Pokazywanie postów oznaczonych etykietą growl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą growl. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Wending Tide - The Painter (2017) EN


What's better than aggressive metal with the vocalist screaming as if he wanted to spit out the whole hell when you can hardly find in yourself any motivation to treat the reality politely? Not much. The album by Wending Tide from New Zealand is just perfect for those situations. It's not and doesn't want to be anything more than emotions translated into music.

But it's not entirely without surprises. As for example after full of intensive emotions track number one comes a break filled with beautiful piano keys. And the real masterpiece is the very beginning of the following track, "Cascading Auburn I", that starts with... the vocalist breathing in, getting ready for the mayhem continuation. And then it is guitars and noise until the end with such an aggression that can almost be cut with a knife.

the only problem here is that this music has to be very loud. Really, really loud. But since when is it a problem anyway?

"The Painter" is available for 5 NZD.





Wending Tide - The Painter (2017) PL


Co jest lepszego niż agresywny metal z wokalistą wrzeszczącym jakby chciał wypluć piekło, gdy ciężko wydobyć z siebie motywację do darzenia rzeczywistości sympatią? Chyba niewiele. Płyta nowozelandzkiego projektu Wending Tide jest niczym skrojona na takie właśnie okazje. Nie jest i nie chce być niczym więcej niż emocjami przetłumaczonymi na muzykę.

Nie jest ona jednak pozbawiona niespodzianek. Jak na przykład, gdy po pełnym intensywnych odczuć głośnym utworze tytułowym następuje kilkusekundowa, jakże piękna, przerwa na nastrojowe klawisze pianina. A prawdziwym majstersztykiem jest początek następnego utworu, "Cascading Auburn I" z charakterystycznym nabieraniem powietrza przez wokalistę. A potem już do samego końca jest gitarowo i głośno i z taką agresją, że można ją niemal nożem kroić.

Jedyny problem jest taki, że tej muzyki trzeba słuchać głośno. Naprawdę głośno. Ale od kiedy jest to problemem?

"The Painter" dostać można za 14 złotych (5 NZD).





poniedziałek, 12 grudnia 2016

Show Me A Dinosaur - Show Me A Dinosaur (2016) EN


It’s time to travel east. And north. And a little bit south as well. To Russia. And more precisely, to its former capital built by tzar among swamps, just like Dubai is built on a desert because that was a shah’s wish. To the city of palaces, vast and neglected housing areas and one museum with human fetuses drowned in formalin - Petersburg. And our guides are the members of Show Me A Dinosaur who will “flood (with) guitar sounds with hurricane of drums and desperate screams.

The bands floats somewhere on the genre borders - between horrendous black metal and aggressive screams through pitch black shoegaze to delicate guitar twanging. You can both drown in an ocean of sound and shred a tear over crystal bites of strings. SMAD like to play on emotions of very big importance, some would say that they really dig pathos. The introduction to their album is built on the human existence whose bodies, like everything else in the universe, “are made of (stars’) remnants and massive explosions in the galaxies”. But still we “choose to complicate life. We design a life of self-inflicted stress, negativity and broken habits. (...) There are times we wish our life away.” The bombastic style of metal really goes well with shoegaze sounds’ depth.

“We’ll meet where there will be light / covering our eyes we’ll fly high / We’ll meet where there will be light / to fall into ocean, like stone down to the bottom” - words like those never sound so good as accompanied by the wall of guitar sound, expressed as desperate screams.

“Show Me A Dinosaur” is available for $6.99.


Show Me A Dinosaur - Show Me A Dinosaur (2016) PL


Czas wybrać się na wschód. I na północ. I trochę też na południe. Do Rosji, a konkretnie do jej byłej stolicy zbudowanej przez cara na bagnach, tak jak Dubaj na pustyni bo zamarzyło się to szachowi. Do miasta pałaców, muzeum z ludzkimi płodami w formalinie i rozległych rozpadających się blokowisk - do Petersburga. A zabierają nas do niego muzycy Show Me A Dinosaur, którzy “zalewają (chętnych) dźwiękami gitar wraz z huraganem perkusji i desperackimi krzykami”.

Zespół pływa gdzieś po granicach gatunków - między horrendalnym black metalem i agresywnymi wrzaskami wokalisty przez czarny jak smoła shoegaze po delikatne pobrzdękiwania na gitarze. Można jednocześnie utonąć w oceanie dźwięku i wzruszyć się kryształowymi szpilkami strun. SMAD lubią grać na największych emocjach, ktoś mógłby rzec, że kręci ich patos i pewnie by się nie pomylił. Wstęp do swojej płyty budują na opisie ludzkiego istnienia we wszechświecie, które, tak jak wszystko wkoło, zawiera w sobie materię najbardziej epickiego zdarzenia w dziejach - wybuchu gwiazd. A mimo to utrudniamy sprawę - “wybieramy komplikowanie sobie życia, żyjemy wśród napięcia, które same sobie narzucamy, negatywizmu i szkodliwych nawyków (...) Są momenty, w których chcielibyśmy pozbyć się naszego życia”. Patos black metalu i głębia shoegaze’owych dźwięków bardzo do siebie tutaj pasują.

“Spotkamy się tam, gdzie będzie światło / zakrywając oczy wzlecimy wysoko / spotkamy się tam, gdzie będzie światło / by upaść do oceanu, jak kamień na dno”. Takie słowa nigdzie nie brzmią tak dobrze jak w towarzystwie ściany gitar, pod postacią desperackich krzyków.

“Show Me A Dinosaur” do nabycia za niecałe 30 złotych ($6.99).