poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Jérémie Renoir - The Rock EP (2018) EN


Jérémie Renoir creates his music in Paris and has just released his debut EP. Apparently, the series of EPs is how he wants to communicate with his fans, rather with than longer releases. The Frenchman is compared to the biggest names with the likes of Björk, Leonard Cohen and David Lynch but what is more important, he shows so much of his own style that doesn't have to fear being labelled.

The most important aspect of Renoir's music is his voice. Low-pitched, full of tasty rustles and deep like a bottomless pit. Even when in some parts he's busy with climbing to higher pitches or even in charming backing vocals ("The Rock"), draws full attention of the listener. Although it is compared to voices of Cohen or Chet Faker, I think it is unique enough to attract fans as if it was a real life magnet.

The artist's music is mostly heavy sounding piano keys and delicate electronics humming in the background or setting up the rhythm. The latter, often quite unorthodoxically rhythmic, revokes the already mentioned Björk but to be honest, it's less experimental than the Icelander's latest works. It is the perfect balance between ambitious electronic music and pop catchiness.

The EP can be your for anything you want to pay.



Jérémie Renoir - The Rock EP (2018) PL


Jérémie Renoir tworzy w Paryżu i właśnie wydał debiutancką EP-kę, zgodnie z zapowiedziami, w taki właśnie sposób będzie porozumiewał się z fanami, omijając dłuższe wydawnictwa. Francuz porównywany jest do największych z Björk, Leonardem Cohenem i Davidem Lynchem na czele ale przede wszystkim pokazuje na tyle dużo własnego charakteru, że nie musi bać się zaszufladkowania.

Najważniejsze w muzyce Renoir jest zdecydowanie jego głos. Niski, pełen apetycznych szelestów i głęboki jak bezdenna studnia. Nawet, gdy miejscami zajęty jest wspinaczką w wyższe oktawy czy nawet w urokliwych chórkach ("The Rock") skupia na sobie całą uwagę słuchającego. Mimo porównań z Cohenem czy Chetem Fakerem, dla mnie jest wystarczająco oryginalny i wybijający się na tle obecnych wokali by sam w sobie przyciągać słuchaczy jak magnes.

Muzyka artysty to przede wszystkim ciężko brzmiące klawisze pianina i delikatna elektronika szumiąca lub wybijająca rytm w tle. Ta ostatnia, często nieortodoksyjnie rytmiczna przywołują na myśl wspomnianą Björk jednak jest mimo wszystko mniej eksperymentalna niż ostatnie dokonania Islandki. Jest idealną mieszanką ambitnej elektroniki z popową przebojowością.

EP-ka jest do nabycia za ile zechcesz zapłacić. 



piątek, 6 kwietnia 2018

VRCVS - V R C V S / / / A N T A R T I C A (2018) EN


Greatly atmospheric electronic music from Italy. VRCVS have released an EP comprising previously written tracks that can finally see the light of a day. And it's good news since they make a fantastic album.

VRCVS' sound changes throughout the album. From delicate "omyakon" filled with subtle keys, through trip-hopping "yakutsk", to almost orchestral finish of "norilsk". In each of those moments, it reminded me of one of the best gaming soundtracks I've heard, the one from "Sunless Sea" by Maribeth Solomon and Brent Barkman. And this is the best recommendation. 

"A N T A R T I C A" costs whatever you want to pay.



VRCVS - V R C V S / / / A N T A R T I C A (2018) PL


Bardzo nastrojowa elektronika z Włoch. VRCVS wydał EP-kę zawierającą nagrane kiedyś utwory zainspirowane najzimniejszymi rosyjskimi miastami, które dopiero teraz ujrzały światło dzienne. I całe szczęście bo tworzą fantastyczną całość.

Brzmienie VRCVS zmienia się w obrębie tej niedługiej przecież płyty. Od delikatnego, pełnego bardzo subtelnych klawiszy "oymyakonu" przez trip-hopujący "yakutsk" aż po niemal orkiestralny w rozmachu koniec "norilska". W każdym momencie przypominał mi nieco jeden z najlepszych growych soundtracków, jakie słyszałem, ten do "Sunless Sea" spod ręki Maribeth Solomon i Brenta Barkmana. I jest to najlepsza rekomendacja.

"A N T A R T I C A" kosztuje tyle, ile chcesz zapłacić.



czwartek, 5 kwietnia 2018

Sexores - East/West (2018) EN


Echoes and synthesizers, wall of sound and futurism - the musicians of Sexores don't write much about their project but when they do, it's meaningful. Coming to us from Quito, Ecuador, band is a mixture of Blade Runner-ian synth and very moody shoegaze.

In the music that is neon and foggy with the synth sound, the rare talent in writing engaging and catchy songs lies on the "East/West" album. The way the delicate voice of the vocalist hidden behind the nickname 2046, warbling synth keys and the melody in "The City that Sorrow Built" are combined makes lasting impression. This unorthodox mixture of innocent vocals (how sweet it is in  "When I'm in Your Eyes" is barely comprehensible) and cold-wave-synth-etheric music is the band's strongest side.

The best way to sum up the album's review is to let the artists speak for themselves: "this album is a perfect balance between that idea we had of the band that gazed at their shoes and the legacy of a whole generation of music made with synthesizers and futurism". To the point.

"East/West" costs 12 USD.



Sexores - East/West (2018) PL


Echa i syntezatory, ściana dźwięku i futuryzm - muzycy Sexores nie piszą o sobie wiele ale to co już piszą jest bardzo treściwe. Pochodzący z ekwadorskiego Quito zespół to mieszanka bladerunnerowskiego synthu z bardzo nastrojowym shoegaze'em.

Wśród neonowej i zamglonej syntezatorowym brzmieniem muzyki czai się na płycie "East/West" przedziwny talent do pisania niezwykle wciągających i wpadających w ucho utworów. To jak pięknie grają ze sobą delikatny głos wokalistki ukrywającej się pod pseudonimem 2046, szczebiotliwe klawisze i melodia w "The City that Sorrow Built" robi wielkie wrażenie. Właśnie te nieszablonowe połączenia niewinnego wokalu (jak słodko brzmi w "When I'm in Your Eyes" ledwo można objąć rozumem) i zimnofalowej-synthowej-eterycznej muzyki to najmocniejszy punkt zespołu.

Podsumowując płytę najlepiej oddać głos samym artystom: "ten album to idealny balans pomiędzy naszym pomysłem na zespół artystów wpatrujących się w buty a dziedzictwem całej generacji muzyki stworzonej za pomocą syntezatorów i futuryzmu". W punkt.

"East/West" kosztuje 41 złotych (12 USD).



środa, 4 kwietnia 2018

Those Who Dream By Day - Glad to be... (2018) PL


Warszawskie Those Who Dream By Day wydali w końcu jeden z najbardziej oczekiwanych debiutów tego roku w Polsce. Po bardzo dobrze przyjętej EP-ce z zeszłego roku, sporo sobie po nim obiecywałem. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy słuchając "Glad to be...".

Płyta ma w założeniu być concept albumem poświęconym przyjaźni łączącej muzyków zespołu oraz przedstawiać uczucia towarzyszące im przez ostatnie lata. Wygląda na to, że były one same pozytywne, tak wynika z tytułów utworów, a także z samej muzyki. Bo mimo że Polacy potrafią się zapomnieć i nieźle przyfanzolić hałasem ("...back on the PLAYGROUND" chociażby) to tempo, zróżnicowane kompozycje i wolność, którą obdarzają gitary brzmi wręcz wesoło, żeby nie powiedzieć ekscytująco.

Prawdopodobnie najlepszą charakterystyką muzyków jest jednak filmowy cytat w "...on the LAST SUMMER DAY" bo chłopcy i dziewczęta, których ciekawość wiedzie ich w najdziwniejsze miejsca nie może być o kimś innym. A propos miejsc, oczywiście rzuciłem się do sprawdzania koordynatów z utworu numer pięć i wygląda na to, że zespół cieszy się z bycia gdzieś w okolicach Jurgów pod Szczytnem. A muzycznie gdzieś poza instrumentalnym post-rockiem bo jako jedyny zawiera przestrzenny wokal.

"Glad to be..." kosztuje tyle, ile zadecydujesz się zapłacić.