Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Les Cygnes Noirs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Les Cygnes Noirs. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 marca 2017

Les Cygnes Noirs - UN (2017) EN


Les Cygnes Noirs, black swans, suits ŁŚ perfectly but not only because of the name. The band is magnificent in combining very different genres and in the end plays a post-rocking cabaret. Sounds as if Regina Spektor got very scared and started to listen to 65daysofstatic and play their covers. Plus lyrics I don’t understand as me and French treat each other with a dose of suspicion but it is clearly an important part of the compositions. I am not sure but it’s an academic guess.

The songs are played on heavy sounding piano and rhythmical drums which is the factor that changes perspective. A “normal” project with a lady behind a piano turns into something more, something deeper. And the lady mentioned has a low, poignant voice the sound of which suggests that the things sung are important and uncanny.

The album opens with a long “Dans tes pas” that is less cabaret and more post-rock track that is completely by chance played on piano keys. They are worth close listening to. Polish listeners can find “Le tren” interesting as its fragments sound like “Lewiwa” by Patrick the Pan but it also end abruptly as if the vocalist was chased by some musical demons. All the tunes by the French duo  are pleasant to your ears. My attention was drawn to “Léo” - everyone that hears it will know why and “Pour toi” transforming into something between dark cabaret and military song. Not to mention the last track that is a typical post-rock song with a record of a monologue in a background. Like the whole album - amazes with ambiguity.

"UN" costs 8 EUR.



Les Cygnes Noirs - UN (2017) PL


Les Cygnes Noirs, czarne łabędzie, pasują jak ulał do ŁŚ nie tylko ze względu na nazwę. Zespół we wspaniały sposób łączy bardzo różne gatunki i w sumie gra post-rockowy kabaret. Brzmi jak Regina Spektor, która najadła się strachu i zaczęła słuchać 65daysofstatic i grać ich covery A do tego teksty, których nie rozumiem bo francuski traktuję z nieufnością ale z pewnością są ważnym elementem kompozycji. Nie wiem ale to akademicki strzał.

Utwory zagrane są na ciężko brzmiące pianino i rytmiczną perkusję i to chyba ona zmienia perspektywę. Z "normalnego" projektu z panią siedzącą za pianinem zmienia się w coś więcej, coś głębiej. A do tego rzeczona pani ma niski, przejmujący głos, który samą barwą sugeruje, że śpiewane są słowa ważne i niebanalne.

Płytę otwiera długi "Dans Tes Pas" będący mniej kabaretowym, a bardziej post-rockowym kawałkiem, który przypadkiem jedynie zagrany został na pianinie. Warto wsłuchać się w te klawisze. Polscy słuchacze zainteresować się mogą "Le Tren", którego fragmenty brzmią jak szybka wersja "Lewiwy" Patrick the Pan, a który kończy się gwałtownie i szybko jakby w wokalistkę wstąpiły nagle muzyczne demony. Ucho wyłapuje z przyjemnością kolejne nuty grane przez francuski duet. Uwagę przykuwa "Léo" - każdy, kto ją usłyszy, będzie wiedział dlaczego oraz "Pour Toi" zamieniejące się stopniowo w coś pomiędzy czarnym kabaretem a pieśnią wojskową i z powrotem. Nie mówiąc już o ostatnim utworze, który jest typowym post-rockowym trackiem wykorzystującym nagrany monolog. Jak cała płyta - zachwyca wieloznacznością.

"UN" kosztuje kosztuje 35 złotych (8 EUR).