Strangers in My House to krakowski zespół, którego debiutu wyczekiwałem od roku. W końcu jest, pierwszy album artystów łączących w swojej muzyce shoegaze'owe inspiracje i efektowny indie rock.
Jak należało się spodziewać, zespół przyznaje się do bycia "inspirowanym głównie przez shoegaze i dream pop z lat 80-tych i 90-tych". Bardziej brzmią jak Mazzy Stars niż My Bloody Valentine, kompozycje są bardziej tradycyjne i bliżej im do przebojowości pogranicza dream popu i indie rocka. Wokal Magdaleny Radeckiej jest dość wyraźny i sugeruje to drugie choć nie sposób odmówić mu nastrojowości, zwłaszcza w bardziej balladowych kawałkach takich jak Circles.
Kilka piosenek zostaje w pamięci, przede wszystkim Rays of Sun z jego refrenem, który natychmiast zaczyna się nucić, bardziej rockandrollowe The Other Home czy głośniejszy Stalker. No i zamknięcie płyty w mocnym, shoegaze'owo przebojowym Storm. Szkoda natomiast, że nie znalazły się na niej single sprzed roku bo na pewno tylko by ją wzbogaciły.
Strangers in My House kosztuje 15 złotych.
Sprawdź: Storm
Kraj: Polska
Szufladka: dreamy indie rock
Label: Wynik Współpracy
Label: Wynik Współpracy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz