Pokazywanie postów oznaczonych etykietą No Clear Mind. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą No Clear Mind. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 grudnia 2016

No Clear Mind - Makena (2016) EN


Greek Week!.Delicate shoegaze, funeral pop, bedroom music - there’s many ways to describe a great London based band - Piano Magic. And, what I’ve just discovered, Greek No Clear Mind. It was really fortunate because the quintet has just released their new album - “Makena”. The title is sort of mystery to me as it cam mean either hydroxyprogesterone - manmade female hormone used to help women in pregnancy or an ocean district with beautiful beaches. Which makena is a better match?

The biggest difference between Piano Magic and NCM is the vocal - less whispery-mysterious kind, more self-confident that might be even accurate for, e.g. prog rock if it was tiny bit louder. The atmosphere is the same - tension under the skin, a river of sadness (“No man is an island but this is how I feel/season after season/year after year” (“No Man is an Island”) and this weird consolation in despair (“Feels like sinking in serenity/drifting where your heart will have me drift/I open up my arms to taste/your warm sweet and quiet embrace” (“Saint John”)).

For every fan of ambient pop with more guitars than keys but with tons of atmosphere - “Makena”.

The album is available for 6 EUR.



No Clear Mind - Makena (2016) PL


Tydzień grecki! Delikatny shoegaze, pogrzebowy pop, muzyka sypialniana - to najlepsze określenia twórczości genialnego londyńskiego zespołu Piano Magic. A także, co odkryłem niedawno, greckiego No Clear Mind. Znakomicie się składa bo kwintet właśnie wydał swój najnowszy krążek - “Makena”. Tytuł to pewna zagadka bo makena to z jednej strony inna nazwa hydroksyprogesteronu, sztucznego hormonu służącego do podtrzymywania ciąży, z drugiej, ośrodek nad oceanem z pięknymi plażami. Która makena bardziej pasuje?

 Największa różnica między NCM a Piano Magic to chyba wokal - mniej szeptania a więcej pewnego siebie głosu, który poradziłby sobie chociażby w rocku progresywnym, gdyby zdecydował się śpiewać głośniej. Atmosfera ta sama - napięcie pod skórą, rzeka smutku (“żaden człowiek nie jest samotną wyspą/ale tak właśnie się czuję/kwartał po kwartale/rok po roku” (“No Man Is An Island”)) i to dziwne pocieszeni w beznadziei (“czuję się jakbym tonął w spokoju/unosząc się tam, gdzie chce tego twoje serce/otwieram ramiona by spróbować/twojego ciepłego, słodkiego i cichego uścisku” (“Saint John”)). 

 Dla wszystkich fanów ambient popu, gdzie więcej jest gitar niż klawiszy ale klimatu co niemiara - “Makena”.

Krążek dostępny jest za 27 zł (6 EUR).