Endless Forms z Oklahomy to trio, które postanowiło zadać nam zagadkę "co kryje się pod nazwą ambient chamber rock". Okazuje się, że gatunek, którym opisują swoją muzykę to połączenie dusznego, ambientowego klimatu z całkiem melodyjną muzyką, co sytuuje zespół gdzieś pomiędzy ghost popem Piano Magic a eterycznym folkiem Espers.
Zespół na swoim facebookowym koncie opisuje się w bardzo wyrafinowany sposób, który warto przeczytać sobie samemu (odwołania do Kundery, stawianie sobie filozoficznych pytań). Najważniejsze co z niego wynika to natomiast fakt, że Endless Forms chodzi przede wszystkim o odnalezienie miejsca w świecie dla swojej oryginalnej muzyki i dla oryginalnych samych siebie.
Na płycie popowe niemal melodie istnieją tylko po to by zginąć w morzu noise'u, eteryczne kobiece wokale i niezwykle głębokie męskie (Cigarettes After Sex anyone?) tańczą ze sobą, atrakcyjne kawałki nagle się urywają i nic nie jest do końca takie jak można się spodziewać. Czasem zespołowi bliżej do post-rocka ("Thrown In Waltz") czy folku ("Take Me Home"), na ogół jednak wszystko obraca się wokół super atmosferycznego dark dream popu (nightmare popu?). A jednocześnie aż razi pięknem.
"If There Were Water" można mieć za 25 złotych (7 USD).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz