażenia swojego wnętrza muzyką. "Down To You ! Earth" to już trzeci album zespołu, w skład którego wchodzą też Thomas Lebegue, David De Oliveira i Brice Thiroine, a ja nie mogę odgadnąć dlaczego nie są jeszcze jedną z tych wielkich, eksperymentalnych firm na Starym Kontynencie.

"Down To You ! Earth" to psychodeliczny melanż trip-hopowej elektroniki i wszechogarniającego noise'u. Czasem, jak w otwierającym płytę "Silent Shape", brzmią całkiem pot-rockowo, czasem całkiem jakby chcieli grać najbardziej atmosferyczny indie rock świata. Już od drugiego na płycie, singlowego "Escape Lane" pojawia się wokal Lebota - delikatny ale też neurotyczny, tak jakby miał się za chwilę załamać pod nawałem emocji. To w połączeniu z eterycznymi chórami i pojawiającą się znikąd gitarową zawieruchą, tworzy to co lubię najbardziej - emocjonalny rock najwyższej jakości.

Tak się ten album rozwija - między bardziej konwencjonalnymi kawałkami (jak "See You Through"), post-rockowymi pasażami (inspirowane fantastycznym miejscem we Francji "Puy De Dôme") czy w końcu eksperymentami brzmiącymi jakby Jónsi i jego Sigur Róś przeprowadziło się nad Sekwanę ("Down To You ! Earth").

"Down To You ! Earth" można mieć za ile chcesz zapłacić.



poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Wild Surmise - Dropping Slow (2018) EN


Wild Surmise is both a microscopic record label and one of the projects of Thomas Power from Ireland. One because he creates electronic music as L'Homme Moyen while Wild Surmise is dedicated strictly to guitars. And it's so good I could hardly skip his new record.

There's plenty of guitar sounds and they are diverse. Sometimes they are like torrent's delicate whispers, sometimes, in the background there are strings handled with a bow while sometimes, frankly, quite often, this guitar music gets to be, yes indeed, powerful. The best thing is that all this can be heard during one track, like it is in an ultra atmospheric "Peace".

There's also some surprising moments, like the one in "Comes" where the show is stolen by this crazy tribal-black-metal drums rhythm  which, together with not very aggressive music, makes a unique combination. It's one of those projects you can't believe it's in fact only one man behind it.

"Dropping Slow" is available for pay-what-you-want.



Wild Surmise - Dropping Slow (2018) PL


Wild Surmise to mikroskopijna wytwórnia oraz jeden z projektów muzycznych Thomasa Powera z Irlandii. Jeden bo muzykę elektroniczną tworzy jako L'Homme Moyen, a w ramach Wild Surmise stawia zdecydowanie na gitary. A że wychodzi mu to naprawdę dobrze, nie mogłem nie wspomnieć o jego nowym wydawnictwie. 

Gitar jest dużo i w różnorakiej formie. Czasem brzmią pod palcami Powera niczym szemrzenie strumyka, czasem w tle pojawiają się ewidentnie struny traktowane smyczkiem, a czasem, a nawet bardzo często, gitarowa muzyka ma po prostu, nomen omen, power. Najlepsze, że wszystko to usłyszeć można w obrębie jednego utworu, tak jak w super nastrojowym "Peace".

Nie obywa się bez niespodzianek tak jak w "Comes", gdzie show kradnie szalony tribalowo-black-metalowy rytm perkusji, co w połączeniu ze stosunkowo łagodną muzyką daje niezwykły efekt. Jeden z tych projektów, słuchając których trudno uwierzyć, że są jednoosobowe.

"Dropping Slow" dostępne jest za płać-ile-chcesz.



piątek, 13 kwietnia 2018

Hope Leslie - Crushes EP (2018) EN


As a Pole, I find it especially satisfying to find new Polish artists of the shoegaze-dream pop stage. This is exactly Hope Leslie from Poznań, who have just released their first EP.

The album is short but very promising. The music by the band that uses a sweet pun as a name, could be called indietronic dream pop with fittingly electronic backgrounds and very catchy approach. The foreground is occupied by unique vocal by Bartosz Górny, that may remind of britpopish bands like Starsailor rather than dream pop. But the backing vocals and the overall vibe is surely taken from the oneiric kind of pop.

Especially well sounding is "Dystopia" with catchy melody and somewhat crying-like vocal. Good stuff. No wonder their motto reads "We give both: melodies and melodramas".

"Crushes" costs 4 EUR (15 PLN).



Hope Leslie - Crushes EP (2018) PL


Polscy debiutanci na scenie shoegaze'owo dreampopowej zawsze są w cenie. Tacy są właśnie Hope Leslie z Poznania, którzy wydali właśnie swoją pierwszą EP-kę.

Płytka jest krótka ale dobrze rokuje. Muzyka firmującego się ładnym językowym punem zespołu to indietroniczny dream pop z odpowiednio elektronicznym podkładem i bardzo przebojową formą. Na pierwszym planie jest bardzo oryginalny wokal Bartosza Górnego kojarzącego się raczej z britpopem w stylu Starsailor niż z tradycyjnym dream popem. Jednak już chórki i ogólny vibe w utworach czerpie dużo z onirycznego popu.

Świetnie brzmi zwłaszcza "Dystopia" z wpadającą w ucho melodią i lekko zawodzącym, płaczącym wokalem. Robi wrażenie. Nic dziwnego, że ich motto brzmi "dostarczamy obu: melodii i melodramy".

"Crushes" kosztuje 15 złotych.



czwartek, 12 kwietnia 2018

Hooray for Humans - Hooray for Humans (2018) EN


Hooray for Humans is a trio from the Spanish Valladolid, that plays somewhat lo-fi shoegaze, somewhat belligerent dream pop, and most certainly, very interesting music. And of course, they managed to translate the genres name into Spanish "mirar a los pies", which is real fun.

The not very long album starts with raw sound of guitars combined with melodic, delicate and very, very melancholic vocal. Precisely this unbridledness in the background is the first thing that draws attention. The other thing is the way the lyrics are written with repetitious verses made to induce mesmerizing effect.

The following tracks are more classic shoegaze with very loud guitars and the same, very sad vocal. Very good start by the Spanish.

"Hooray for Humans" can be yours for whatever you pay.



Hooray for Humans - Hooray for Humans (2018) PL


Hooray for Humans to trio z hiszpańskiego Valladolid grające trochę lo-fi shoegaze, trochę drapieżniejszy dream pop, a w każdym razie znakomicie interesującą muzykę. No i udało im się przechrzcić nazwę gatunku na hiszpańskie "mirar a los pies".

Niedługa płyta zaczyna się niewygładzonym brzmieniem gitar połączonym z melodyjnym, łagodnym i bardzo melancholijnym wokalem. Właśnie ta nieokiełznaność w tle jest pierwszym, co przykuwa uwagę. Drugie to sposób, w jaki napisany jest tekst z powtarzanymi wkoło wersami na hipnotyzującą modłę.

Następne kawałki to już bardziej klasyczny shoegaze z bardzo głośnymi gitarami i tym samym, bardzo smutnym wokalem. Bardzo dobre początki Hiszpanów.

"Hooray for Humans" jest do nabycia za ile tylko chcesz.



środa, 11 kwietnia 2018

L'Homme Absurde - Sleepless (2018) EN


Good news came from Russia - the post-metal band L'Homme Absurde, that last year gave me chills with their interpretation of Placebo's "Without You I'm Nothing", have release new album. Good stuff to get sleepless with.

The Moscow based band was started as a solo project by A., musician known from bands like Mare Infinitum or Comatose Vigil. After the line-up was completed, the Absurde Man started to play post-black-metal with its whole power. A. and his raging scream is accompanied by black metal, furiously fast drums and atmospherics guitars whose post-metal nature devours listeners in their soundscapes.

Probably the most interesting track here is "Moments in Coma" with its rapid pace changes and great wall of guitar noise crushing the audience and their souls in steel trap made of guitar strings. There's no way to find one moment of piece throughout the whole album. But that's exactly the point.

"Sleepless" costs 6 EUR.



L'Homme Absurde - Sleepless (2018) PL


Dobre wiadomości nadeszły z Rosji - post-metalowcy z L'Homme Absurde, którzy w zeszłym roku zachwycili mnie swoją wersją "Without You I'm Nothing" z repertuaru Placebo, wydali właśnie nowy krążek. Jest w czym się zatracić i do czego nie sypiać.

Zespół z Moskwy założony został jako jednoosobowy projekt muzyka znanego jedynie jako A., wcześniej znanego z zespołów takich jak Mare Infinitum czy Comatose Vigil. Po uzupełnieniu składu zajęli się graniem post black metalu na pełny gwizdek. A. i jego wściekły scream uzupełniony jest black-metalową, piekielnie szybką perkusją i atmosferycznymi gitarami, których post-metalowa jakość wciąga słuchacza w muzyczne soundscape'y zespołu.

Na pewno jednym z najciekawszych kawałków jest "Moments in Coma" z nagłymi zmianami tempa i znakomitą ścianą gitarowego hałasu zgniatającą słuchacza i jego duszę w stalowych kleszczach gitarowych strun. Zresztą przez całą płytę trudno znaleźć moment wytchnienia. Ale przecież to o to chodzi.

"Sleepless" kosztuje 36 złotych (6 EUR).



wtorek, 10 kwietnia 2018

Tomorrow We Sail - The Shadows (2018) EN


For a while now, I hadn't heard of a new, good collective playing folk-inspired, atmospheric and alternative music just like Decemberists do. Luckily, the void is filled with the new album by the Englishmen of Leeds, Tomorrow We Sail and their inspirational music going as far as to post-rock borders.

The music I think about is characterized by vide use of folk-related instruments, complex lyrics reminding me of oral stories filled with mysticism and, yes, with plot, and also by dialogical, male-female vocals. All of those features can be fund on "The Shadows". I was very glad to find Fuzzy Lights, one of the most not-enough-well-known-and-deserving-to bands, perhaps ever, on the list of the artists' inspirations.

The band feels well both in long, story-like tracks as for example "The Shadows" with especially beautiful vocals or "The Ghost of John Maynard Keynes" ("the scapegoat changes but the story stays the same") and in moody ballads ("Winifred"). It's also hard to say what kind of instruments sound better - the post-rocking guitars or the atmospheric strings. The answer is probably that the band finds the balance between the genres including instrumental post-rock and neoclassical music ("To Sleep"!).

"The Shadows" costs 7 GBP.



Tomorrow We Sail - The Shadows (2018) PL


Od jakiegoś czasu nie słyszałem o nowym dobrym kolektywie grającym inspirowane folkiem atmosferyczne i alternatywne kawałki pokroju Decemberists. Na szczęście lukę te wypełnia nowy album Anglików z Leeds Tomorrow We Sail i ich natchniona muzyka zahaczająca aż o post-rock.

Muzyka, o której myślę charakteryzuje się szerokim użyciem folkowo kojarzących się instrumentów, złożonych tekstów kojarzących się z ustnymi opowieściami pełnymi mistycyzmu i, tak, fabuły oraz, bardzo często, z dialogicznym, męsko-kobiecym wokalem. Wszystko to można znaleźć z "The Shadows". Bardzo ucieszyło mnie znalezienie Fuzzy Lights wśród inspiracji artystów bo to jeden z najlepszych mniej docenionych zespołów, być może, ever.

Grupa odnajduje się zarówno w długich, opowieściowych kawałkach jak okraszone znakomicie brzmiącym wokalem "The Shadows" czy w "The Ghost of John Maynard Keynes" ("kozioł ofiarny się zmienia ale historia jest wciąż taka sama") jak i w nastrojowych balladach ("Winifred"). Trudno powiedzieć też, jakie instrumenty brzmią lepiej - czy post-rockująco szemrzące gitary czy nastrojowe folkowe smyczki. Chyba po prostu zespół odnajduje doskonały balans między gatunkami łącznie z instrumentalnym post-rockiem czy neoklasyką ("To Sleep"!).

"The Shadows" kosztuje 34 złote (7 GBP).



poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Jérémie Renoir - The Rock EP (2018) EN


Jérémie Renoir creates his music in Paris and has just released his debut EP. Apparently, the series of EPs is how he wants to communicate with his fans, rather with than longer releases. The Frenchman is compared to the biggest names with the likes of Björk, Leonard Cohen and David Lynch but what is more important, he shows so much of his own style that doesn't have to fear being labelled.

The most important aspect of Renoir's music is his voice. Low-pitched, full of tasty rustles and deep like a bottomless pit. Even when in some parts he's busy with climbing to higher pitches or even in charming backing vocals ("The Rock"), draws full attention of the listener. Although it is compared to voices of Cohen or Chet Faker, I think it is unique enough to attract fans as if it was a real life magnet.

The artist's music is mostly heavy sounding piano keys and delicate electronics humming in the background or setting up the rhythm. The latter, often quite unorthodoxically rhythmic, revokes the already mentioned Björk but to be honest, it's less experimental than the Icelander's latest works. It is the perfect balance between ambitious electronic music and pop catchiness.

The EP can be your for anything you want to pay.



Jérémie Renoir - The Rock EP (2018) PL


Jérémie Renoir tworzy w Paryżu i właśnie wydał debiutancką EP-kę, zgodnie z zapowiedziami, w taki właśnie sposób będzie porozumiewał się z fanami, omijając dłuższe wydawnictwa. Francuz porównywany jest do największych z Björk, Leonardem Cohenem i Davidem Lynchem na czele ale przede wszystkim pokazuje na tyle dużo własnego charakteru, że nie musi bać się zaszufladkowania.

Najważniejsze w muzyce Renoir jest zdecydowanie jego głos. Niski, pełen apetycznych szelestów i głęboki jak bezdenna studnia. Nawet, gdy miejscami zajęty jest wspinaczką w wyższe oktawy czy nawet w urokliwych chórkach ("The Rock") skupia na sobie całą uwagę słuchającego. Mimo porównań z Cohenem czy Chetem Fakerem, dla mnie jest wystarczająco oryginalny i wybijający się na tle obecnych wokali by sam w sobie przyciągać słuchaczy jak magnes.

Muzyka artysty to przede wszystkim ciężko brzmiące klawisze pianina i delikatna elektronika szumiąca lub wybijająca rytm w tle. Ta ostatnia, często nieortodoksyjnie rytmiczna przywołują na myśl wspomnianą Björk jednak jest mimo wszystko mniej eksperymentalna niż ostatnie dokonania Islandki. Jest idealną mieszanką ambitnej elektroniki z popową przebojowością.

EP-ka jest do nabycia za ile zechcesz zapłacić. 



piątek, 6 kwietnia 2018

VRCVS - V R C V S / / / A N T A R T I C A (2018) EN


Greatly atmospheric electronic music from Italy. VRCVS have released an EP comprising previously written tracks that can finally see the light of a day. And it's good news since they make a fantastic album.

VRCVS' sound changes throughout the album. From delicate "omyakon" filled with subtle keys, through trip-hopping "yakutsk", to almost orchestral finish of "norilsk". In each of those moments, it reminded me of one of the best gaming soundtracks I've heard, the one from "Sunless Sea" by Maribeth Solomon and Brent Barkman. And this is the best recommendation. 

"A N T A R T I C A" costs whatever you want to pay.



VRCVS - V R C V S / / / A N T A R T I C A (2018) PL


Bardzo nastrojowa elektronika z Włoch. VRCVS wydał EP-kę zawierającą nagrane kiedyś utwory zainspirowane najzimniejszymi rosyjskimi miastami, które dopiero teraz ujrzały światło dzienne. I całe szczęście bo tworzą fantastyczną całość.

Brzmienie VRCVS zmienia się w obrębie tej niedługiej przecież płyty. Od delikatnego, pełnego bardzo subtelnych klawiszy "oymyakonu" przez trip-hopujący "yakutsk" aż po niemal orkiestralny w rozmachu koniec "norilska". W każdym momencie przypominał mi nieco jeden z najlepszych growych soundtracków, jakie słyszałem, ten do "Sunless Sea" spod ręki Maribeth Solomon i Brenta Barkmana. I jest to najlepsza rekomendacja.

"A N T A R T I C A" kosztuje tyle, ile chcesz zapłacić.



czwartek, 5 kwietnia 2018

Sexores - East/West (2018) EN


Echoes and synthesizers, wall of sound and futurism - the musicians of Sexores don't write much about their project but when they do, it's meaningful. Coming to us from Quito, Ecuador, band is a mixture of Blade Runner-ian synth and very moody shoegaze.

In the music that is neon and foggy with the synth sound, the rare talent in writing engaging and catchy songs lies on the "East/West" album. The way the delicate voice of the vocalist hidden behind the nickname 2046, warbling synth keys and the melody in "The City that Sorrow Built" are combined makes lasting impression. This unorthodox mixture of innocent vocals (how sweet it is in  "When I'm in Your Eyes" is barely comprehensible) and cold-wave-synth-etheric music is the band's strongest side.

The best way to sum up the album's review is to let the artists speak for themselves: "this album is a perfect balance between that idea we had of the band that gazed at their shoes and the legacy of a whole generation of music made with synthesizers and futurism". To the point.

"East/West" costs 12 USD.



Sexores - East/West (2018) PL


Echa i syntezatory, ściana dźwięku i futuryzm - muzycy Sexores nie piszą o sobie wiele ale to co już piszą jest bardzo treściwe. Pochodzący z ekwadorskiego Quito zespół to mieszanka bladerunnerowskiego synthu z bardzo nastrojowym shoegaze'em.

Wśród neonowej i zamglonej syntezatorowym brzmieniem muzyki czai się na płycie "East/West" przedziwny talent do pisania niezwykle wciągających i wpadających w ucho utworów. To jak pięknie grają ze sobą delikatny głos wokalistki ukrywającej się pod pseudonimem 2046, szczebiotliwe klawisze i melodia w "The City that Sorrow Built" robi wielkie wrażenie. Właśnie te nieszablonowe połączenia niewinnego wokalu (jak słodko brzmi w "When I'm in Your Eyes" ledwo można objąć rozumem) i zimnofalowej-synthowej-eterycznej muzyki to najmocniejszy punkt zespołu.

Podsumowując płytę najlepiej oddać głos samym artystom: "ten album to idealny balans pomiędzy naszym pomysłem na zespół artystów wpatrujących się w buty a dziedzictwem całej generacji muzyki stworzonej za pomocą syntezatorów i futuryzmu". W punkt.

"East/West" kosztuje 41 złotych (12 USD).



środa, 4 kwietnia 2018

Those Who Dream By Day - Glad to be... (2018) PL


Warszawskie Those Who Dream By Day wydali w końcu jeden z najbardziej oczekiwanych debiutów tego roku w Polsce. Po bardzo dobrze przyjętej EP-ce z zeszłego roku, sporo sobie po nim obiecywałem. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy słuchając "Glad to be...".

Płyta ma w założeniu być concept albumem poświęconym przyjaźni łączącej muzyków zespołu oraz przedstawiać uczucia towarzyszące im przez ostatnie lata. Wygląda na to, że były one same pozytywne, tak wynika z tytułów utworów, a także z samej muzyki. Bo mimo że Polacy potrafią się zapomnieć i nieźle przyfanzolić hałasem ("...back on the PLAYGROUND" chociażby) to tempo, zróżnicowane kompozycje i wolność, którą obdarzają gitary brzmi wręcz wesoło, żeby nie powiedzieć ekscytująco.

Prawdopodobnie najlepszą charakterystyką muzyków jest jednak filmowy cytat w "...on the LAST SUMMER DAY" bo chłopcy i dziewczęta, których ciekawość wiedzie ich w najdziwniejsze miejsca nie może być o kimś innym. A propos miejsc, oczywiście rzuciłem się do sprawdzania koordynatów z utworu numer pięć i wygląda na to, że zespół cieszy się z bycia gdzieś w okolicach Jurgów pod Szczytnem. A muzycznie gdzieś poza instrumentalnym post-rockiem bo jako jedyny zawiera przestrzenny wokal.

"Glad to be..." kosztuje tyle, ile zadecydujesz się zapłacić.



Those Who Dream By Day - Glad to be... (2018) EN


The Warsaw based Those Who Dream By Day have finally released one of the most anticipated debut albums of the year in Poland. After a well-received EP last year, my expectations were high and I have to say that I'm gad to be listening to "Glad to be...".

The album is meant to be a concept album about the bond between the musicians and depict the feelings that accompanied them during last years. It seems that they were absolutely positive, so the track titles say but also the music itself. Because although the Poles are able to forget themselves in their music and hit the audience with noise ("...back on the PLAYGROUND" for example), pace, diverse compositions and freedom given to the guitars sound almost happy or even exciting.

However, probably the best characterizations of the musicians is the movie sample in "...on the LAST SUMMER DAY" as the boys and girls whose curiosity leads them to strange, strange places can't refer to anyone else but the band. And talking about places, I naturally went straight to the maps and found out that the place the artists are glad to be in is located somewhere next to Szczytno in the Mazury lake district in Poland. And musically speaking the track is also somewhere else, as it is the only one with airy vocals.

"Glad to be..." costs whatever you want to pay.