Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blacanova. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blacanova. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 lutego 2018

Blacanova - La Cabeza (2018) EN


My favourite Spanish band comes back with a new album. And that's great news as "La Cabeza" (or "The Head") is a worthy successor of "Blacanova" and "Regiones Devastadas". The Andalusians serve another dose of fantastically atmospheric dreampop sounding as it was born in the far North, not in the sunny Sevilla.

As we got accustomed to on the previous albums, "La Cabeza" offers dense shoegazing dreampop whose characteristic trait is the dialogic vocals - male and extremely airy female one. The songs are also not deprived of catchiness as the single "Una mujer venezolana" is singable from the very first moments. Other tracks fascinate with their mesmerizing guitars making the vocals sound as if they were taken out of dreams (check out the extremely oneiric "El ángel exterminador" for example).

The music and the vocals create a soothing mixture that is rarely disrupted by slightly more aggressive guitars (as in "El abismo"). it's clear that the Spaniards concentrated on continuing the sound from their previous albums, no wonder they recorded this album, just like "Regiones Devastadas" with Raúl Pérez. With the new album, Blacanova makes a powerful statement that they belong to Europe's shoegazing top league. 

"La Cabeza" costs 6 EUR.



Blacanova - La Cabeza (2018) PL


Mój ulubiony hiszpański zespół powraca z nową płytą. I całe szczęście bo "La Cabeza" (czyli "Głowa") jest godną następczynią "Blacanovy" i "Regiones Devastadas". Andaluzyjczycy po raz kolejny pokazują fantastycznie klimatyczny dreampop, który brzmi jakby narodził się na dalekiej północy a nie w słonecznej Sewilli.

Tak jak przyzwyczaili nas na poprzednich płytach, "La Cabeza" oferuje nam gęsty shoegaze'ujący dreampop, którego charakterystycznym punktem jest dialogowość wokali - męskiego i wyjątkowo eterycznego kobiecego. Piosenkom na płycie nie brakuje też przebojowego potencjału - singiel "Una mujer venezolana" wpada w ucho od pierwszych chwil. Inne natomiast zachwycają hipnotyzującymi gitarami, na których tle łagodne wokale brzmią jak wyjęte ze snów (sprawdźcie na przykład wyjątkowo oniryczny "El ángel exterminador").

Muzyka i wokale tworzą kojący miks z rzadka przerywany nieco bardziej drapieżnymi gitarami (jak w "El abismo"). Widać, że Hiszpanie stawiają na kontynuacje swojego brzmienia znanego fanom z poprzednich płyt, czego przejawem jest też fakt, że za miksowanie odpowiada, podobnie jak przy "Regiones Devastadas" - Raúl Pérez. Swoją nową płytą Blacanova potwierdza, że należy do najwyższej europejskiej ligi shoegaze'u.

"La Cabeza" kosztuje 26 złotych (6 EUR).



poniedziałek, 19 września 2016

Blacanova - Blacanova (2010) EN


This week is a journey to an other part of Europe - Spain, the land of fiest and loud music. But even there it is not difficult to find things that are delicate, melancholic and touching you straight in your feels. One of them is, no doubts, a sextet called Blacanova. A mixture of folk, post-rock, shoegazing ethereal vocals and lyrics in Spanish. The band comes from Sevilla (the average temperature during the whole years is almost 19°C there) but they sound as if they've just left a cottage in a remote part of Scandinavian Peninsula. There's no sun nor beaches in their music, it's easier to find fog stretched between snowy mountain peaks.

Like in "Debe ser" in which sad vocal covers a story of rape and begging for someone's reaction and when you'd bet that the folk whispers are bound to cease, the whole thing errupts with a post-tock noisy wall of guitar sounds. Delicacy and, at the same time, poignant abruptness.

In Spain, there are not really known, if there's anybody writing about their music, they use those adjectives: dark, dense, noisy, mesmerize. It is one of the most beautiful reasons to learn Spanish.

Blacanova was recorded in La Mina, Sevilla, and mastered by Kenny MacLeod in Glasgow. You can get it for free on Bandcamp (but if someone falls in love, they should help the Andalucians).



Blacanova - Blacanova (2010) PL


W tym tygodniu podróż na drugi koniec Europy. Hiszpania, kraj fiesty i głośnej muzyki. A mimo to z łatwością można tam znaleźć również rzeczy delikatne, melancholijne, trafiające bezpośrednio w emocje. Taki z pewnością jest sekstet Blacanova. Połączenie folku z post-rockiem, z shoegaze'owymi eterycznymi wokalami i tekstami po hiszpańsku - zespół jest z Sewilli (roczna średnia temperatur to prawie 19°C) a brzmią jakby wyszli z chaty na północy Półwyspu Skandynawskiego. Próżno szukać tu słońca i plaż, łatwiej o mgłę rozpiętą między ośnieżonymi szczytami.

Tak jak w moim ulubionym "Debe ser", w którym smutny wokal opowiada o gwałcie i wołaniu o jakąkolwiek reakcję, a gdy w końcu wydaje się, że folkowe szepty wnet się skończą, całość wybucha post-rockową ścianą gitar. Delikatne a jednocześnie przejmująco gwałtowne.

W swoim kraju nie są specjalnie znani ale jeśli już ktoś pisze o ich muzyce, używa takich przymiotników jak mroczna, gęsta, hałaśliwa  hipnotyzująca. Jeden z najpiękniejszych powodów do nauki hiszpańskiego.

Blacanova zarejestrowana została w La Mina w Sewilli, zmasterowana przez Kenny'ego MacLeaoda w Glasgow. Na Bandcampie dostępna za darmo (ale jeśli ktoś się zakochał, warto Andaluzyjczyków wspomóc).