Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowa Zelandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowa Zelandia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 października 2020

Spook the Horses - Empty Body (2020) PL


Nowozelandzki kolektyw Spook the Horses (swoją drogą, co to za nazwa dla właściwie Rohańczyków!) ma na koncie już kilka albumów i wydaje się, ze całkiem solidne grono fanów, w tym roku dokładają do tego album numer cztery zatytułowany Empty Body, który z całą pewnością wymiata.

Tak się składa, że to będzie drugi, obok ukraińskiego Nug, zespół, o którym piszę w ostatnich dniach, a który gra podobną muzykę - przytłaczający post-metal okraszony krzykliwym, działającym na wyobraźnię wokalem. Gdy sami o sobie piszą używają takich tagów jak "post-metal, drone, experimental rock, ambient i thrash". I tak, muzycznie rozpościerają się przez całe spektrum około-metalowe: mamy tu zarówno bardzo riffujące fragmenty jak i te bardziej klimatyczne, a czasem nawet czysto noise'owe (świetny efekt w Counting Days on Bone).

Bardzo mi imponują najdłuższy kawałek, fantastycznie przytłaczające Apology Rot, to zawsze sztuka nie zakrzyczeć i nie znudzić odbiorców, a artystom z Oceanii się to udaje. Inną sprawą są emocje tak dobrze i sugestywnie oddawane przez Calluma Gaya, które rozpościerają się od czystej agresji po nihilistyczną desperację. Ładunek emocjonalny i jakość muzyki stawiają tę płytę na najwyższej półce.

Empty Body kosztuje 37 złote (7,99 EUR).

Sprawdź: Apology Rot
Kraj: Nowa Zelandia
Szufladka: post-black metal
Label: Pelagic Records



poniedziałek, 8 czerwca 2020

Lontalius & Singular Balance - Alive (2020) PL


Współpraca Eddie Johnstona i Justina Tate'a Ueyama-Burke'a czyli Lontaliusa i Singular Balance zaowocowała niedługą EP-ką Alive, która jednak zatrzymuje słuchacza przy sobie na dłużej.

Do Nowozelandczyka czuję niewątpliwą sympatię - pisze on piosenki o miłości, które nie są przy tym banalne, a wykonuje je swoi ekspresywnym, pełnym emocji głosem. W dodatku o przykucie uwagi dbają w jego muzyce elektroniczne wstawki i chórki. Nic dziwnego, że All I Wanna Say to jeden z moich ulubionych kawałków jeśli chodzi o elektroniczny indie pop. Na tej płycie blisko niego podchodzi szlagierowy The Ocean. Szacunek za umiejętność pisania balladowych bangierów.

A pomocą w tym Johnstonowi służył tym razem amerykański artysta elektroniczny Singular Balance, a to tylko spowodowało, że elektroniczne podkłady stały się jeszcze ciekawsze.

Alive kosztuje 15 złotych (3 GBP).

Sprawdź: The Ocean
Kraj: Nowa Zelandia/Nowy Jork, US
Szufladka: ballad electropop



poniedziałek, 2 września 2019

Earth to Zena - Transmutations (2019) PL


Earth to Zena pochodzą z nowozelandzkiego Wellington i swoją karierę rozpoczynali nie tak dawno EP-ką Transmundane, którą teraz rozwijają albumem Transmutaions, Wypełniają ją w większości alternatywne wersje znanych z debiutu kawałków, niemniej, warto ją poznać.

Swoją muzykę tworzą inspirując się szeregiem gatunków: "ethereal melodies of dream-pop, the shimmering noise of shoegaze, the riffs and rhythms of psychedelic rock, and the nostalgic timbres of new wave". To zróżnicowanie czuć na EP-ce: wokal Renee Cotton jest mniej shoegaze'owy, a bardziej kojarzy się z uduchowioną amerykańską psychodelą. 

Muzyka Nowozelandczyków jest lekka i dominują w niej akustyczne popisy gitary. Kawałki starsze są tutaj przedzielane oryginalnymi kompozycjami lawirującymi między psychodelicznym post-rockiem a prawie dronowym ambientem. W sumie daje to zróżnicowaną i ciekawą całość.

Transmutations kosztuje 18 złotych (7 NZD).

Sprawdź: Crooked Mouths (transmutation)
Kraj: Nowa Zelandia
Szufladka: ethereal psychedelic pop



środa, 26 września 2018

The Dark Third - Even As the Light Grows (2018) PL


The Dark Third pochodzą z Nowej Zelandii, a inspirują się całym spektrum znakomitych zespołów - od Blindead przez The Black Heart Rebellion po Jona Hopkinsa. To tylko pokazuje jak eklektyczną muzykę serwują nam artyści na swojej nowej płycie "Even As the Light Grows".

Wszystko zaczyna się od chaotycznego hałasu, szybko jednak zaczyna panować pianino, wyraźna perkusja, gitary, smyczki. Nowozelandczycy pokazują jak z wielości instrumentów i, co ważniejsze, pomysłów ulepić dobrze napisany i kompleksowy post-rock. Do tego dochodzi wokal o barwie przypominającej rock progresywny i melancholijnymi tekstami. Brzmi to wszystko trochę jakby Steven Wilson został liderem Arcade Fire. Pomysł intrygujący, wykonanie fantastyczne.

Dają sobie radę zarówno długie, kilkunastominutowe kompozycje w tym folkowo-progresywnym stylu, jak i krótsze, bardziej intensywne, zwłaszcza "These Things Are Not Inherent" zagrany przede wszystkim na pianinie i perkusji, czy bardzo gitarowy, a wręcz miejscami metalowy "Erewhon". 

"Even As the Light Grows" można mieć za ile się chce zapłacić.



piątek, 19 stycznia 2018

Sabines of Troy - Errant Thoughts II (2017) PL


Sabines of Troy to Troy Mckee (tak, tak, propsy za kreatywność przy nazywaniu projektu!), artysta z Nowej Zelandii, który "trochę zbytnio lubuje się w gitarowych pedałach". Jego twórczość to bardzo nastrojowe gitarowe pejzaże, takie co powinny zainspirować każdego wrażliwego słuchacza.

Krajobraz kreślony gitarowymi dźwiękami Mckee'go jest spokojny jak otoczone mgłami góry. Tylko czasem urozmaicają go brzmiące jak klawisze dotknięcia, na ogół jednak cała atmosfera generowana jest gitarami i nanoszonymi na nie efektami. Najlepszym przykładem jest "Of The Long Night", gdzie pokapywanie krystalicznych dźwięków ginie w końcu w nadciągającej zawierusze noise'u. 

Jeśli tak wygląda Nowa Zelandia, nic dziwnego, że przyciąga tak wielu romantyków.

"Errant Thoughts II" kosztuje 15 złotych (6 NZD).



poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wending Tide - The Painter (2017) PL


Co jest lepszego niż agresywny metal z wokalistą wrzeszczącym jakby chciał wypluć piekło, gdy ciężko wydobyć z siebie motywację do darzenia rzeczywistości sympatią? Chyba niewiele. Płyta nowozelandzkiego projektu Wending Tide jest niczym skrojona na takie właśnie okazje. Nie jest i nie chce być niczym więcej niż emocjami przetłumaczonymi na muzykę.

Nie jest ona jednak pozbawiona niespodzianek. Jak na przykład, gdy po pełnym intensywnych odczuć głośnym utworze tytułowym następuje kilkusekundowa, jakże piękna, przerwa na nastrojowe klawisze pianina. A prawdziwym majstersztykiem jest początek następnego utworu, "Cascading Auburn I" z charakterystycznym nabieraniem powietrza przez wokalistę. A potem już do samego końca jest gitarowo i głośno i z taką agresją, że można ją niemal nożem kroić.

Jedyny problem jest taki, że tej muzyki trzeba słuchać głośno. Naprawdę głośno. Ale od kiedy jest to problemem?

"The Painter" dostać można za 14 złotych (5 NZD).