Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frankenstein Bolts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frankenstein Bolts. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 września 2017

Frankenstein Bolts - Aglow & Spark (2017) EN


The two Irishmen are known as Frankenstein Bolts and create, as they state it, "synthy folky melodies with noisey bits and some beep beep boops thrown in for good measure". How could we not like them from the very first moment? Especially that those melodies make a top shelf dreampop music.

"Aglow & Spark" is the second album by the duo Cullen-Comerford. It's opened by a genius "Land and Water". It's a very subtle track, if it wasn't for the mesmerizing drums, it would even be sleepy. But the outstanding and airy chorus is worth waiting for. Other pleasant track would be a ballad-like "Languages (I Know)". However, the album's pace gets higher and higher with next songs and sometimes ("The Lonely Hour", "Anatomic Major") it's already a fast but stil delicate pop. The finish of the album gets back to the baseline.

And the baseline means a music that is as delicate as a lotion for a newborn ass. But applied via ears.

The album is not cheap, it costs 10 EUR for digital version. But you can listen to it via Spotify too.



Frankenstein Bolts - Aglow & Spark (2017) PL


Dwóch Irlandczyków tworzących jako Frankenstein Bolts, a tworzą, jak sami mówią, "syntho folkowe melodie i głośnymi kawałkami i i kilkoma bip bip bupami wrzuconymi dla równowagi". I jak ich nie polubić od pierwszej chwili? Zwłaszcza, że te melodie to kawał dobrej, dreampopowej muzyki. 

"Aglow & Spark" to drugi krążek duetu Cullen-Comerford. Otwiera go genialny "Land and Water". To bardzo spokojny kawałek, gdyby nie hipnotyzująca perkusja, byłby nawet usypiający. Ale warto doczekać do fenomenalnego i ulotnego refrenu. Kolejnym przyjemnym kawałkiem jest ballada "Languages (I Know)". Z kolejnymi utworami zespół zdecydowanie zwiększa tempo i miejscami ("The Lonely Hour", "Anatomic Major") gra już szybki, choć wciąż bardzo łagodny pop. Dopiero pod koniec wraca do swojej normy.

A norma ta to muzyka łagodna jak balsam na pupę noworodka. Koi i łagodzi podrażnienia, te rzeczy. Tylko że aplikuje się przez uszy.

Płyta kosztuje sporo bo 43 złote (10 EUR) i to wersja cyfrowa tylko. Ale można jej posłuchać też na spotifaju.