Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saturno Devorando. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Saturno Devorando. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 kwietnia 2018

Saturno Devorando - Still Life (2018) EN


How often do you get to listen to perfectly airy music from Costa Rica? I'd never done it before I discovered Saturno Devorando. The duet consisting of Ronald Bustamante and Fiamma Aleotti creates music from the borderlands between electronic and guitar music and has just released a new album.

The artists' main influences involve people like Francisco de Goya, Chris Marker, Lars von Trier, Albrecht Dürer. Painters, a photographer and a director. No wonder their music seems to be extremely plastic in the graphic sense with electronic backgrounds, strokes of airy backing vocals and sad, deep voice of Aleotti in the foreground. This combination of whispery noise and atmospheric trip-hop is a generic bullseye.

The tracks on this album are of the same high quality but still you can find some gems like "Sad Story" with crying chorus, rebellious "Fucker" and disturbingly slow "Ice Queen". The album is closed by over 8-minutes-long feast of tense atmosphere and seemingly sweet vocals.

"Still Life" costs 8 USD.



Saturno Devorando - Still Life (2018) PL


Jak często zdarza Wam się słuchać doskonale eterycznej muzyki z Kostaryki? Mi rzadko, a w zasadzie nigdy do momentu, gdy odkryłem Saturno Devorando. Duet składający się z Ronalda Bustamante i Fiammy Aleotti produkuje atmosferyczną muzykę z pogranicza elektroniki i gitarowego grania i właśnie wypuścił nowy krążek.

Kostarykańczycy za artystów mających na nich największy wpływ uznają Francisco de Goyę, Chris Marker, Larsa von Triera, Albrechta Dürera. Malarzy, fotografa i reżysera, nic dziwnego, że ich muzyka wydaje się być wyjątkowo plastyczna, z elektronicznymi podkładami, pociągnięciami eterycznych chórów i smutny, głęboki głos Aleotti na pierwszym planie. Takie połączenie szemrzącego noise'u i klimatycznego trip-hopu to genre'owy strzał w dziesiątkę.

Na tej równej płycie jest kilka wpadających w ucho perełek na czele z "Sad Story" i jej zawodzącym refrenem, niepokornym "Fucker" czy w końcu niepokojąco powolnym "Ice Queen". Album zamyka ponad ośmio-minutowa uczta napiętej atmosfery i słodkich z pozoru zaśpiewów wokalistki. 

"Still Life" kosztuje 27 złotych (8 USD).