Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilcze Jagody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilcze Jagody. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 października 2017

Wilcze Jagody - Wilcze Jagody EP (2017) EN


Nela Gzowska, Wania Włodarczyk and Zosia Hołubowska - Wilcze Jagody (Deadly Nightshade, in Polish literally Wolf Berries), synthpop feminists from Warsaw. They describe their music as a combination of three elements: "throbbing bass, oneiric guitar and sweetish keys". It is a mixture of shoegaze echoes and synth disco. Plus a stron feminist message. 

And this is what hit me first as they play around references to the reality of today's world. "Nie chcę cię potrzebować, nie chcę cię pragnąć" ("I don't want to need you, I don't want to desire you") in "Klucz" ("The Key") or "Nie mam czasu na twe zaklęcia i zamki na lodzie" ("I have no time for you spells and castles built on ice") in my favourite "Tinder". It's hard to say whether they are emancipation anthems or sad songs about unhappy love affairs. Perhaps both at the same time. Plus fantastic melodies forcing the audience to hum.

I am especially drawn by the vocals that are exactly in the middle of the way between shoegaze mist and coldwave chill. The girls showed their strength on the OFF Festival, where even though they played early in the afternoon, they managed to get quite a number of people to listen to them.

EPka costs 4 EUR (15 PLN).



Wilcze Jagody - Wilcze Jagody EP (2017) PL


Nela Gzowska, Wania Włodarczyk i Zosia Hołubowska - Wilcze Jagody, synthpopowe feministki z Warszawy. Jak piszą, łączą w swojej muzyce trzy żywioły: "pulsujący bas, oniryczna gitara, i słodkawe klawisze". W ich muzyce łączą się shoegaze'owe echa i synthowa dyskoteka. A do tego silny feministyczny przekaz.

I to on rzuca się w uszy jako pierwszy grając na skojarzeniach komentujących rzeczywistość dookoła. "Nie chcę cię potrzebować, nie chcę cię pragnąć" w "Kluczu" czy "Nie mam czasu na twe zaklęcia i zamki na lodzie" w moim ulubionym "Tinderze". Trudno mi powiedzieć, czy są to emancypacyjne hymny czy piosenki o nieszczęśliwych miłościach. A może jedno i drugie. A do tego fantastyczne melodie, które nucą się same. 

Do mnie osobiście najbardziej przemawia natomiast wokal, który jest gdzieś dokładnie pośrodku drogi między shoegaze'ową mgłą a zimnofalowym chłodem. Dziewczyny pokazały moc na OFF Festiwalu, gdzie grając wcześnie popołudniu zgromadziły pod namiotem pokaźną publikę.

EPka kosztuje 15 złotych.