Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2017. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2017. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 lutego 2018

Starhed. - Children (2017) EN


Starhed. is a project by Rhys Gabriel, Michigan-based artist and creator of a very, very atmospheric experiment published on an album called "Children".

It's not really drone, it's not really ambient and not exactly post-rock. Everything at once. The most important creation, two-pieces track "Julian" involves both droning guitar soundscapes and more traditional guitar post-rock evolving towards very much guitar riff ruling the composition by itself only to transform to a fully legit post-rock celebration in the second part.

The second part of the album doesn't lack other moody surprises - led by beautiful vocal (Jónsi, anyone?) and sacral atmosphere of "Rhys" and trumpets in "Aidan".

"Children" costs 4 USD.



Starhed. - Children (2017) PL


Starhed. to Rhys Gabriel, artysta z Michigan, twórca bardzo, bardzo nastrojowego eksperymentu wydanego na płycie "Children".

Nie jest to ani do końca drone ani do końca ambient ani też post-rock. Wszystkiego po trochę. Najważniejsze dzieło, dwuczęściowy utwór "Julian" ma w sobie i dronujące gitarowe soundscape'y i bardziej tradycyjny gitarowy post-rock ewoluujący w stronę prawdziwie gitarowego riffu zagarniającego dla siebie całą kompozycję by w części drugiej stać się pełnoprawnym post-rockowym misterium.

W drugiej części albumu nie brakuje kolejnych nastrojowych niespodzianek - na czele z pięknym wokalem (komus jeszcze przypomina Jónsiego?) i sakralną atmosferą w "Rhys" i instrumentami dętymi w "Aidan". 

"Children" kosztuje 14 złotych (4 USD).



wtorek, 20 lutego 2018

Кроль - Тьма (2017) EN


Darkness is not only a title of the new album by the Russian project called Кроль, darkness is something that pours out of every note of their dark dreampop music. Aided by a range of musicians duo Olga "Jorgan" Roshtchina - Carl "Valerius" Renstalbaldanken serves something between folk and electronic dreampop in a very unnerving shape.

Кроль's music is a mixture of Roshtchina's mesmerizing vocal and super interesting blending of guitars and electronic music. And there's also this dark, slow atmosphere generated by beats and guitar noise polluting the backgrounds. Great effect is also created by cooperation with another vocalist, Julya Nakaryakova in "Как хорошо, что ты не здесь" that shows how easy it is for the artists to make catchy music pieces. But, together with lyrics ("So good you are not here") and dark instrument sounds, it aligns with the atmosphere of the rest of the album.

Another well done trick was to base "Огонь в поле плевел", which sounds like a folk lamentation, on the sound of Chinese folk instrument called hulu. The second part of the album is generally more folk-ish and for some reasons this blending of folk and modern music sounds as if they were born to accompany each other.

"Тьма" kupić można za 24 złote (7 USD).



Кроль - Тьма (2017) PL


Mrok to nie tylko nazwa nowej płyty rosyjskiego projektu Кроль, mrok to coś, co wylewa się z każdej nuty tej dark dreampopowej muzyki. Wspomagany przez szereg muzyków duet Olga "Jorgan" Roszczina - Carl "Valerius" Renstalbaldanken serwuje coś pomiędzy folkiem a elektronicznym dreampopem w bardzo niepokojącej formie.

Muzyka Кроль to wypadkowa głębokiego, hipnotyzującego wokalu Roszcziny i bardzo ciekawej mieszaniny gitar i elektroniki. Do tego dochodzi mroczna, niespieszna atmosfera generowana przez miarowe bity i zanieczyszczające całość gitarowe tła. Znakomicie brzmi również współpraca z inną wokalistką, Julią Nakarjakową w "Как хорошо, что ты не здесь", który pokazuje łatwość komponowania przebojowych utworów muzyków formacji. Co z tego, skoro wraz z tekstem ("Jak dobrze, że cię tu nie ma") i mrocznym instrumentarium utwór wpasowuje się w atmosferę reszty albumu.

Kolejnym udanym posunięciem jest oparcie "Огонь в поле плевел", brzmiącego jak folkowy lament, na brzmieniu chińskiego ludowego instrumentu hulusi. W drugiej części płyty utwory generalnie mają bardziej folkowe zacięcie - i z jakichś powodów taka mieszanina muzyki ludowej i nowoczesnej brzmi jakby były one dla siebie stworzone.

"Тьма" kupić można za 24 złote (7 USD).



środa, 14 lutego 2018

Mala Herba - Mala Herba Demo (2017) EN


Zosia Hołubowska is not an anonymous person on the Polish off music stage (Wilcze Jagody I posted about in the fall) nor in the queer community. Last October, this time as Mala Herba, she released an album that is probably my favourite blend of Polish folk and electronic music (next to the legendary Grzegorz z Ciechowa). And it's only a demo.

The folk music is not a coincidence here, for the artist, it is a tribute "to her mom, her grandmothers, and their powerful female ancestors" and made for "witches, sluts, and trouble-makers". It has a lot of this mystical atmosphere so often attributed to the village shaman women who brewed love potions. And not to be forgotten - they were the most emancipated women of their times.

The album juxtaposes not only the powerful women of different times but also traditional folk music and a range of modern, more or less offstream genres. Apart from the with-like vocals, the album offers mesmerizing electronics ("Lament gets a heart from me here) and in some way cold-wave atmosphere as it's quite often that only a bassline accompanies the vocalist in minimalist compositions. And the lyrics? As in the big majority of folk songs, it's mostly about love. Rarely one with happy-ending (just listen closely to "Lament") but there's also a lot about folk myths ("Rusałki") or traditions ("Kupały"). For non Polish speakers, Hołubowska offers some explanations on her Bandcamp account.

Mala Herba's demo can be yours for 5 EUR.



Mala Herba - Mala Herba Demo (2017) PL


Zosia Hołubowska nie jest anonimową postacią na polskiej scenie offowej (Wilcze Jagody, znakomite m.in. na zeszłorocznym OFF Festivalu) i w środowisku queerowym. Jesienią, tym razem jako Mala Herba, wydała płytę, która jest prawdopodobnie moim ulubionym mariażem polskiego folku i muzyki elektronicznej (zaraz obok Grzegorza z Ciechowa). A przecież to dopiero demo.

Artystka za folkową muzykę zabrała się nie przez przypadek, płyta jest uhonorowaniem Jej "matki, babć i silnych przodkiń" a skierowany do "wiedźm, zołz i trudnych kobiet". Ma w sobie wiele z tego mistycznego uroku, którym otulane są w opowieściach wioskowe szamanki warzące napoje miłosne. No i nie można zapominać, że to one były najbardziej wyzwolonymi kobietami swoich czasów. 

Płyta kojarzy nie tylko silne kobiety czasów minionych i obecnych ale także tradycyjny folk i szereg współczesnych gatunków mniej lub bardziej offowej muzyki. Oprócz wiedźmowatych wokali, album bogaty jest w hipnotyzującą elektronikę ("Lament" dostaje ode mnie tutaj serduszko) i w pewien sposób zimnofalową atmosferę bo często to gitara basowa towarzyszy wokalistce w dość minimalistycznych aranżacjach.  A teksty? Tak jak w ogromnej większości folkowej twórczości są o miłości, Rzadko szczęśliwej (wystarczy wsłuchać się w "Lament") ale dużo jest też odwołań do ludowej mitologii ("Rusałki") czy tradycji ("Kupały").

Demo Mala Herby można mieć za 21 złotych (5 EUR).



poniedziałek, 12 lutego 2018

Blanket Boys - Monday (2017) EN


Lisa and Joe Blankets create bedroom pop with a heavy accent on being drowned in a dreamy atmosphere. They do it so well that even as short an EP as "Monday" draws attention better than a morning coffee on Monday.

After the intro, the Americans from Ohio turn to the highest atmospheric gear very fast. Because the track entitled as the whole album is a hit without any doubts. Based on the dissonance between Lisa's dreamy vocal and Joe's neurotic one with a great melody and lyrics about, surprise surprise, love. "Bird on the Ground" focuses on this doleful murmuring while "Sidewalk Closed" makes one, catchy metaphor. Musically speaking, the band plays with calm electronic guitar and this is perhaps the only difference between them and the textbook acoustic folk. So, as a result, they came up with their own label - dreamy folk.

Great to listen to on a lazy morning.

"Monday" is available for whatever you pay.



Blanket Boys - Monday (2017) PL


Lisa i Joe Blanketowie tworzą bedroom pop z silnym akcentem na bycie pogrążonym w sennej atmosferze. Robią to na tyle skutecznie, że nawet tak krótka EP-ka jak "Monday" przykuwa uwagę skuteczniej niż poniedziałkowa poranna kawa.

Po intrze Amerykanie z Ohio wrzucają szybko wysoki atmosferyczny bieg. Bo tytułowy "Monday" to przebój pełną gębą. Bazujący na dysonansie między sennym wokalem Lisy i neurotycznym Joe'go plus znakomita melodia i tekst o miłości (bo jakżeby inaczej). "Bird on the Ground" skupia się na smętnym szemraniu pod nosem a "Sidewalk Closed" to z kolei jedna wielka wpadająca w ucho metafora.  Muzycznie przez całą płytę opierają się na spokojnie brzmiącej gitarze elektrycznej ale to jedyna różnica między nimi i dobrym akustycznym folkiem. Stąd też opisują swoją muzykę jako dreamy folk.

Świetny do słuchania leniwego ranka.

"Monday" można mieć za ile chcesz.



piątek, 2 lutego 2018

Лиловые Тюльпаны - Двадцать (2017) EN


The short album by the Moscow-based band whose name translates simply to Violet Tulips, makes an interesting shoegaze debut. Despite some minor drawbacks, it seems that the artists have a great potential there.

It's particularly impressive how the project's music is able to combine moody guitars and backing vocals with lively, energetic background. Also the melodies fascinate with their appropriately shoegazish combination of pop freedom and delicate sadness. Undoubtedly it's greatly because of the neurotic vocal sounding as if it was produced together with tears.

The album is short (especially that the last two tracks are not even two minutes long) but hopefully announces more material by the Russians.

"Двадцать" costs whatever you want to pay.



Лиловые Тюльпаны - Двадцать (2017) PL


Krótka płyta moskiewskiego projektu, którego nazwę tłumaczy się na Fioletowe Tulipany pokazuje światu ciekawy shoegaze'owy debiut. Mimo kilku niedociągnięć, wydaje się, że potencjał muzyków jest znakomity.

Podoba się zwłaszcza jak muzyka projektu potrafi połączyć nastrojowe gitary i chórki z tańczącym, bardzo żywym podkładem. Także melodie urzekają odpowiednio shoegaze'owym połączeniem popowej swobody i łagodnego smutku. Na pewno dużą zasługę ma w tym neurotyczny wokal brzmiący niemal jakby wydawany był przez łzy. 

Płyta krótka (zwłaszcza, że dwa ostatnie utwory nie mają nawet dwóch minut) ale mam nadzieję, że zapowiada więcej materiału Rosjan.

"Двадцать" kosztuje tyle ile zapłacisz.



czwartek, 1 lutego 2018

Nordsind - Efterår (2017) EN


Danish band Nordsind is a real must-listen-to for anyone who loves loud music. They managed to fill  their debut album "Efterår" with as much deafening beauty as possible.

The album is somehow more like an extended EP and leaves the audience still hungry for their music. It is filled with heavy, almost brutal guitars, as raw as the Nordic climate and as epic as the Nordic landscapes. The Danes sketch their breath-taking compositions with loud guitars and paralyzing drums. And moments as the final part of "Tankeresje" force to jerk some tears of thrill.

The fact that the album is heavily devoted to nature is shown in the title itself (efterår meaning autumn) but also in the music, especially in the song entitled just like the album where there are literal torrents of tears.

"Efterår" is available for pay-what-you-want.



Nordsind - Efterår (2017) PL


Duńska kapela Nordsind to absolutne must-listen-to dla wszystkich miłośników głośnego grania. Na debiutanckiej płycie "Efterår" muzykom udało się zmieścić tyle ogłuszającego piękna jak to tylko możliwe.

Płyta jest raczej trochę dłuższą epką i gdy się kończy pozostaje trochę niedosytu ale głównie dlatego, że każda jej chwila rozbudza apetyt. Wypełniona jest ona ciężkimi, wręcz brutalnie grającymi gitarami, surowymi jak surowy jest nordycki klimat, epicka jak epickie są nordyckie krajobrazy. Duńczycy kreślą swoje zapierające dech w piersiach kompozycje głośnymi gitarami i paraliżującą w brzmieniu perkusją. A momenty takie jak finał "Tankeresje" zmuszają do ronienia łez wzruszenia.

O tym jak dużo poświęconą na tej płycie naturze świadczy nie tylko tytuł (efterår to jesień) ale też kawałki takie jak tytułowy "Efterår", na którym dosłownie leją się potoki łez.

"Efterår" można mieć za ile chcesz zapłacić.



środa, 31 stycznia 2018

Denney - home/room EP (2017) EN


The Denney - Adam Norris duo shows on their EP how interesting the combination of poetry and beautiful, dreampop-like music is. Denney writes that he is "too young to be a poet, yet too old to have an imagination". I doubt it's true but if so, it's good that this album is built on poems he created some time ago in high school.

And they are very grown-up. A są one bardzo dojrzałe. "You loved the creator not the product/ Now dear, please love the man I’ve become/ I’m walking out my demons/ I’ll never forgive myself if I brought even one of them home" ("home")  and filled with unique metaphors: I was born to a dying glacier/ My mother melted on me, never could firmly embrace me/ Said my daddy was a snow-capped mountain, and my sis a valley" ("room").

Denney's vocal doesn't sound really typically hip-hoppish. It's more spoken words with no fear of showing emotions. Also the backgrounds are far from what we know as hip-hop ones. They sound as if they were generated in a smoke-filled bar with keys, guitar and automatic drums. And it all fits perfectly.

"home/room" costs whatever you want to pay.



Denney - home/room EP (2017) PL


Duet Denney - Adam Norris pokazuje na swojej EP-ce jak interesujący jest mariaż poezji i pięknej, dreampopowej muzyki. Denney pisze o sobie, że jest zbyt młody by być poetą lecz za stary by mieć wyobraźnię. Wątpię żeby to była prawda ale jeśli tak jest to dobrze się stało, że na płycie pokazuje wiersze, które napisał jeszcze w liceum.

A są one bardzo dojrzałe. "Kochałaś stwórcę, nie wytwór/ teraz kochana, obdarz uczuciem mężczyznę, którym się stałem/ wyprowadzam swoje demony/nie wybaczę sobie jeśli choćby jednego przyprowadzę do domu" ("home")  i pełne niezwykłych metafor: "urodził mnie umierający lodowiec/ moja matka na mnie stopniała/ nie zdążyła mnie właściwie chwycić/ powiedziała, ze mój tata był pokrytą śniegiem górą a siostra doliną..." ("room").

Wokal Denneja nie brzmi tradycyjnie hip-hopowo. To bardziej melorecytacja, w czasie której nie waha się pokazywać emocji. Także podkłady dalekie są od zwykłego bitu. Brzmią jakby były wygrywane w dusznym barze na klawiszach, gitarze i automacie perkusyjnym. I pasują absolutnie znakomicie.

"home/room" kosztuje tyle ile chcesz zapłacić.



wtorek, 30 stycznia 2018

Haunts - A Lack of Empathy (2017) EN


Haunts is a London-based project offering something more than just post-rock music. Their instrumental sound is complex and well-crafted like a crazy classical masterpiece. They have their own unique mood that gets to you although there is not much music on their new EP.

It is only three tracks. "Creep Pulse" is exactly that - coloured with a high dose of distress song based on mind-digging pulsating background. Even when the mood is smoothed by violin, there still this omnipotent feeling that something is not right. Perhaps it's the keys sounding like church bells?

"No Glory, No Steam, No Fire" is a poem enriched with spoken vocals, about how, despite what we think about ourselves, non-special we are. The most interesting part is how the pace changes in the middle of the track. The album is finished by "Crux" - long and filled with atmosphere-building strings and delicate sadness. Just like the whole album, it shows this slightly different approach to post-rock.

"A Lack of Empathy" can be yours for whatever you want to pay.



Haunts - A Lack of Empathy (2017) PL


Haunts to londyński projekt, który oferuje coś więcej niż post-rock. Ich instrumentalna muzyka wydaje się być bardzo złożona, dopracowana, niczym szalone muzyczne arcydzieło. Jednak do tego ma swoją niepowtarzalną atmosferę udzielającą się mimo niewielkiej ilości materiału.

Płyta to bowiem tylko trzy kawałki. "Creep Pulse" jest właśnie tym - zabarwionym solidną dawką niepokoju utworem bazującym na wbijającym się w głowę pulsującym tle. Nawet, gdy nastrój łagodzą nieco skrzypce, wciąż nie można otrząsnąć się z wrażenia, że coś jest nie tak. Może to te klawisze, które brzmią jak dzwony? 

"No Glory, No Steam, No Fire" to wzbogacony mówionym tekstem poemat o tym jak, wbrew temu co sami o sobie myślimy, niewyjątkowi jesteśmy. Mocnym punktem jest nagła zmiana nastroju w środku utworu. Płytę zamyka "Crux" - długi, pełen nastrojowych smyczków i łagodnego smutku. Tak jak cała płyta pokazujący trochę inne podejście do post-rocka.

"A Lack of Empathy" można mieć za ile zdecydujesz się zapłacić.



poniedziałek, 29 stycznia 2018

WatchCamp: casa, Coma, Places, Stereo Julia, 昴宿 Pleiades (2017) EN

casa - Sad Girls

Acoustic shoegaze, very slow and moody dreampop from Spain. Weeping of a guitar, delicate vocal and extremely sensible artist - Juan Díez. Two tracks for pay-what-you-want.



Coma - Black Moon

Post-rock from Malaysia, everything that should be there: on one hand well-crafted guitar energy, on the other, a unique, local-sounds-inspired approach to the genre. Two long tracks for 7 USD.



Places - Goodbye to Me (Traveller)

Czech dreampop, softly mesmerizing vocal in a tension-developing post-rock. Promising. The single costs 20 CZK.



Stereo Julia - Departure

Electronic backgrounds and post-punk vocals from New York, especially "Parts Untruly" makes a lasting impression. Both songs cost whatever you want them to.



昴宿 Pleiades - 蓋亞 Gaia

Awesome, mystically tuned and very loud post-rock from Taiwan. Great music. Two tracks for pay-what-you-want.

WatchCamp: casa, Coma, Places, Stereo Julia, 昴宿 Pleiades (2017) PL

casa - Sad Girls

Akustyczny shoegaze, bardzo powolny i nastrojowy dreampop z Hiszpanii. Pląsanie gitary, delikatny wokal i wrażliwy jak mało kto artysta - Juan Díez. Dwa utwory za płać-ile-chcesz.



Coma - Black Moon

Post-rock z Malezji, tak jak jest najlepiej: z jednej strony dobrej jakości gitarowy przytup, z drugiej oryginalne, inspirowane lokalnymi dźwiękami podejście do gatunku. Dwa długie kawałki za 24 złote (7 USD).



Places - Goodbye to Me (Traveller)

Czeski dreampop, łagodnie wciągający wokal na tle budującego napięcie post-rocka. Obiecujące. Utwór można kupić za 4 złote (20 CZK).



Stereo Julia - Departure

Elektroniczne tło i post-punkowy wokal z Nowego Yorku, zwłaszcza "Parts Untruly" robi wrażenie. Obie piosenki można mieć za płać-ile-chcesz.



昴宿 Pleiades - 蓋亞 Gaia

Znakomity, mistycznie podrasowany i bardzo głośny post-rock z Tajwanu. Świetna muzyka. Dwa kawałki za płać-ile-chcesz.

sobota, 27 stycznia 2018

blackmole - ghost (2017) EN


Dark droning hum with drowned samples, pieces of movies and piano keys. Like a gloomy night, like a gloomy life. Blackmole is a project from Petersburg offering exactly this kind of music.

"ghost" includes 13 tracks entitled mostly after things that haunt our lives and make them miserable. So we have failure, desolation, anxiety and more. These are the reasons why a person stops being human and becomes a ghost. These are not songs that can cheer us up and make us want to fight the reasons. Quite the opposite, it seems that they are mostly about coming to terms with their presence. Ambient disillusion. 

It's difficult to listen to at evening after a long day. But it's worth it as the album is just beautiful.

"ghost" is available for whatever you want to pay.



blackmole - ghost (2017) PL


Mroczny szum, drone'ujący z utopionymi w środku samplami, wyjątkami z filmów czy klawiszami. Jak ponura noc, jak ponure życie. Blackmole to projekt z Petersburga, który oferuje tego typu muzykę właśnie.

"ghost" to 13 kawałków, z których większość zatytułowana jest jak rzeczy, które nawiedzają nasze życie i czynią je nieszczęśliwym, Mamy więc i porażkę i opuszczenie i niepokój. To przez nie człowiek przestaje być człowiekiem a zaczyna być tytułowym duchem. Nie są to też utwory mające na zadanie zdopingować do walki z tymi zjawiskami. Wręcz przeciwnie, odnosi się wrażenie, że są raczej muzycznym wyrazem pogodzenia. Ambientowym odarciem z iluzji.

Ciężko się tego słucha wieczorem po ciężkim dniu. Ale warto bo płyta jest piękna.

"ghost" można mieć za ile tylko chcesz.