wtorek, 30 maja 2017

Moon Duo - Occult Architecture Vol. 2 (2017) EN

The American Moon Duo have just released the second part of this year's album "Occult Architecture" and I'll be damned if it can't be called their psychedelic opus magnum. It is saturated with occult.mystic ideas, like the Chinese yin/yang. The second part represents the yang of the band, the light side of their complex way of thinking and that is also why it was released in the heart of the spring's warmth.

And MD offer everything the psychedelic shoegaze has in store - unconventional sounds and melodies accompanying quite raw guitars, non-obvious compositions, plus airy vocals. The most interesting track would be "Sevens", the only one that can be actually hummed in a traw on your way to work, which proceeds guitar journey in "Mirror's Edge". The album shows the yang inspirations very clearly - the luminous electronics in the backgrounds (as in "Lost in Light") and vocals muggy like summer air. Close your eyes and feel the sun kissing your skin.

The second part of "Occult Architecture" costs 9 USD.

Moon Duo - Occult Architecture Vol. 2 (2017) PL

Amerykanie z Moon Duo wydali właśnie drugą część tegorocznego albumu i niech mnie licho, jeśli projekt ten nie zasługuje na miano ich psychodelicznego opus magnum. Jest on nasycony okultystyczno/mistycznymi ideami, jak np chińskiego yin-yang. Część druga reprezentować ma yang zespołu, jasną stronę ich zawiłej natury i dlatego też wydana została w sercu wiosennego gorąca.

No i MD oferują nam wszystko, co trzyma w zanadrzu psychodeliczny shoegaze - niekonwencjonalne dźwięki i melodie towarzyszące dość surowym gitarom, nieoczywiste kompozycje, a do tego eteryczny wokal. Zdecydowanie najciekawiej prezentuje się singiel "Sevens", jedyny nadający się do nucenia w tramwaju, poprzedzony gitarowymi poszukiwaniami w "Mirror's Edge". Na płycie słychać wyraźnie inspiracje yang - świetlista elektronika w tłach ("Lost in Light") i duszne niczym letnie powietrze wokale. Zamknijcie oczy i poczujcie pocałunki słońca na skórze.

Druga część "Occult Architecture" kosztuje 34 złote (9 USD).

poniedziałek, 29 maja 2017

Goodbye Laura Palmer - Goodbye Laura Palmer - II (2017) EN

Perfect timing. The legendary TV-series by David Lynch has just come back after 27 years with the long dead but still very much attention drawing character of Laura Palmer. After four years came back also a German (or French, it's hard to find out for sure) project called Goodbye Laura Palmer. While the TV-series is still difficult to judge what it is like (the first episodes still feel like an introduction to the magical world of Twin Peaks), GLP is way simpler. We know that we can expect a deep, velvet vocal and peaceful yet moody dreampop.

GLP has some of the slow atmosphere of Cigarettes After Sex but it's less oneiric and more minimalistic. There's not much more than the warm voice of the vocalist and a guitar with drums in the background. But still each track is unique. Be it the catchy "Do It Like You Feel" or full of an unsettling mood "Silence & Dementia" or dark (and so much fitting the personal view of the world of the Laura Palmer from television) "When The City Becomes My Bed". It'd be so good to hear them live at the Roadhouse.

And the album is available for pay-what-you-want!

Goodbye Laura Palmer - Goodbye Laura Palmer - II (2017) PL

Timing idealny. Właśnie po 27 latach wraca kultowy serial Davida Lyncha z Laurą Palmer jako od pierwszego odcinka martwą, acz ciągle wzbudzającą emocje nastolatką, Po czterech latach wraca też niemiecki (tudzież francuski, ciężko się połapać) projekt Goodbye Laura Palmer. O ile po serialu wciąż nie wiemy czego do końca się spodziewać (pierwsze odcinki ciągle są trochę jak wprowadzenie na nowo do magicznego świata Twin Peaks) to po powrocie GLP wiadomo wszystko, co trzeba od początku: głęboki, welwetowy głos i spokojny, choć klimatyczny dreampop.

GLP ma w sobie coś z niespiesznego klimatu Cigarettes After Sex ale jest mniej oniryczny i bardziej minimalistyczny. Oprócz ciepłego wokalu oraz gitary z perkusją gdzieś w tle nie ma wiele. A mimo to każdy kawałek jest niepowtarzalny. Czy to hitowy "Do It Like You Feel" czy obdarzony niepokojącą atmosferą "Silence & Dementia" czy mroczne (i tak dobrze pasujące do życiowej filozofii serialowej Laury) "When The City Becomes My Bed". Dobrze byłoby usłyszeć projekt na żywo w Barze Bang Bang na rozstajach.

W dodatku ich druga płyta dostępna jest za płać-ile-chcesz!

piątek, 26 maja 2017

SOON, SHE SAID - The First Casualty Of Love Is Innocence (2017) EN

The Frenchmen from SOON, SHE SAID describe themselves with two words: "beautiful noise". And not much more has to be added. No surprise that they were "born out of a passion around reverberated guitars and ethereal sounds". Dreampopish shoegaze from France, that's my tune!

So it is loud and it is beautiful. Be it the post-rock intro "Brain Fog" or the following tracks. The shoegaze by the French is very clear and it is closer to pop/indie rock than to MBV (or, as written yesterday, Shelling)'s oneiric fog. But it's not a problem, quite opposite. It's fitting to tap the melody with your leg or even dance around to this music but there's still a noticeable heavy and melancholic atmosphere of songs about love. Or about routine, as in "Every Day", one of the most interesting pieces on the album.

"The First Casualty..." is available for 7 EUR.

SOON, SHE SAID - The First Casualty Of Love Is Innocence (2017) PL

Francuzi z SOON, SHE SAID sami siebie określają dwoma słowami: "piękny hałas". I niewiele więcej trzeba dodawać. Bez zaskoczenia trzeba przyjąć, że "zrodzili się z zamiłowania do przesterowanych gitar i eterycznych dźwięków". Dreampopowy shoegaze z Francji, w to mi graj.

Jest więc i głośno i pięknie. Czy to w post-rockowym intro "Brain Fog" czy w kolejnych kawałkach. Shoegaze Francuzów jest bardzo wyraźny i bliżej mu do popu/indie rocka niż zamglonej oniryczności My Bloody Valentine (czy choćby niedawno opisywanego Shelling). Ale w niczym to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Da się do tej muzyki potupać nogą i popląsać a jednocześnie wyraźnie wyczuwalny jest ciężki, melancholijny klimat piosenek o miłości. Albo o rutynie w "Every Day", jednym z najlepszych na płycie.

"The First Casualty..." dostać można za 30 złotych (7 EUR).

czwartek, 25 maja 2017

Shelling - Waiting For Mint Shower!! (2017) EN

The Asian shoegaze contains something really unique. It tends to combine deafening noise with superb sweetness. And Shelling is not any different from that, their "Waiting For The Mint Shower!!" supports this theory of mine. The band's engine is the vocal by Aya, known also as fraqsea, which is everything you conotate with an airy sweetness.

Electronically guitar power is mixed with the airiness in every second of the album. It's difficult to point to one track and say it's the best one. It could maybe be "Seaside Bed" that sounds extremely melodic and reminds me of my favourite Japanese guys from Advantage Lucy. Or maybe a calm ballad  "Shining Pool" or a kissy "Sea Dream"?

One can hardly be surprised that the main theme of the album revolves around ocean. This is the music you hear when you dive and your ears stop working and it's your inside that plays.

"Waiting For The Mint Shower!!" costs 12 USD.

Shelling - Waiting For Mint Shower!! (2017) PL

W azjatyckim shoegazie jest zawsze coś wyjątkowego. Zazwyczaj łączy się w nim ogłuszający hałas i niezwykła słodycz. Nie inaczej jest w przypadku Shelling, których "Waiting For Mint Shower!!" potwierdza tę nieprzypadkową skądinąd teorię. Zespół napędzany jest wokalem Ayi, znanej też jako fraqsea, który jest wszystkim, co kojarzy się z eteryczną słodyczą.

Elektroniczno-gitarowa moc łączy się z eterycznością w każdej sekundzie albumu i trudno wyróżnić jeden wyjątkowy kawałek. Może byłby to "Seaside Bed" brzmiący niezwykle melodyjnie i przypomina mi moich ulubionych Japończyków z Advantage Lucy. A może spokojna ballada "Shining Pool" lub całuśne "Sea Dream"?

Trudno być zaskoczonym, że cały album oscyluje wokół oceanu. Tak brzmi muzyka, którą słyszy się nurkując, gdy uszy przestają słyszeć, a gra wnętrze.

"Waiting For The Mint Shower!!" kosztuje 45 złotych (12 USD).

środa, 24 maja 2017

IWKC - Hladikarna (2017) EN

IWKC, I Will Kill Chita, want to kill also their audience because after the great "Evil Bear Boris" they're finishing us off with loud and awesome post-rock from "Hladikarna". The sophisticated music by the Russians can't be met with indifference, IWKC combines guitar post-rock with elements of psychedelic and neoclassical music.

From the very first track, they expose their claws. Or more precisely, their raw, more brutal than seducing guitars. And together with them there is a lot of oriental folk influence on this album. Try to listen to "Samadhi" or "Emerald River" without tasting the Indian bazaar on your lips. Sometimes the folk adds up to the music's rhythm and catchiness, sometimes to the mood (like in the beginning of "Five Big Chillums"). Precisely the combination of gloomy guitars and multicolored East draws attention to "Hladikarna".

And we all will have an occasion to check out how awesome the Russians are during their European tournee that starts... now!

"Hladikarna" costs 7 EUR. 

IWKC - Hladikarna (2017) PL

IWKC, I Will Kill Chita, chcą zabić chyba również swoich fanów bo po świetnej płycie "Evil Bear Boris" dobijają nas genialnym i głośnym post-rockiem na "Hladikarna". Obok wysublimowanej muzyki Rosjan z rosyjskiej stolicy nie można przejść obojętnie. IWKC łączy gitarowy post-rock z elementami psychodelii i muzyki neoklasycznej.

Od pierwszego utworu zespół pokazuje pazury. A dokładnie surowe, brzmiące bardziej brutalnie niż uwodzicielsko gitary. Natomiast poza nimi cała płyta nosi niezwykle silne znamiona folku Orientu. Posłuchajcie "Samadhi" albo "Emerald River" i spróbujcie nie poczuć na języku smaku hinduskiego bazaru. Czasem folk dodaje rytmu i przebojowości, czasem spokojnego nastroju (jak w przygrywce do "Five Big Chillums"). Właśnie ta mieszanina ponurego post-rocku z wielobarwnym wschodem przykuwa uwagę na "Hladikarnie".

A Polacy o niezwykłości IWKC przekonać na własne uszy będą się mogli już za trochę ponad tydzień. Rosjanie zagrają 2 czerwca w Poznaniu, a partnerować im będą nasi dobrzy znajomi z Allan Hills.

"Hladikarna" dostępna jest za 30 złotych (7 EUR). 

sobota, 20 maja 2017

my violainé morning - Where's My Place to Play (2007) EN

Indonesian underground is always welcome. This time it comes with the shoegaze band from Bandung - my violainé morning. The musicians describe their music as "an expression driven by saturation, isolated, sadness, madness, hope and wishes". That's a lot but also the music is very rich.

It starts with a lively melody in "Morning Angels" but already in "Room Flies" it gets loud with deafening guitars in its final phase, really well suiting the dreamy vocal. Which is something the next track, Mindless Dreams" surprisingly lacks. But it doesn't change how good it is. "99 Miles" is the big come back of the fantastic noise and "Where's My Place to Play" sums the whole thing as it should. The band's main message is saving the environment and reminding people of its importance. Which shows in the cover picture.

Their music is supposed to surprise us with the "vision from another side of this world". So, taking things literally, from here.

"Where's My Place to Play" is available for 3 USD.

my violainé morning - Where's My Place to Play (2007) PL

Indonezyjskiego undergroundu najwyraźniej nigdy mało. Tym razem pod postacią shoegaze'owego kolektywu z Bandung - my violainé morning. Muzycy zespołu opisują swoją twórczość jako ekspresję napędzaną nasyceniem, izolacją, smutkiem, szaleństwem, nadzieją i życzeniami. Sporo tego, ale też ich muzyka jest bardzo bogata.

Zaczyna się skoczną melodią w "Morning Angels" ale już w "Room Flies" jest głośniej z ogłuszającymi gitarami w finale, znakomicie grającymi z rozmarzonym wokalem. Którego niespodziewanie brakuje w "Mindless Dreams" ale niczego to utworowi nie ujmuje. "99 Miles" to powrót fantastycznego noise'u, "Where's My Place to Start" to znakomite podsumowanie albumu. Cała filozofia zespołu nastawiona jest na pomoc środowisku i uświadamianie ludzi o jej znaczeniu. Widać po grafice na okładce.

Ich muzyka ma zaskakiwać wizjami "z drugiej strony tego świata". Czyli, patrząc bardzo dosłownie, stąd.

"Where's My Place to Play" dostępny jest za 12 złotych (3 USD).

piątek, 19 maja 2017

The Safety in Sleep - Dronescapes Vol. 1 (2017) EN

American ambient, or rather drone, from Nebraska. Atmospheric album for introverts.

As the title promises, the music by The Safety in Sleep inspires with its oneiric mood showing what it is like to go deep into dreams, sometimes the only place where you can feel safe. As the tracks titles promise, there is a lot of loops in this music that mesmerize with their rhythm and get the audience into some sort of sleepy trance. Especially that the album fades away with every song.

"Dronescapes" is available for pay-what-you-want.

The Safety in Sleep - Dronescapes Vol. 1 (2017) PL

Amerykański ambient, a w zasadzie drone, z Nebraski. Klimatyczna płyta dla introwertyków.

Tak jak obiecuje tytuł projektu, muzyka The Safety in Sleep zachwyca swoją onirycznością, pokazując czym jest zagłębianie się w sny, często jedyne miejsce, w którym można poczuć się bezpiecznie. Tak jak obiecują tytuły utworów dużo jest zapętlonych dźwięków hipnotyzujących swoją regularnością i wprawiających w swego rodzaju senny trans. Zwłaszcza, że płyta z utworu na utwór milknie.

"Dronescapes" dostępny jest za płać-ile-chcesz.

czwartek, 18 maja 2017


ME is a nickname of Minco Eggersman, multiinstumentalist from the Netherlands. With his music, he takes the audience for a trip to places they won't be able see otherwise, at least not in the same way. He creates albums and soundtracks, the newest album, as the title suggests, show the uncanny face of Caucasus Mountains.

The album begins with string compositions. But they are far from concert halls and sound more like street artists or a head of the family playing for his relatives. Modest and tear jerking. "Dance" adds guitar and dark vocal of one of the guest artists - and the list of guests here is really impressive.

But the almost-lively tracks like "Dance" are very rare. It's a kingdom of music created to contemplate. Just like it is with the jazzing and surprising with organ sounds "Holy Ground". Ain't easy but it's beautiful. Especially when you get to the looong climax in "Tbilisi Calls".

"KAVKAZIA" costs 10 EUR.


ME to Minco Eggersman, multiinstrumentalista z Holandii. W swojej muzyce zabiera słuchaczy do miejsc, których sami mogliby nie zobaczyć, a z pewnością nie w ten sposób. Tworzy płyty i soundtracki. Najnowszą, zgodnie z jej tytułem, pokazuje przedziwne oblicze Kaukazu.

Płytę otwierają kompozycje na smyczki, którym daleko jest jednak do czystości sal koncertowych, brzmią raczej jak uliczni grajkowie albo przygrywanie do rodzinnych uroczystości przez seniora rodu. Skromnie i wzruszająco. "Dance" dodaje do nich gitarę i ciemny wokal jednego z zaproszonych artystów, których lista jest bardzo długa.

Jednak tak prawie skoczne kawałki jak "Dance" to rzadkość na te płycie. Tutaj króluje niespieszna muzyka do przeżywania i kontemplacji. Jak w jazzującym ale też zaskakującym dźwiękiem organów "Holy Ground". Nie ma łatwo ale jest przepięknie. Zwłaszcza, gdy dociera się do długaśnego finału w "Tbilisi Calls".

"KAVKAZIA" kosztuje 42 złote (10 EUR).

wtorek, 16 maja 2017

Supernova 1006 - Unique World (2017) PL

Wizualnie czerpiący garściami z najlepszych wzorów zimnej fali i post-rocka, muzycznie pokazuje energię zmieszaną z artystycznym zblazowaniem. Duet z Sankt Petersburga to jeden z lepszych przykładów na połączenie coldwave'u z shoegaze'em i zapewne jeszcze kilku innych smakowitych rzeczy.

Szepczące wokale i podłożona pod nie na pozór jednostajna perkusja z wybijającymi się na pierwszy plan solo na syntezatorze. Taką receptę na dobrą muzykę moją Rosjanie. Ale to tylko na pierwszy rzut ucha tak wygląda. Płytę robią elektroniczne smaczki i pokaźne gitary, a do tego melodie, które nie pozwolą słuchaczom wysiedzieć na miejscu. Album wypełniony jest krótkimi acz szybkimi kawałkami a jednocześnie niewątpliwie jest nastrojowy, co zawdzięcza szeptanemu shoegaze'ującemu wokalowi.

Jednak po kilku pierwszych utworach zaczyna się robić niebezpiecznie, bo właśnie atmosfera niepokoju i zagrożenia króluje w zimnym "Murder", a zmienia się tylko po to, by powrócić do mieszanki szybkości i nastrojowości w "Photons".

"Unique World" kupić można za 30 złotych (7 EUR).

Supernova 1006 - Unique World (2017) EN

Visually derives from the best examples of coldwave and post-rock, musically shows energy mixed with artistic blase. The duo from Saint Petersburg is one of the best ways of combining coldwave with shoegaze and some other tasty genres.

Whispering vocals and monotonous drums in the background with outstanding solo played on synthesizer. This is the formula for good music by the Russians. But it's only the first impression. The album is made by tiny electronic sounds and guitars, plus melodies that hardly let the audience sit in their chairs. It is filled with short but fast tracks that are simultaneously moody with the whispering shoegazing vocals.

However, after the first tracks it gets dangerous as it s the atmosphere of distress and threat reigns the cold "Murder". But it changes only to go back to this mix of fast pace and well design atmosphere in "Photons".

"Unique World" costs 7 EUR.

poniedziałek, 15 maja 2017


Bezkompromisowy gitarowy post-rock, bogaty w emocje i twarde, głośne dźwięki. To właśnie oferuje warszawski kwartet Herbst, Pełka, Szmidt, Łaziuk, czyli THE SKY IS.

Nie tak znowu często czysto gitarowe granie potrafi wywołać u mnie tak prawdziwe emocje jak warszawski zespół. Bez pomocy elektroniczno-smyczkowych wyciskaczy łez pozwala poczuć i zachwyt i smutek i bezradność. Jak im się to udaje? Może to tytułowa telepatia. Albo po prostu dobrze napisane i zbalansowane utwory z chropowatymi gitarami. 

Jakie jest to niebo? Wiele można powiedzieć ale bez wątpienia głośne.

"TÉLÉPATHIE" jest do dostania za 21 złotych (5 EUR).


Guitar post-rock without compromises, full of emotions and hard, loud sounds. This is what the Warsaw-based quartet Herbst, Pełka, Szmidt and Łaziuk - THE SKY IS, offers.

It's not actually that common that so purely guitar music can make me feel so much as the Poles do. Without electronic/string tear-jerkers, their music is absolutely capable of expressing both awe and sadness and powerlessness. How can they do it? Maybe it's the telepathy from the album's title. Or it's just damn well written music with balanced tracks full of coarse guitars. 

So, what is the sky like? Much to say but it's definitely loud.

"TÉLÉPATHIE" is available for 5 EUR.

środa, 10 maja 2017

Versus The Ghost - Versus The Ghost (2017) EN

Post-rock filled with emotions is always welcome. This time it is provided by the English project by the trio Berényi, Butler, and Czimmermann - Versus The Ghost. British musicians have just released the whole gallons of thrilling music on their new album.

Already the first track develops moody keys and crying-like melody but soon enough there goes a real earthquake of guitars. It is the beautiful keys that are a leitmotif of this project, they give an oneiric style to the epic post-rock. There is not much of guitars here but when they appear you can feel it. And it's not just art for art's sake. It creates tension in compositions developing towards a final blast  ("Burning Skies") or just inspire with their awesome epicness ("Deserts & Night Visions").

The musicians claims that they wanted to create something "personal and beautiful" and I'll be damned if they didn't succeed.

"Versus The Ghost" costs 7 GBP.

Versus The Ghost - Versus The Ghost (2017) PL

Pełnego emocji post-rocka nigdy nie za dużo. Tym razem zawdzięczamy go angielskiemu projektowi tria Berényi, Butler i Czimmermann - Versus The Ghost. Pochodzący z Wielkiej Brytanii muzycy wydali właśnie całe hektolitry przejmującej muzyki na swojej nowej płycie.

Już pierwszy kawałek chwilę się rozkręca nastrojowymi klawiszami i płaczliwą melodią ale po chwili następuje prawdziwe tąpnięcie gitarami. Właśnie piękne klawisze są znakiem rozpoznawczym projektu, to one dodają temu epickiemu post-rockowi prawdziwie onirycznego sznytu. Nie aż tak znowu wiele jest prawdziwie gitarowego grania, jednak gdy się pojawia, zdecydowanie da się to poczuć. I nie jest ono sztuką dla sztuki, buduje pełne napięcia kompozycje zmierzające do finałowego wybuchu ("Burning Skies") albo po prostu zachwycać epickością ("Deserts & Night Visions").

Muzycy piszą, że chcieli stworzyć coś osobistego i pięknego i niech mnie licho jeśli im się nie udało.

"Versus The Ghost" kosztuje 35 złotych (7 GBP).

wtorek, 9 maja 2017

Jan-Dirk Platek & We Deserve This - Convex (2017) EN

We Deserve This, a solo project of Jan-Dirk Platek, is non-obvious ambient bordering with post-rock and industrial music. Definitely a dark thing and quite awe inspiring in its darkness.

I'm not sure if I'd call it ambient though. There's not much of peacefulness and this ambient's ability to accompany the listener somewhere in the background. Platek's music deserves your whole attention. The album offers a good dose of loftiness and spatiality that is provided by the synthesizer keys creating spectacular soundscapes. They are used as background for icicles of warm keys and noisy sounds or the whole noisy compositions ("DR576"). Not to mention the last track that is filled with thrilling spooky atmosphere.

The music by We Deserve This makes the heart feel darker and exalted. It's this kind of sound.

"Convex" costs 4 EUR.

Jan-Dirk Platek & We Deserve This - Convex (2017) PL

We Deserve This, solowy projekt Jana Dirka Platka, to nieoczywisty ambient graniczący gdzieś z post-rockiem i muzyką industrialną, Sprawa mroczna i w swojej mroczności całkiem zachwycająca.

Nie wiem, czy do nazwałbym jego twórczość ambientem, mało jest w niej spokoju i tej ambientowej umiejętności towarzyszenia słuchaczowi na drugim planie. Wręcz przeciwnie, muzyka Platka wymaga poświęcenia całej uwagi. Na płycie jest i spora dawka podniosłości i przestrzenności, które zapewnia syntezatorowa natura klawiszy tworzących spektakularne soundscape'y. Na ich tle od czasu do czasu pojawiają się sopelki ciepłegych klawiszy albo noise'owe dźwięki lub też całe ich pasaże ("DR576"). Nie mówiąc już o ostatnim utworze, który wypełniony jest przejmującym grozą nastrojem.

Od muzyki We Deserve This na sercu robi się i mroczniej i wznioślej. To tego typu dźwięk.

"Convex" dostępny jest za 17 zlotych (4 EUR).

poniedziałek, 8 maja 2017

Малыш Камю - Nobody Wants To Play With Me (2017) EN

Kate and Evgenyi make up a dreampop duo from Russia and apart from creating very good music, they also confirm that not so famous city of Taganrog is a home to many talented musicians as it's not the first post here about its inhabitants. Малыш Камю is music that is delicate and sweet like tea with a good dose of sugar and makes up a definition of bedroom music.

The album brings awe with its sensual keys playing ear-pleasing melodies that go well together with Kate's vocal that is airy but also not entirely without a hint of craziness. And it's like that in both more esoteric songs ("Reality") and more lively dreampop hits like "Another Summer Song" ot "To be One". The best is probably "Lake" that evolves from an airy murmuring to a well shaped dreampop treat or "Better" that succumbs with its chorus.

The album's title is a reference to a movie by Werner Herzog, who explored a complicated world of children. No doubt, the sweet melancholy of the Russian duo goes together with it.

"Nobody Wants To Play With Me" is available for 7 USD.

Малыш Камю - Nobody Wants To Play With Me (2017) PL

Kate i Jewgienij tworzą dreampopowy duet zza naszej wschodniej granicy i oprócz robienia dobrej muzyki, potwierdzają, że mało znane miasto Taganrog jest domem dla wielu zdolnych muzyków, na naszym blogiem gości już po raz drugi. Малыш Камю to muzyka delikatna i słodka jak czaj z dużą ilością cukru. Słucha się go wyśmienicie, niczym definicji muzyki pościelowej.

Album zachwyca zmysłowymi klawiszami, na których wygrywane są przyjemne dla ucha melodie współgrające z eterycznym ale również skrywającym w sobie odrobinę szaleństwa wokalem Kate. I robi to zarówno w bardziej ezoterycznych utworach ("Reality') jak i żwawych dreampopowych przebojach typu "Another Summer Song" czy "To Be One". Najlepiej prezentuje się chyba "Lake" ewoluujące z eterycznego mruczanda w stronę prawdziwego dreampopowego rarytasu albo "Better", który uwodzi swoim refrenem.

Płyta nawiązuje swoim tytułem do filmu Wernera Herzoga, który zagłębia się w skomplikowany świat dzieci.  Bez wątpienia słodycz i melancholia muzyki rosyjskiego duetu z nim współgra.

"Nobody Wants To Play With Me" dostać można za 27 złotych (7 USD).

niedziela, 7 maja 2017

VAR - Vetur (2017) EN

My patience paid off, after the beautiful January EP, the Icelanders from VAR showed us a lunger (much longer) album. And it was worth waiting.

The album is recorded in both English and Icelandic. And it is still a bit more dreamy and beautiful in this second language (great, known from the EP "Á kaf" or "Loka aftur augunum"). But truth be told, also "Friendship" has its charm. The whole album, as could be expected, is full of magic. Apart from slow pace and epic guitars in backgrounds it is achieved by strings and subtle electronic effects. Sometimes the northern peace is broken by loud guitars ("Valshamar") but even in those moments the magic is still there.

The album should have a warning reading "Here be elfs".

"Vetur" is available for 10 USD.

VAR - Vetur (2017) PL

Doczekałem się, po styczniowej zapowiedzi w postaci zgrabnej EPki Islandczycy z VAR pochwalili się dłuższą (dużo dłuższą) płytą. I okazuje się, że warto było czekać.

Płyta nagrana jest i po angielsku i po islandzku. Wciąż jednak to w tym drugim tworzą ciut bardziej sennie i pięknie (świetny znany z EPki "Á kaf" czy "Loka aftur augunum"). Chociaż także "Friendship" ma swój niepowtarzalny urok. Na całej płycie, tak jak można się było spodziewać, magii jest bardzo dużo. Poza niespiesznym tempem i epickimi gitarami w tle nadają jej dużo smyczki oraz subtelna elektronika. To, co w północnej muzyce lubimy najbardziej. Od czasu do czasu północny spokój przerywa jednak najazd bardzo głośnych gitar ("Valshamar") ale nawet wtedy magia się nie gubi.

Płyta powinna być oznaczona znakiem "tu mieszkają elfy".

"Vetur" dostać można za 40 złotych (10 USD).

sobota, 6 maja 2017

93millionmilesfromthesun - The Lonely Sea & The Sky (2017) EN

They call themselves "fans of good old shoegaze" (Slowdive, MBV, RIDE) who break stereotypes about traditional approach to music in Yorkshire society. But I'm not going to spoil it, the band's description on their FB page is reaaaally worth reading. The name is related, obviously, to the planet that orbits in the given distance from the Sun. To Earth. Poetic and not so obvious description of a thing so down-to-earth (yeah, pun intended) as our planet says a lot about the music created by the British.

Their new album is not really homogeneous. The band balances more peaceful tracks ("Feeling Lost") with some faster and more catchy ones (probably the album's best one "Without You Near"). Same goes for the music genre labels. 93millionmiles sound sometimes like thick, sticky shoegaze treacle only to surprise the listeners with some poprock/postpunk melodic pieces ("Catch You Fall") that is a neighbour of a very much post-rock and epic track "Movement". A poison for everyone.

"The Lonely Sea & The Sky"costs 7 GBP.

93millionmilesfromthesun - The Lonely Sea & The Sky (2017) PL

Sami siebie określają jako fanów starego, dobrego shoegaze'u (Slowdive, MBV, RIDE) łamiących stereotypy związane z tradycyjnym podejściem do muzyki mieszkańców angielskiego Yorkshire. Zresztą nie będę robił spoilerów, bo opis zespołu na ich facebookowym koncie czyta się z niekłamaną przyjemnością do czego zachęcam. Nazwa odwołuje się naturalnie do ciała niebieskiego znajdującego się w takiej odległości od słońca. Czyli do Ziemi (149 600 000 km by być zrozumiałym poza UK). Poetycko i w nieoczywisty sposób opisana tak przyziemna (pun intended) sprawa jak nasza planeta to idealny opis muzyki Anglików.

Płyta nie jest do końca homogeniczna. Zespół balansuje pomiędzy utworami spokojniejszymi ("Feeling Lost") a szybszymi i bardziej przebojowymi (najlepszy chyba na całej płycie "Without You Near"). Podobnie jest z przypasowaniem gatunkowym - 93millionmiles czasem brzmią jak gęsta, klejąca się shoegaze'owa melasa by za chwilę zaskoczyć całkiem poprockowym/postpunkowym i melodyjnym kawałkiem ("Catch You Fall") sąsiadującym z zupełnie post-rockowym epickim "Movement". Każdy znajdzie tutaj swoją truciznę.

"The Lonely Sea & The Sky"kosztuje 35 złotych (7 GBP).

piątek, 5 maja 2017

Nagrobki - Granit (2017) EN

Nagrobki - one of the best known unknown Polish bands, many have written about this band, usually in more nobile places than this blog. But the only band I know that plays nekropolo (a play on words relating to the worst Polish music genre - discopolo) have just released the (probably) best Polish album of this year and I couldn't just turn a blind eye on this fact. Perhaps there's someone who doesn't know Nagrobki?

Just like on their debut CD, the Tricity band honour their name (nagrobki = tombstones) and create music about the only one topic. The most important. About death. Again, they invested in catchy melodies and dynamite-like compositions a'la good old punk (although they don't like this label) enriched with trumpets provided by Olo Walicki himself. But unlikely on "Stan prac" together with fast songs (my favourite "Kolejny rok w urnie" or "To był tylko cień" - a direct continuation of their od hit "Na śmierć zapomniałem") there are also well composed and full of unique distressing atmosphere tracks with slow pace and amazing mood ("Matka jedyna", "Nekropolo").

The cover art is also really worth checking out. Same goes for their concerts (unfortunately only in Poland so far...).

"Granit" ges for 7 EUR (28 PLN).

Nagrobki - Granit (2017) PL

Nagrobki - jeden z najbardziej znanych nieznanych zespołów w Polsce, pisało o nich wielu w bardziej nobliwych miejscach. Ale jedyny ze znanych mi wykonawców nekropolo wydało właśnie prawdopodobnie najlepszą polską płytę tego roku i nie mógłbym tego faktu przeoczyć. A nuż ktoś Nagrobków nie zna?

Podobnie jak na debiucie zespół z Trójmiasta zgodnie ze swoją nazwą śpiewa praktycznie o jednym. O najważniejszym. O śmierci. Podobnie stawia w większości na chwytliwe melodie i pełne dynamitu kompozycje na punkową nutę (chociaż wiemy, że sami nie lubią tego epitetu) wzbogacone o sekcję dętą w wykonaniu samego Olo Walickiego. Jednak w odróżnieniu do "Stanu prac" obok szybkich utworów (mój osobisty faworyt "Kolejny rok w urnie" czy będący niemal bezpośrednią kontynuacją znajdującego się na poprzedniej płycie "Na śmierć zapomniałem": "To był tylko cień") pojawiają się świetnie skomponowane i pełne napięcia kawałki o niespiesznym tempie i niepowtarzalnej atmosferze ("Matka jedyna", "Nekropolo").

Poza tym warto zwrócić uwagę na genialną szatę graficzną (polecam zakup płyty fizycznej, świetnie zrobiona!). I przebojowymi koncertami (dzięki za Kraków!).

"Granit" dostępny jest za 28 złotych.

czwartek, 4 maja 2017

Thanatoloop & Vlimmer - Vlimmer & Thanatoloop (2017) PL

Vlimmer, nasz dobry muzyczny znajomy zza zachodniej granicy wdał się własnie w kolejną po duecie z The Oceaneer fascynującą kolaborację. Tym razem jego partnerem został chilijski producent Michel Leroy Valdés znany jako Thanatoloop, który swoją mroczną muzykę tworzy już od ponad dwudziestu lat.

Płyta powstała więc na dwóch kontynentach, prawdopodobnie w wirtualnej przestrzeni pomiędzy Chile a Niemcami, a mimo to brzmi jakby była od początku do końca zagrana w jakiejś z dawna opuszczonej gotyckiej katedrze wśród całkowitych ciemności. Mroczne wokale na przemian niemieckie i hiszpańskie powolne tempo oraz elektronika, której zdecydowanie bliżej do cmentarza niż tanecznego parkietu tworzą ten wyjątkowy klimat.

Płytę można mieć za 27 złotych (7 USD).

Thanatoloop & Vlimmer - Vlimmer & Thanatoloop (2017) EN

Vlimmer, our good musical friend from Germany, has just gotten involved into another fantastic collaboration. After cooperation with The Oceaneer, he became the partner of the Chilean producer Michel Leroy Valdés known as Thanatoloop, who makes his music already for over 20 years.

So the album was created on two different continents, probably in the virtual space between Germany and Chile, but still it sounds as if from the beginning to the end was all played in a long time abandoned gothic cathedral in complete darkness. Gloomy vocals in both German and Spanish, slow pace and the electronic music that is definitely closer to a cemetery than to a dance floor are the factors creating this unique atmosphere.

The album costs 7 USD.

środa, 3 maja 2017

Grzegorz Bojanek - Stories of an Old Man (2017) PL

Polski noise'owy ambient? W to nam graj! Grzegorz Bojanek, znany również jako Eta Carinae, to producent związany z Warsaw Electronic Festival. W swoje muzyce, Bojanek stawia na połączenie kilku składowych skomplikowanego artystycznie ambientu. Poza elektronicznymi pejzażami nie stroni od delikatnego noise'u przez co jego kompozycji słucha się niczym starych płyt winylowych pamiętających czasy Jana Kiepury (co słychać już w pierwszym utworze, "The History of Mining Industry..."). 

Używa także nagrań z terenu (popularnych field recordings). Ale właśnie ich najbardziej mi na płycie zabrakło. Bo jest ona zdecydowanie konceptualna, zarówno tytuły jak i grafiki oraz sam muzyczny nastrój sugerują, że opowiada o minionym świecie widzianym z perspektywy starszego człowieka. Takich wplątanych nagranych wspomnień w utworach nie ma. Być może byłoby zbyt dosłownie. Każdy z nas może przypomnieć sobie historie swoich Dziadków i podłożyć pod nie dzieło Bojanka.

Disclaimer po przeczytaniu wszystkiego dokładnie: płyta została nagrana jako OST do audiobooka więc trudno byłoby o jakieś słowa. Więc tym bardziej zdecydowanie się broni.

"Stories..." dostać można za 27 złotych (7 USD).

Grzegorz Bojanek - Stories of an Old Man (2017) EN

Polish noise ambient? That's my tune! Grzegorz Bojanek, known also as Eta Carinae, is a producent connected with Warsaw Electronic Festival. In his music, Bojanek combines some of the ingredients of what I call artistically complex ambient. Alongside electronic soundscapes he creates delicate noise/drone that makes his works sound like old vinyls that remember the times of Ella Fitzgerald (and it's noticeable from the very first track, "The History of Mining Industry..."). 

He uses also what is called field recordings. But I must say these are the things I miss in the album the most. The album is clearly conceptual, both cover art and track titles and the music itself suggest that it is about the world from long ago as seen from an old man's perspective. And yet there's no such memories entangled anywhere in the music, perhaps it would be too straightforward. After all, everyone can think of their Grandparents' stories and play Bojanek's works to accompany them.

Disclaimer after reading everything thoroughly: the album was created as an OST to an audiobook so it could hardly involve any recordings. So it's even more satisfactory.

"Stories..." is available for 7 USD.