Łotewski zespół TESA był dokładnie trzecim, o którym napisałem na tym blogu, prawie dokładnie cztery lata temu. Czas leci, a o post-rockowcach powiedzieć można tylko, że stają się coraz lepsi. Ich najnowszy album C O N T R O L dosłownie wgniata w ziemie.
Uwielbiam gdy znakomitej jakości gitarowe dźwięki stają się tak głośne, masywne i porywające, że wręcz niebezpieczne. I Łotysze takimi właśnie dysponują, co słychać już od pierwszych sekund pierwszego kawałka Control 1. Nie będzie przesadą, gdy powiem, że ich ogrom zachwyca jak i wywołuje uzasadniony niepokój, pierwszorzędny post-rock - mroczny i obezwładniający. A do tego f a n t a s t y c z n y, "popsuty" finał, od którego dostaję ciarek.
Ale błędem byłoby stwierdzenie, że to zdecydowanie najlepszy kawałek płyty bo po prostu cała reszta jest co najmniej tak samo dobra. Control 3 daje krótkiego wytchnienia, która jednak szybko zamienia się w maszerujący i jakże epicki Control 4 i tak do samego końca, niezwykle efektownego zresztą, po którym trzeba dać sobie dłuższą chwilę by dojść do siebie. Jeden z lepszych post-rocków w tym roku, bez wątpienia.
C O N T R O L kosztuje 27 złotych (6 EUR).
Sprawdź: Control 1
Kraj: Łotwa
Szufladka: massive post-rock
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz