Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choral. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choral. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 listopada 2017

Richard Neale - EVES (2017) EN


With his new album, Richard Neale, an artist from the southern England, opens up a coffer of condensed sadness and beauty. Seven tracks melting souls with delicate keys and dreampop compositions with surprising, otherworldly backing chorals.

I haven't heard a more delicate vocal in a while. Neale's voice sounds like a velvet veil - airy and extremely sad. In "Somewhere in the Dead of Night" it is accompanied by backing vocals sounding like a choir of dreamy sleepwalkers that in "Young Adult" reaches the almost heavenly spheres. The contrast between the sound of choir and the whispering, or maybe recited, vocal parts is what makes the biggest impact on the audience.

The album was created as a playlist of improvised piano pieces that evolved into a mixture of "whispered folk, choral, ambient, post rock and subtle electronics.". It is absolutely right 0 the neoclassical piano, sounds of glockenspiel and ambient backgrounds are our company throughout the whole album and they are joined by, sometimes quite harsh, guitars ("Wave of Indifference").

"Eves" is available for pay what you want.



Richard Neale - EVES (2017) PL


Richard Neale, artysta z południowej Anglii, otwiera swoją nową płytą szkatułę skondensowanego smutku i piękna. Siedem utworów roztapiających duszę delikatnymi klawiszami pianina i dreampopowymi aranżacjami zaskakującymi nieziemskimi chórami.

Dawno nie słyszałem delikatniejszego wokalu. Głos Neale'a brzmi jak aksamitna woalka - delikatny i przesmutny. W "Somewhere in the Dead of Night" towarzyszy mu chór niczym w czasie mszy rozmarzonych lunatyków, który w "Young Adult" przechodzi w sfery niemalże niebiańskie. Kontrast między brzmieniem chóru i szeptanymi, a czasem w zasadzie recytowanymi fragmentami wokalu jest tym, co robi największe wrażenie.

Album miał powstać jako zbiór improwizacji na pianinie, który wyewoluował w mieszankę "szeptanego folku, chórów, ambientu, post-rocku i subtelnej elektroniki". Wszystko się jak najbardziej zgadza - neoklasyczne pianino, dźwięki dzwonków i ambientowe tła są stałymi towarzyszami na płycie, a dołączają do nich miejscami nawet dość surowe dźwięki gitary ("Wave of Indifference").

"Eves" można mieć za płać ile chcesz.